"Zapasu już nie mamy od dawna. Cały system funkcjonuje na kredyt ludzi"

TVN24 | Polska

Autor:
kb/kg
Źródło:
TVN24
"Zapasu już nie mamy od dawna. Cały system funkcjonuje na kredyt ludzi"TVN24
wideo 2/35
TVN24"Zapasu już nie mamy od dawna. Cały system funkcjonuje na kredyt ludzi"

To nie jest tak, że jak pojawił się koronawirus, to pozostałe choroby zniknęły, one jak były, tak dalej są. Ten system funkcjonował bez jakichkolwiek rezerw do tej pory, a w tej chwili skonfrontowany z tak ogromnym kryzysem, jakim jest koronawirus, po prostu nie daje rady - powiedział w TVN24 dr Konstanty Szułdrzyński, kierownik Centrum Terapii Pozaustrojowych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. - To już nie jest czas na to, żeby mówić, co trzeba było zrobić. Co by było, gdybyśmy zdążyli na ten pociąg? No nie zdążyliśmy i jest jak jest - dodał.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w niedzielę o 11 742 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. Przekazano także informację o śmierci 87 osób, u których stwierdzono infekcję SARS-CoV-2. Łącznie w Polsce od początku pandemii koronawirusem zakaziły się ponad 253 tysiące osób.

"Zapasu już nie mamy od dawna"

Dr Konstanty Szułdrzyński, kierownik Centrum Terapii Pozaustrojowych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, powiedział w TVN24, że "cały system funkcjonuje na kredyt tych ludzi, którym nie jesteśmy w stanie zapewnić normalnego leczenia chorób nowotworowych, chorób układu krążenia, wszelkiego rodzaju chorób przewlekłych". Jak dodał, "zapasu już nie mamy od dawna".

- To nie jest tak, że jak pojawił się koronawirus, to pozostałe choroby zniknęły, one jak były, tak dalej są. Ten system funkcjonował bez jakichkolwiek rezerw do tej pory, a w tej chwili skonfrontowany z tak ogromnym kryzysem, jakim jest koronawirus, który stanowi ogromne wyzwanie nawet dla znacznie lepiej zorganizowanych od nas, jak na przykład Włosi, on po prostu nie daje rady - mówił.

Według Szułdrzyńskiego, "to już nie jest czas na to, żeby mówić, co trzeba było zrobić". - Tu można by było zacytować "Przypadek" [Krzysztofa - red.] Kieślowskiego. Co by było, gdybyśmy zdążyli na ten pociąg? No nie zdążyliśmy i jest jak jest - powiedział.

- Natomiast na pewno trzeba rozbudowywać ilości testowania. Na pewno trzeba uruchomić szpitale tymczasowe, w tych miejscach, w których liczba przypadków jest największa. Na pewno administracja szpitali powinna dostać bardzo jasne i wyraźne zapewnienie od rządzących, że za wszystkie świadczenia, które są udzielane w trakcie pandemii, będzie wypłata. Szpitale są finansowane z ryczałtu i tego ryczałtu nie otrzymają, ponieważ nie realizują świadczeń, to musi być bardzo jasno powiedziane, że zmieniamy system finansowania adekwatnie do obecnej sytuacji - wymieniał.

"Nikt nie wiedział, czego należy się spodziewać"

Zauważył, że "tego rodzaju pandemie pojawiały się mniej więcej raz na sto lat, a czasem częściej i one dotykały nie kilka procent populacji, która trafiała do szpitali, tylko ginęło 30-50 procent ludności".

- Nikt nie wiedział, czego należy się spodziewać. Mówiono, że będzie najwięcej przypadków w kwietniu, a potem, że jednak w maju. To wszystko są zgadywania oparte na mniej lub bardziej wiarygodnych danych.

- Myśmy się po prostu przyzwyczaili do wygodnego sposobu życia, do spędzania wakacji za granicą, do takiej wygody, którą dawała nam nowoczesność i nowoczesna cywilizacja i uderzając w tony nieco bardziej filozoficzne, my po prostu uwierzyliśmy, że jesteśmy panami świata i panami przyrody, no nie jesteśmy (...). Zabrakło nam pokory - ocenił.

Autor:kb/kg

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Raporty: