Polska

Kierowcy autobusów okupują kielecką zajezdnię

Polska

PAP/Piotr PolakPasażerowie rozumieją strajkujących, ale protest związkowców utrudnia im życie (Fot. PAP/Piotr Polak)

Zakład Transportu Miejskiego w Kielcach zerwał umowę o świadczeniu usług przewozowych ze strajkującym od wtorku Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacji. Kierowcy MPK protestują jednak nadal, okupując zajezdnię.

Kierowcy wystąpili do prezydenta Kielc z postulatem odwołania zarządu firmy. Twierdzą, że jej władze i potencjalny inwestor nie chce z nimi rozmawiać o przyszłości zakładu. Kierowcy chcą uzgodnienia pakietu socjalnego i gwarancji zatrudnienia. Według władz miasta, protest tylko pogarsza sprawę. Przynosi dziennie olbrzymie straty finansowe i może doprowadzić do upadku kieleckiego MPK.

Jak powiedział prezes kieleckiego MPK Krzysztof Chrabąszcz, powodem rezygnacji z usług kierowanej przez niego firmy była przedłużająca się przerwa w przewozach. Umowa dopuszczała co najwyżej jednodobową przerwę. Zarząd MPK zabezpieczył mienie spółki, zwłaszcza dokumenty i kluczyki do autobusów – podkreślił prezes.

Dyrektor ZTM Marian Sosnowski zapowiedział, że w niedzielę wyjadą na trasy pierwsze jednostki zastępczego transportu „zewnętrznego”. Już w poniedziałek powinien on zaspokoić potrzeby miasta w zakresie dowozu mieszkańców do pracy i zapoczątkować komunikację między poszczególnymi dzielnicami - powiedział Sosnowski.

Mówi Zbigniew Michnicki, kierownik Zakładu Transportu Miejskiego w KielcachTVN24

Okupujący kieleckie MPK kierowcy postanowili w środę wystąpić do prezydenta miasta z postulatem odwołania zarządu spółki, który nie podjął rozmów z protestującą załogą, lecz - jak przyznał szef zakładowej „Solidarności” Bogdan Latosiński - dezyderat ten nie trafił jeszcze do adresata. Związkowcy koncentrują się teraz przede wszystkim na „uszczelnieniu firmy” – wyjaśnił ich lider.

Kierowcy MPK ogłosili strajk w proteście przeciw odwlekaniu przez zarząd firmy i potencjalnego inwestora strategicznego terminu rozmów z załogą o przyszłości zakładu. Wtorek był pierwszym dniem, gdy autobusy nie wyjechały na ulice miasta.

Drugiego sierpnia minął termin składania ofert w przetargu na obsługę komunikacji miejskiej w Kielcach przez najbliższe 10 lat. Wpłynęła tylko jedna oferta - MPK, która spełnia warunek cenowy. Otwierało to perspektywę wejścia firmy przewozowej Veolia Transport Polska do Kielc.

Według wiceprezydenta miasta Czesława Gruszewskiego, Veolia to odpowiedni inwestor, gotów kupić MPK, odnowić tabor, zapewnić pracownikom godziwą pracę i wzrost płac (co roku o pięć proc.) oraz dobrze zorganizować komunikację zbiorową w Kielcach.

Tymczasem MPK strajkuje pod hasłem "Dosyć złodziejskiej prywatyzacji kosztem pracowników". Kierowcy mówią, że protestują przeciwko prywatyzacji bez uzgodnienia pakietu socjalnego, obejmującego podwyżkę płac i gwarancje zatrudnienia. 22 czerwca przeprowadzili strajk ostrzegawczy - autobusy nie kursowały między godz. 4 a 8. Potem akcję zawieszono.

Od wtorku MPK w Kielcach zapisuje co dzień na swym koncie 1,3 mln zł straty, co sprawia, że - jak przewiduje prezes firmy - wkrótce utraci płynność finansową. Następstwem tego będzie postępowanie upadłościowe - wynika z przepisów o spółkach prawa handlowego.

Źródło: tvn24.pl, TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: PAP/Piotr Polak