Koniec kontroli ws. Mariusza T. "Materiałów nie podrzucano, nie było zaniedbań ze strony dyrektora więzienia"

Mariusz T. już na wolności. Będzie pod specjalnym nadzorem policji
tvn24"Nie stwierdzono" zaniedbań ze strony dyrektora więzienia w Rzeszowie, w którym końcówkę wyroku odsiadywał Mariusz T.

- Mariuszowi T. nie podrzucono materiałów, które posłużyły potem do zawiadomienia prokuratury ws. posiadania przez niego pornografii z udziałem dzieci - wynika z kontroli zakończonej w rzeszowskim więzieniu. - Nie stwierdzono zaniedbań ze strony dyrektora zakładu karnego - mówi portalowi tvn24.pl gen. Jacek Włodarski, dyrektor generalny Służby Więziennej.

- Kontrola jest finalizowana. Przygotowywana jest ostateczna treść sprawozdania - dodaje gen. Włodarski. Kontrolę prowadził Okręgowy Inspektorat Służby Więziennej w Rzeszowie. Rozpoczęto ją po kontrowersjach wokół sprawy zawiadomienia do prokuratury, które złożył ppłk Robert Kogut, dyrektor więzienia Rzeszów-Załęże. Dotyczyło ono odnalezienia w celi Mariusza T. materiałów mogących być pornografią z udziałem dzieci. Zawiadomienie trafiło do rzeszowskiej prokuratury na dzień przed wyjściem Mariusza T. na wolność po 25 latach więzienia.

Nie podrzucono materiałów

Materiały, skierowane później do prokuratury, znaleźli funkcjonariusze w trakcie dwóch przeszukań na początku lutego. Prokuratura dość szybko uznała, że rysunki i kolaże zdjęć znalezione w celi nr 204 nie są pornografią z udziałem dzieci. Pojawiły się podejrzenia, że materiały zostały Mariuszowi T. podrzucone. Celem miało być zatrzymanie T. w celi. Władze Służby Więziennej twierdziły, że odnalezione w lutym rysunki i kolaże nie były im wcześniej znane.

Natomiast znane były inne "prace" Mariusza T., które - jak twierdziła Służba Więzienna - zdaniem biegłych badających ówczesnego więźnia mogły mieć charakter pornografii z udziałem dzieci, a były zbliżone do tych odnalezionych w lutym. I dlatego dyrektor więzienia miał zdecydować się na złożenie zawiadomienia.

- Mogę także potwierdzić informację, że nie stwierdzono podrzucania materiałów Mariuszowi T. - mówi gen. Włodarski. Szef więziennictwa jednak zastrzega: - Są to ustalenia postępowania wewnętrznego, nie są mi natomiast znane ustalenia postępowania prokuratorskiego. Pełnomocnik Mariusza T. informował media, że znalezione materiały należą do byłego więźnia i nie mają charakteru pornograficznego.

Zniszczono, ale skopiowano

Kontrola odniosła się także do sprawy zniszczenia innych materiałów należących do Mariusza T. Na początku marca napisał o tym portal tvn24.pl. - Nie doszło także do niszczenia materiałów Mariusza T. w grudniu 2013 roku. Zniszczono je w grudniu 2012 roku, w roku, w którym Mariusz T. został przeniesiony do Rzeszowa ze Strzelec Opolskich. Część jego materiałów zakwestionowano jako niewłaściwe. Ale zrobiono ich kopie i dołączono do akt. Zupełnie inne materiały odnaleziono w jego celi w trakcie przeszukań w dniach 8-10 lutego 2012 roku - tłumaczy gen. Włodarski.

Strażnik wyniósł coś na własną rękę?

Sprawę ewentualnego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy SW prowadzi wciąż rzeszowska Prokuratura Okręgowa. Śledczy przeglądali monitoring z celi nr 204, w której w ostatni miesiąc za kratkami spędził Mariusz T. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że prokuratura bada, czy jeden ze strażników, na własną rękę, wyniósł z celi jedną z kartek należących do Mariusza T.

Ostatnio rzeszowska prokuratura zwróciła się do Prokuratury Generalnej o wyznaczenie innej jednostki do dalszego prowadzenia śledztwa. Niezależnie od tej sprawy, swoje śledztwo prowadzi prokuratura ze Strzelec Opolskich. Dotyczy ono podejrzenia posiadania przez Mariusza T. pornografii dziecięcej w latach 2006-2011, czyli w czasie, gdy odsiadywał wyrok w tutejszym więzieniu. Materiały miały się odnaleźć w komputerach jego matki, z których mógł korzystać w więzieniu w ramach terapii.

Autor: Maciej Duda (m.duda2@tvn.pl)/ ola / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty:
Pozostałe wiadomości