Polska

Kompromis aborcyjny politykom już nie wystarcza. Ale Polacy nie chcą zmian

Polska

Dwa światy
tvn24Sejm zajmie się dwoma projektami zmian ustawy aborcyjnej

Sejm dziś zajmie się dwoma obywatelskimi projektami zmian w przepisach dotyczących aborcji - jeden z nich wprowadza jej całkowity zakaz, drugi liberalizuje obecne przepisy. Jednak zdecydowana większość Polaków jest za utrzymaniem obecnie obowiązującego kompromisu dot. legalności aborcji. Materiał magazynu "Czarno na białym" TVN24.

Kościół katolicki domaga się zaostrzenia prawa aborcyjnego w Polsce. "Nie można poprzestać na obecnym kompromisie" - napisano w liście Konferencji Episkopatu Polski, odczytanym we wszystkich kościołach. Obowiązujące od ponad 20 lat prawo nie jest idealne także w opinii byłych polityków, którzy je negocjowali.

Kompromis i brak satysfakcji

- To kulawy projekt, trzeba przyznać - wspomina Olga Krzyżanowska, która w 1993 roku głosowała za przyjęciem kompromisowej ustawy. - "Lewa strona" razem z PSL miała większość. Więc konieczność porozumiewania się była nie tylko dlatego, że poglądy były różne, ale układ polityczny był taki (…), że tamci (lewica) mieli większość - przypomina.

- Moim zdaniem to nie był kompromis - twierdzi z kolei Barbara Labuda, która w 1993 roku głosowała przeciwko przyjęciu ustawy. - Ustawa, nazywana kompromisem, w gruncie rzeczy jest jeszcze bardziej restrykcyjna niż jej litera prawna, ponieważ zderza się z rzeczywistością: ze strachem ludzkim i oportunizmem - zauważa.

Kościół zaakceptował ustawę w 1993 roku bo, w przeciwieństwie do wcześniejszej ustawy, która była bardzo liberalna, ta ograniczała liczbę aborcji. Na bardziej restrykcyjne prawo, ze względów politycznych, nie było szans. - Ten kompromis nie był rozstrzygnięciem, które satysfakcjonowałoby polski Kościół - podkreśla jednak bp Tadeusz Pieronek.

Zakaz i penalizacja

Teraz do Sejmu wpłynęły dwa projekty postulujące wprowadzenie zmian w prawie dotyczącym aborcji.

Obywatelski projekt Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop Aborcji" wprowadza całkowity zakaz aborcji oraz kary za spowodowanie śmierci dziecka poczętego. Propozycje przewidują, że za spowodowanie śmierci dziecka poczętego grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jeżeli śmierć dziecka spowodowała jego matka, sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. Matka, w myśl projektu, ma nie podlegać karze, jeśli działała nieumyślnie.

- Z punktu widzenia dziecka, które ma zostać zabite, prawo zostanie poluzowane - przekonuje prof. Bogdan Chazan, zwolennik zaostrzenia prawa aborcyjnego. - Gdyby ktoś przyjechał z kosmosu na Ziemię i zobaczył, że ludzie, którzy zamieszkują tę planetę, zabijają w okrutny sposób swoich braci i siostry, zdziwiłby się mocno. Dlatego myślę, że otrzeźwienie niebawem przyjdzie, a Polska odegra tutaj istotną rolę - mówi.

Jeżeli parlamentarzyści przegłosują ustawę Komitetu "Stop Aborcji", będziemy ósmym krajem na świecie, w którym zacznie obowiązywać bezwzględny zakaz usuwania ciąży. Jednak nawet Kościół nie zgadza się na karanie kobiet. - Kościół przede wszystkim pragnie prawnej ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, natomiast nie tego, by to było penalizowane - mówi bp Wojciech Polak, prymas Polski.

Polacy nie chcą zmian

Zdecydowana większość Polaków jest jednak za utrzymaniem obecnego kompromisu aborcyjnego z 1993 roku - wynika z badania CBOS. Reakcją środowisk przeciwnych zaostrzeniu prawa aborcyjnego w Polsce jest własny projekt ustawy, który jest bardziej liberalną wersją obecnie obowiązującej ustawy.

Przygotowany przez Komitet "Ratujmy Kobiety" obywatelski projekt liberalizujący przepisy dotyczące aborcji przewiduje prawo kobiety do przerwania ciąży do końca 12 tygodnia. Później aborcja byłaby dopuszczalna w tych samych przypadkach, w jakich obecnie jest dozwolona.

W przypadkach ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby, przerwanie ciąży byłoby dopuszczalne do 24. tygodnia. W razie, gdy wykryta choroba uniemożliwia płodowi samodzielne życie i nie ma możliwości jej wyleczenia, przerwanie ciąży byłoby dopuszczalne bez ograniczeń. Jeśli ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, aborcja dopuszczalna byłaby do 18. tygodnia ciąży.

- Do 12 tygodnia, ponieważ, w myśl uchwały, do tego momentu dziecko jest płodem, to jeszcze nie jest dziecko według niektórych badań - wyjaśnia Andrzej Rutkowski z komitetu "Ratujmy Kobiety".

Co dalej?

Obecnie obowiązujący kompromis aborcyjny zawarty został w ustawie przyjętej w 1993 roku. W myśl ówczesnej ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży aborcji można dokonywać, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

Więcej materiałów na stronie magazynu "Czarno na białym".

117c53ee-7fda-499f-90d9-e2ed2f952790.png

Autor: mm/ja / Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości