Kempa o agresywnym kapitanie kajaka. Po wyborach w Platformie

Polska

TVN 24Kempa: wciąż jednak poparcie spada Platformie Obywatelskiej

- To, co już zapowiadał pan Schetyna pokazuje, że będzie się starał prowadzić politykę agresywną - stwierdziła w programie "Kropka nad i" Beata Kempa, szefowa kancelarii premiera, na temat dzisiejszych wyborów na nowego przewodniczącego PO.

Grzegorz Schetyna został wybrany nowym przewodniczącym Platformy Obywatelskiej. Były wicepremier zdobył 91 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 52 proc. Schetyna był jedynym kandydatem na to stanowisko. Wcześniej z wyścigu o fotel przewodniczącego wycofała się była premier Ewa Kopacz (dotychczasowa pełniąca obowiązki szefa PO), oraz byli ministrowie: Borys Budka i Tomasz Siemoniak.

"Kapitan kajaka"

- Patrząc po wyborze i po tym co dzieje się w PO, to raczej chyba był wybór, w mojej ocenie, kapitana kajaka. Wciąż jednak poparcie spada Platformie Obywatelskiej - skomentowała to Kempa. Dodała, że kajak to "nie jest już łódź, ani piękny statek, albo coś co jest flagowe, tylko łupinka, która jest coraz mniejsza". - Dla nas oznacza to bardzo agresywną opozycję, która będzie mało konstruktywna - stwierdziła.

Zdaniem Kempy wcześniejsze działania Schetyny mają dowodzić, że będzie prowadził agresywną politykę. - To, co już zapowiadał pan Schetyna, jeszcze przed ostatecznym wyborem, szczególnie to, co chciał zgotować naszemu krajowi w Parlamencie Europejskim wtedy, kiedy tak naprawdę chciał jeszcze przygotować drużynę do boju, żeby jeszcze mocniej uderzyć w państwo polskie, to pokazuje, że będzie się starał prowadzić politykę agresywną. To jest ich problem, ja już nawet nie mam nadziei, że będą opozycją konstruktywną - powiedziała. Stwierdziła też, że jej ugrupowanie "będzie musiało sobie z tym radzić".

"Opozycja na arenie międzynarodowej dostała histerii"

Wspomniała również o sytuacji Polski w Unii Europejskiej, m.in. w kontekście rozpoczęcia przez KE procedury kontroli praworządności. - Opozycja na arenie międzynarodowej dostała histerii, co spowodowało, że mamy takie, a nie inne, zupełnie niepotrzebne kłopoty - stwierdziła.

- Jeśli licytujemy się na "obgadywanie" to jesteśmy bardzo mało skuteczni w porównaniu z PO i Nowoczesną - dodała przypominając, że wysłuchania publiczne inicjowane przez PiS jej zdaniem nie szkodziły Polsce.

- Ostatnie decyzje pokazały, że nie ma woli dyskusji na temat tych spraw, które tutaj się toczą - powiedziała odnosząc się do decyzji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, aby nie przeprowadzać w czwartek dyskusji o Polsce. - Pokazuje to, że skuteczność Beaty Szydło była naprawdę bardzo dobra i te sprawy - dodała.

"Nie wszyscy dyrektorzy będą zwalniani"

Kempa mówiła też o nowelizacji ustawy o służbie cywilnej, która weszła w życie w sobotę. Zakłada ona obsadzanie wyższych stanowisk w drodze powołania, a nie - jak dotąd - konkursu. Na jej mocy stosunki pracy z osobami zajmującymi obecnie takie stanowiska wygasną po 30 dniach, chyba że zostaną im zaproponowane nowe warunki.

- Jesteśmy po przyjęciu bardzo dobrej ustawy, w mojej ocenie, niwelującej to co było fikcją i to co było mydleniem oczu całemu społeczeństwu, czyli konkursy, które tak naprawdę w 60, czy nawet 70 procentach wygrywały te osoby, które miały wygrać - powiedziała Kempa.

- My nie będziemy uprawiać w wielu kwestiach fikcji, a to, co działo się ze służbą cywilną, było fikcją - oceniła szefowa kancelarii.

- Każdy szef jednostki będzie się musiał zmieścić w swoim budżecie i takie jest polecenie pani premier - wyjaśniła. - Sporo osób, które dziś są urzędnikami służby cywilnej, urzędnikami mianowanymi, będzie miało możliwość objęcia funkcji dyrektora, czy zastępcy dyrektora - dodała. Stwierdziła także, że to, że umowy wygasną na obecnych zasadach nie oznacza, że części z tych osób nie zostaną zaproponowane nowe warunki. - Jeśli nie zostaną przyjęte to siłą rzeczy umowa o pracę zostanie rozwiązana - powiedziała.

Kempa: to co działo się ze służbą cywilną było fikcjąTVN 24

"To co działo się ze służbą cywilną było fikcją"

- Mam takich dyrektorów, którzy już wykazali się podczas 1,5 miesiąca bądź podczas wieloletniej pracy uzyskali status urzędników mianowanych i dzisiaj bardzo dobrze pełnią swoje funkcje i otrzymają propozycję pracy na stanowiskach dyrektorów lub zastępców dyrektorów – stwierdziła Kempa. Dodała jednak, że nie wszystkie osoby "gwarantują realizację programu PiS".

Zaznaczyła, że "służba cywilna nie jest rozwalona". - Na gruncie tej ustawy pozostaje nietknięty tak zwany szczebel średni, czyli każdy urzędnik, który jest poniżej stopnia kierowniczego - wyjaśniła. - Nikt nie wyrzuca ludzi z pracy, są to kolokwializmy powtarzane na użytek dość brutalnej propagandy, pewnie takiej trochę platformerskiej - dodała.

Cały program "Kropka nad i".

Autor: mart/tr / Źródło: TVN 24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24