Kaczyński: prezydent Duda przez cały czas był ostoją obrony polskiej konstytucji

TVN24 | Polska

Autor:
js/tr
Źródło:
TVN24, PAP
Kaczyński: prezydent przez cały czas był ostoją obrony polskiej konstytucjiTVN24
wideo 2/35
TVN24Kaczyński: prezydent przez cały czas był ostoją obrony polskiej konstytucji

Po wyborach w 2015 roku nie było dla prezydenta Andrzeja Dudy żadnego miodowego miesiąca, od razu walka z tymi, którzy bezczelnie łamali konstytucję. Przez cały czas ostoją obrony polskiego porządku publicznego, polskiej konstytucji i prawa był Andrzej Duda - mówił prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w trakcie konwencji w Warszawie, która inauguruje kampanię wyborczą Andrzeja Dudy.

Na wstępie swojego wystąpienia prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że Rada Polityczna tej partii udzieliła poparcia kandydaturze Andrzeja Dudy, który ubiega się o reelekcję w wyborach prezydenckich. Jak dodał, poparcie zostało udzielone jednomyślnie, przez aklamację.

- Sądzę, że nikt z nas przed tym spotkaniem nie miał tu wątpliwości, jaki będzie wybór w tej niezwykle ważnej sprawie - powiedział Kaczyński. - Rzecz była oczywista, ale pamiętajmy, że oczywistość nie wynika z niczego. Zawsze muszą być tej oczywistości jakieś bardzo mocne przesłanki - dodał.

Jak powiedział Kaczyński, są trzy takie przesłanki. - Pierwsza odnosi się do drogi prezydenta Dudy do prezydentury, do momentu, kiedy w 2015 roku wysunięty przez naszą partię został prezydentem. Druga - do sposobu wypełniania tej najważniejszej w Polsce, niezwykle ważnej funkcji w niezwykle ważnym i trudnym czasie. I wreszcie przesłanka trzecia odnosi się do tego, co możemy przewidzieć, jeśli chodzi o przyszłą kadencję, o te kolejne pięć lat, o które walczymy - mówił.

OGLĄDAJ KONWENCJĘ NA TVN24GO >>>

"Nie zabiegał o zaszczyty"

- Zacznę od przesłanki pierwszej. Otóż Andrzej Duda z całą pewnością nie jest karierowiczem. Nie zabiegał o zaszczyty, nie koncentrował się na swojej karierze. Szedł prostą drogą, kiedy dorastał, był w harcerstwie, kończył studia, pracował na uczelni, podejmował także inne prace, wcześniej się ożenił z obecną tutaj panią Agatą Dudą - powiedział Kaczyński.

Dodał, że potencjał Dudy "zauważyli inni" i dzięki temu w młodym wieku znalazł się on w Kancelarii Prezydenta jako minister. I tam - jak mówił szef PiS - znakomicie współpracował ze śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim.

- Przyszło mu przeżyć dramatyczny i bardzo trudny czas po smoleńskiej tragedii. W tych ciężkich tygodniach, kiedy jeszcze po części ekipa Lecha Kaczyńskiego urzędowała w Pałacu, wtedy właśnie odmówił wydania dokumentów, które zaświadczałyby o śmierci śp. Lecha Kaczyńskiego w momencie, kiedy nie odnaleziono jeszcze jego ciała i nie było ostatecznych dowodów tego, że zginął - powiedział Kaczyński.

- Odmówił tym, którzy chcieli błyskawicznie przejąć władzę. Błyskawicznie wziąć do ręki to wszystko, co było w ręku tragicznie zmarłego prezydenta. To był dowód siły, odwagi, zdecydowania - oświadczył lider PiS.

Kaczyński: Andrzej Duda z całą pewnością nie jest karierowiczem
TVN24

"Ma to, co jest tak potrzebne w polityce, czyli talent"

Kaczyński przypominał, że przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2014 r. nie było żadnych wątpliwości, że w Krakowie na liście musi być Andrzej Duda. - Chociaż nie był na tej liście pierwszy, to uzyskał najlepszy wynik. Jeden z najlepszych w Polsce, nie tylko w skali jednej formacji, ale w skali wszystkich partii - mówił Kaczyński. - To był kolejny dowód na to, że ma to, co jest tak potrzebne w polityce na najwyższym szczeblu, czyli talent - dodał.

Kaczyński mówił też, że kiedy podejmowano decyzję o kandydacie na prezydenta w wyborach w 2015 r., Andrzej Duda nie był pierwszym kandydatem. - Ale kiedy porównaliśmy go z innymi (kandydatami), to nie mieliśmy wątpliwości, że jeśli się zdecyduje, jeżeli zaryzykuje, to jest jedynym, który ma szanse - podkreślił prezes PiS. Zaznaczył przy tym, że szans na wygraną nie dawali Dudzie zarówno przeciwnicy PiS, jak i wielu zwolenników tej partii.

- Podjąć decyzję, że będzie się kandydowało, mając przy tym to bardzo cenione przez polityków miejsce w Parlamencie Europejskim, podjąć decyzję, która jest związana z ryzykiem bardzo dotkliwej porażki, która później kładzie się cieniem na całą polityczną drogę, to był akt odwagi, determinacji i związku z naszą ideą przebudowy Polski - oświadczył Kaczyński.

Prezes PiS przypominał, że na pierwszych spotkaniach wyborczych była bardzo skromna frekwencja. - Pamiętam, że (Andrzej Duda) cieszył się z każdej, nawet niewielkiej poprawy. Był w nim optymizm, był talent, była siła, była determinacja - mówił Kaczyński. - Później były coraz pełniejsze, w końcu pełne i coraz większe sale, a w końcu pełne place w miastach większych i mniejszych. Przyszedł sukces, przyszło to niezwykłe zwycięstwo. Naprawdę niezwykłe - dodał.

Kaczyński: prezydent przez cały czas był ostoją obrony polskiej konstytucji

Kaczyński mówił, że po zwycięstwie w wyborach prezydenckich w 2015 roku nie było "żadnego miodowego miesiąca". - Od razu walka, bardzo trudna walka z tymi, którzy bezczelnie łamali konstytucję i perfidnie wmawiali innym, że to my ją łamiemy - powiedział prezes PiS.

Mówił, że Duda podjął się tego "niezmiernie trudnego zdania, tego sprzeciwienia się wielkiemu frontowi, który sięgał także poza granice naszego kraju". - I wygrał, bo wiedział, że mamy rację, bo wiedział, że tak trzeba, bo wiedział, że zastawiono na nas pułapkę i że ten plan trzeba sparaliżować, odegrał naprawdę wielką rolę - mówił Kaczyński.

- Nasi przeciwnicy nie pogodzili się z podwójnych zwycięstwem, nie godzili się na prezydenta Dudę, nie godzili się na premier (Beatę - przyp. red.) Szydło, prowadzili różnego rodzaju przedsięwzięcia i tu w Polsce, i na zewnątrz, były nawet próby swego rodzaju zamachów stanu przeprowadzonych, powiedzmy sobie, w sposób wysoce niesprawny - powiedział.

Ale - dodał - "przez cały czas ostoją tej obrony polskiego porządku publicznego, polskiej konstytucji, polskiego prawa był Andrzej Duda".

Prezes PiS: Andrzej Duda to kandydat marzeń
TVN24

"Nieustanna rozmowa z narodem"

Kaczyński podkreślił, że w czasie mijającej kadencji Andrzej Duda mierzył się z różnymi problemami, a wśród nich - reformą sądów związaną z realizowaniem celów, które - jak zaznaczył - "są nie jakimś pomysłem, nie jakimś kaprysem tym bardziej, są warunkiem realizacji całości planu zmiany naszego kraju, dobrej zmiany".

Według prezesa PiS przyszedł wówczas problem utrzymania społecznego spokoju. - Problem, który wymagał nowych decyzji, niekiedy trudnych do zrozumienia nawet dla naszego obozu. I on te decyzje też podjął. To może był najtrudniejszy moment w jego prezydenturze i dziękujemy mu za to - podkreślił Kaczyński.

Zaznaczył, że ta kadencja to nie tylko trudne czy bolesne sprawy, lecz także polityka zagraniczna i sukcesy w jej zakresie w różnych miejscach, przede wszystkim w relacjach z USA. Ta prezydentura - dodał - to także kontynuacja polityki historycznej Lecha Kaczyńskiego i wsparcie dla programów społecznych PiS.

- To ta nieustanie prowadzona rozmowa z narodem, a to właśnie Andrzej Duda umie robić, jak może nikt inny - jeździć po Polsce, rozmawiać z ludźmi - powiedział Kaczyński. - Jeśli dziś ma, mimo ogromnego frontu sprzeciwu, dyfamacji, tak wysokie poparcie społeczne, to właśnie dlatego, że to potrafi - dodał.

"Mamy wspaniałego kandydata. Zwyciężymy"
TVN24

"Kandydat marzeń"

- Gdybyśmy mogli marzyć o dobrym kandydacie (na prezydenta), to miałby on takie cechy i taką przeszłość jak Andrzej Duda, ale nie musimy marzyć - mówił Kaczyński.

Prezes PiS podczas swojego wystąpienia pytał, jaka będzie kolejna prezydentura Dudy, jeśli to on wygra wybory. - Prezydent udowodnił, że jego związek z naszą ideą, z ideą Polski silnej, praworządnej i sprawiedliwej jest związkiem bardzo głębokim, który przekłada się na gotowość do działania, do ryzyka, gotowość do łamania przeszkód, także tych najtrudniejszych - powiedział.

Ocenił też, że Duda na tej funkcji gwarantuje "odwagę, zrównoważenie i zdrowy rozsadek". - Jest zupełnie oczywiste, że tym razem nie musimy szukać. Tym razem mamy kandydata marzeń - podkreślił.

Kaczyński wspomniał o żonie i córce prezydenta. Zebrany na konwencji tłum zaczął wtedy skandować: "Agata, Agata" i "Kinga, Kinga". Gdy prezes PiS wspomniał o "profesorskiej" rodzinie Dudy, o jego rodzicach, obecni zaczęli skandować: "dziękujemy".

- Rzadko się zdarza, żeby jeden człowiek miał aż tyle atutów - ocenił Kaczyński. - To jest dobra wiadomość dla nas wszystkich i dla milionów Polaków, którzy chcą, by Polska była sprawiedliwa, silna, rozwijająca się, licząca się w Europie i niepodległa, bo o to dzisiaj też walczymy - podkreślił.

js/tr

Źródło: TVN24, PAP