Komorowski chce polskiej tarczy antyrakietowej

TVN24

Aktualizacja:
KPRP | Wojcech GrzędzińskiPrezydent Komorowski: Przyjęcie amerykańskiej ofery ws

Prezydent Bronisław Komorowski zaproponował rządowi budowę polskiej tarczy antyrakietowej, zdolnej do obrony terytorium naszego kraju przed atakami z powietrza. Chce też, aby stała się ona elementem wspólnej tarczy krajów NATO - pisze "Wprost". Przedstawiciele klubów parlamentarnych popierają inicjatywę głowy państwa.

- Naszym błędem było to, że przyjmując amerykańską ofertę tarczy, nie wzięliśmy w wystarczającym stopniu pod uwagę ryzyka politycznego związanego ze zmianą prezydenta (w USA - red.). Zapłaciliśmy za to dużą polityczną cenę. Nie należy tego błędu powtarzać - mówi w wywiadzie dla tygodnika "Wprost" prezydent. Komorowski przekonuje, że "musimy mieć ten element polskiej obrony", bo wydawanie ogromnych pieniędzy na technikę wojskową w zasadzie nie ma sensu, jeśli nie jest ona chroniona przed najbardziej typowym i najbardziej groźnym atakiem - rakietowym i lotniczym.

- Dziś mamy starzejące się systemy, które coraz mniej nadają się do obrony kraju - zwraca uwagę Komorowski.

Tarcza? Chętnie, ale...

Inicjatywę Komorowskiego dobrze ocenia szef sejmowej komisji obrony narodowej Stefan Niesiołowski (PO). Według niego Polska ma możliwości techniczne, żeby stworzyć taki system. - Wstępnie jestem "za", ale pozostaje kwestia finansowa. Jest tyle dodatkowych pytań, że powinien się jeszcze wypowiedzieć minister finansów, minister obrony. Myślę, że w komisji obrony nie będzie żadnych zdań przeciwnych - powiedział polityk Platformy.

Były wiceszef MSZ, który zajmował się negocjowaniem porozumienia ws. umieszczenia na naszym terytorium elementów amerykańskiej tarczy Witold Waszczykowski (PiS) uważa, że budowa naszego systemu powinna być oczywista. - Jeśli powstawałby system amerykańsko NATO-wski w Polsce i innych krajach, to on powinien być uzupełniony o tarczę obronną z rakietami krótkiego i długiego zasięgu - przekonuje poseł PiS. W jego ocenie prezydent wychodzi jednak z tym pomysłem zbyt późno. Również wiceszef komisji obrony Stanisław Wziątek podkreśla, że tarcza broniąca tylko terytorium Polski jest potrzebna. Jego zdaniem, jeśli możemy się spodziewać różnych zagrożeń, w tym terrorystycznych, to mogą one nadejść również z powietrza. - Warto zastanowić się nad tym, jaka to ma być tarcza. To, że ma być ona kompatybilna z systemem NATO-wskim, jest oczywiste. Dobrze, że nastąpiła weryfikacja planów, które przewidywały wiązanie się tylko i wyłącznie z tarczą amerykańską - oświadczył poseł. Zwrócił uwagę, że system USA miał chronić przed rakietami balistycznymi, które są zagrożeniem nie dla nas, a dla Amerykanów.





NATO-owska propozycja

Po tym, jak prezydenturę w USA w 2009 r. objął Barack Obama, doszło do zmiany koncepcji budowy tarczy antyrakietowej. Zrezygnowano z proponowanej za prezydentury George'a W. Busha tarczy z użyciem stacjonujących w Polsce antyrakiet dalekiego zasięgu. Podczas majowego szczytu NATO w Chicago, sekretarz generalny sojuszu Anders Fogh Rasmussen ogłosił inaugurację pierwszej fazy NATO-wskiego systemu obrony przeciwrakietowej w Europie, którego elementy w dalszych etapach mają znaleźć się w Polsce. Pierwsza faza tarczy to rozmieszczenie antyrakiet SM-3 na okrętach wojennych. W fazie trzeciej, przewidzianej na rok 2018, rakiety tego typu, w wersji SM-3 2A, mają być rozmieszczone w Polsce i Rumunii. W fazie tej system pokryje parasolem ochronnym całą Europę. Budowa systemu obrony przeciwrakietowej w Europie jest jednym z głównych punktów spornych w relacjach między Rosją, a USA i NATO.

Moskwa uważa ten projekt za zagrożenie dla swego bezpieczeństwa. Żąda od Waszyngtonu gwarancji prawnych, że amerykański system nie będzie skierowany przeciwko niej. Stany Zjednoczone odmawiają takich gwarancji, ale Sojusz Północnoatlantycki zapewnia, że tarcza nie jest wymierzona w Rosję.

Groźby Rosji W listopadzie 2011 roku prezydent Dmitrij Miedwiediew zagroził, że w wypadku niekorzystnego dla Rosji rozwoju sytuacji z budową tarczy antyrakietowej w Europie, Moskwa odstąpi od dalszych kroków w sferze rozbrojenia i kontroli zbrojeń, a także zastosuje kontrposunięcia.

Gospodarz Kremla sprecyzował, iż jednym z takich kroków będzie ulokowanie rakiet Iskander w obwodzie kaliningradzkim. Iskander to lądowe pociski balistyczne na mobilnej platformie samochodowej. W wersji dla armii rosyjskiej mają zasięg 380-500 km. Iskandery mogą też przenosić ładunki nuklearne. Według rosyjskich mediów w Kaliningradzie mogą znaleźć się już w drugiej połowie 2012 roku.

Autor: mac//kdj / Źródło: "Wprost", PAP