Polska

Komisja do premiera: czy ABW działało legalnie?

Polska

TVN24Komisja pyta premiera o akcję ABW u Bączka

- Czy ABW, przeszukując mieszkanie członka komisji weryfikacyjnej Piotra Bączka, przekroczyła swoje uprawnienia? - takie pytanie zadała sejmowa komisja sprawiedliwości premierowi. Chciała też wiedzieć, czy legalne było odebranie dziennikarzom TVP kamer.

Komisja chce, by premier jako zwierzchnik służb specjalnych wyjaśnił, czy czynności funkcjonariuszy ABW nie utrudniły działania komisji weryfikacyjnej b. żołnierzy WSI. Pyta też, czy funkcjonariusze nie przekroczyli uprawnień, przeszukując ekipę "Misji Specjalnej" TVP, zatrzymując ich sprzęt, telefony komórkowe oraz osobiste nośniki danych, a także czy nie naruszyli nietykalności osobistej dziennikarzy, rewidując ich.

Pytanie do szefa rządu przyjęto 7 głosami wobec 6 przeciwnych. Wiceprzewodniczący komisji Wojciech Wilk (PO) chciał, by zgłoszony przez prowadzącego tę część posiedzenia Arkadiusza Mularczyka (PiS) dezyderat najpierw dostarczyć na piśmie, a przegłosować na następnym posiedzeniu. Jednak Mularczyk nie poddał pod głosowanie tej propozycji, lecz od razu swoje zapytanie.

TVP: brutalnie wyrwano nam kamery

Ponad czterogodzinne posiedzenie komisja rozpoczęła od obejrzenia fragmentu z programu "Misja Specjalna", na którym funkcjonariusz każe dziennikarzom opuścić teren, ci zaś żądają, by się wylegitymował. Dyskutowano, czy dziennikarze i funkcjonariusze ABW postępowali zgodnie z prawem i zasadami.

Dziennikarz "Misji specjalnej" Filip Rdesiński mówił, że ekipa tego programu była na miejscu rewizji u Bączka o godz. 10.30, na miejscu były już inne ekipy telewizyjne. Powiedział, że funkcjonariusze początkowo nie nakazywali opuszczenia terenu i członkowie "Misji" weszli na nieogrodzoną posesję, a potem do domu Bączka. Później - jak relacjonował - brutalnie wyrwano mu kamerę i telefon. Zaznaczył, że ekipy nie wypraszał Bączek ani jego żona.

Prokuratura: dziennikarze utrudniali pracę służb

Według zastępcy szefa ABW Jacka Mąki funkcjonariusze, którzy perswadowali dziennikarzom, "że nielegalnie dokumentują czynności", wylegitymowali się i wielokrotnie prosili o opuszczenie posesji. Jak mówił, kamerę i telefony odebrano delikatnie i po wielokrotnych prośbach o ich wydanie.

Jak powiedział prokurator krajowy Marek Staszak, ABW nie ogradzała terenu, by przeprowadzić przeszukanie możliwie dyskretnie. Według niego czynności wobec dziennikarzy można uznać "nie tylko za legalne, ale i za mało radykalne", ponieważ utrudniali zgodne z prawem działania legalnych służb.

Mularczyk: to próba sił

Posła Mularczyka nie przekonał. - Tu nie chodzi o reporterów "Misji Specjalnej", chodzi o próbę sił między państwem a niezależnymi mediami - mówił. Jego klubowy kolega Antoni Macierewicz wytknął ABW, że sama nie udokumentowała filmowo działań. - Gdyby nie kamera telewizji, bylibyśmy pozbawieni możliwości odtworzenia faktycznych wydarzeń - powiedział.

Z kolei zdaniem specjalisty prawa karnego prof. Mariana Filara podczas rewizji u Bączka doszło do konfrontacji między dziennikarzami a funkcjonariuszami i "jedni i drudzy przesadzili"

Olszewski: prokuratura torpeduje weryfikację

Jana Olszewskiego, szefa komisji weryfikacyjnej, bardziej interesowała inna kwestia. - Czy Prokuratura Krajowa ma świadomość, że swoimi działaniami wpisuje się w system zmierzający do storpedowania komisji weryfikacyjnej - pytał. Jak dodał, po ujawnieniu przed kilkoma miesiącami nazwisk członków komisji dziewięciu spośród 20 dostało wypowiedzenia ze swoich miejsc pracy. Jak mówił, ostatni taki przypadek miał miejsce w czwartek, gdy rada nadzorcza spółki Skarbu Państwa zwolniła radcę prawnego spółki.

Zdaniem Olszewskiego, uzasadnione jest podejrzenie, że rada zdecydowała tak wiedząc o zaangażowaniu radcy w prace komisji. Według niego inspiratorem tych zwolnień jest oficer dawnych WSI, który nie przeszedł weryfikacji.

ABW przeszukała 13 maja mieszkania Bączka i drugiego członka komisji weryfikacyjnej Leszka Pietrzaka. Prokuratura nie postawiła im zarzutów, lecz przesłuchała jako świadków w śledztwie przeciw Aleksandrowi L. i Wojciechowi S., podejrzanym o żądanie od żołnierza b. WSI 200 tys. zł za załatwienie mu pozytywnej weryfikacji.

kaw / la

Źródło: PAP, lex.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości