"Pandemia może trwać jeszcze wiele miesięcy. Nie możemy dalej funkcjonować w takim stanie zawieszenia"

TVN24 | Polska

Autor:
js//now
Źródło:
TVN24
Jaśkowiak: nie możemy dalej funkcjonować w takim stanie zawieszeniaTVN24
wideo 2/5
TVN24Jaśkowiak: nie możemy dalej funkcjonować w taki stanie zawieszenia

Należy szykować się na to, że dzieci do szkoły pójdą. Ta pandemia może trwać jeszcze wiele miesięcy. Nie możemy w takim stanie zawieszenia dalej funkcjonować - mówił w "Faktach po Faktach" prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. - Na pewno obecność dzieci i młodzieży w szkołach będzie tym trudniejszym rozwiązaniem, a więc ten sygnał jest potrzebny jak najszybciej - podkreślił prezydent Torunia Michał Zaleski .

W ubiegłym tygodniu minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski poinformował, że MEN pracuje nad przepisami, które zagwarantują bezpieczeństwo uczniów po powrocie do szkół 1 września. Zgodnie z zapowiedziami resortów edukacji i zdrowia decyzję o ewentualnym zamknięciu szkoły w związku z sytuacją epidemiologiczną ma podejmować dyrektor placówki w porozumieniu z powiatowym inspektorem sanitarnym.

Goście piątkowych "Faktów po Faktach" pytani byli o możliwość powrotu uczniów do szkół 1 września. - Czekamy na sygnał (...), który powinien nadejść jak najszybciej. Nawet jeżeli będzie on trochę przesadnie ostrożny, nawet jeżeli będzie zawierał w sobie elementy jeszcze pewnej niepewności, ale [powinniśmy wiedzieć - przyp. red.], w jakim kierunku idziemy. Czy dzieci, młodzież będą z nami w szkołach, czy trzeba te szkoły przygotować, czy może jednak będą nadal nauczały się zdalnie? - zastanawiał się prezydent Torunia Michał Zaleski.

- Myślę, że łatwiej jest przygotować się na trudniejsze rozwiązania. Na pewno obecność dzieci i młodzieży w szkołach będzie tym trudniejszym rozwiązaniem, a więc ten sygnał jest potrzebny jak najszybciej - dodał.

"Już teraz z takim niepokojem czekamy"

Prezydent Torunia zaznaczył, że "powinniśmy mieć prawo do informacji, jak będziemy mogli te placówki uruchamiać". Wskazał na to, czy będą wyznaczone "limity powierzchni na młodą osobę uczęszczającą do szkoły, czy kwestie pomiaru temperatury trzeba rozwiązać, czy kwestie wewnętrznej logistyki w budynkach szkolnych, które często przyjmują kilkaset dzieci w jednym czasie" .

- Już teraz z takim niepokojem czekamy, prosząc o to, żeby dostać ten sygnał - powiedział Zaleski.

Zaleski: czekamy na sygnał w sprawie powrotu dzieci do szkółTVN24

"Nie możemy w takim stanie zawieszenia dalej funkcjonować"

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak powiedział, że "należy szykować się na to, że dzieci do szkoły pójdą". - Ta pandemia może trwać jeszcze wiele miesięcy. Nie możemy w takim stanie zawieszenia dalej funkcjonować - zaznaczył. - Obserwujemy poziom zakażeń w Poznaniu. Obserwujemy dane, które spływają do nas ze szpitala, który obsługuje prawie całą Wielkopolskę, widzimy też, jakie są wyniki testów drive thru, które zostały udostępnione - wymieniał gość "Faktów po Faktach".

- Ja zakładam, że dzieci do szkół wrócą, bo są jeszcze elementy związane chociażby z tą pracą, którą wykonują ich rodzice. My musimy powrócić do normalności, musimy nauczyć się żyć z taką pandemią w tle - podkreślił Jaśkowiak.

Przyznał również, że "jak najszybciej powinniśmy otrzymać od rządu, od ministra stosowne informacje, również te, które się wiążą z kosztami". - Jeżeli w tych szkołach konieczne będą dodatkowe działania, dezynfekcja, czy inne elementy, to w sytuacji, gdy my ponosimy w tej chwili już znacznie więcej niż 50 procent kosztów funkcjonowania szkół, to pytanie, czy rząd będzie nam w stanie je w jakikolwiek sposób zrefundować - dodał.

"Mówimy o zupełnie innej skali"

Prezydent Torunia Michał Zaleski pytany, czy samorządy są w stanie dźwignąć koszty przeprowadzenia testów dla pracowników oświaty i czy to przewiduje, odpowiedział, że "na pewno nie". - My podjęliśmy to działanie wtedy, kiedy uruchamialiśmy przedszkola i oddziały przedszkolne w szkołach podstawowych. Zrobiliśmy około 800 takich badań. Okazało się na szczęście, że te badania ostateczne, czyli genetyczne, nie wykazały żadnego wyniku dodatniego - mówił.

- Ponieśliśmy związane z tym koszty, ale przecież teraz mówimy o zupełnie innej skali. W szkołach toruńskich pracuje ponad 3 tysiące pań i panów nauczycieli. Oni też chcieliby pewnie wiedzieć, czy gdzieś po drodze nie zahaczyli o tego nieszczęsnego koronawirusa i nie pójdą z nim do innych - zaznaczył.

W związku z epidemią COVID-19 od 12 marca w szkołach i w przedszkolach zostały zawieszone zajęcia stacjonarne. Od 25 marca wprowadzono obowiązkowe kształcenie na odległość i w takim trybie szkoły pracowały do końca zajęć dydaktycznych, do 26 czerwca.

Autor:js//now

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24