Syn kandydata KO miał spięcie z byłym radnym PiS. Poszło o plakaty wyborcze

[object Object]
Węgrzyn pokazuje tablicę, na której jego syn chciał przykleić plakatTVN24 Wrocław
wideo 2/2

Kandydat Koalicji Obywatelskiej na posła Robert Węgrzyn twierdzi, że dwóch współpracowników politycznego oponenta groziło jego synowi, kiedy ten próbował przykleić plakat wyborczy. Były radny z Prawa i Sprawiedliwości odpowiada, że zareagował tylko na łamanie prawa. Sprawą już zajmuje się policja.

W poniedziałek wieczorem, po godzinie 21.30 syn Węgrzyna próbował przykleić plakat wyborczy ojca na tablicy ogłoszeniowej przy skrzyżowaniu alei Jana Pawła II i ulicy Judyma w Kędzierzynie-Koźlu.

- Podjechał samochód na czeskich tablicach rejestracyjnych. Wysiadło z tego auta dwóch panów, w tym jeden bardzo postawny. Znamy tego pana, on jest z Kędzierzyna. Podszedł do mojego syna, odepchnął go od tablicy. Lecą inwektywy, groźby, że jeżeli tego plakatu nie ściągną, to zostaną pobici. Nie będę używał wulgarnych słów jakie zostały użyte - relacjonuje Robert Węgrzyn, startujący do Sejmu z list KO.

Zdjęcie wykonane przez syna Krzysztofa WęgrzynaKrzysztof Węgrzyn

"Ostra reakcja"

Chłopak zadzwonił do ojca z pytaniem, co ma robić. Ten polecił mu, aby zrobił zdjęcie samochodu, a całą sprawę zgłosił na policję. Sam Węgrzyn wracał właśnie z debaty wyborczej zorganizowanej w lokalnej telewizji, w której zmierzył się z Januszem Kowalskim, kandydatem na posła, startującym z listy Prawa i Sprawiedliwości.

- To niestety jego ludzie zrobili. Wcale się z tym nie kryli. (...) Jeden z nich był radnym Prawa i Sprawiedliwości w Kędzierzynie-Koźlu. Pojawił się tutaj wczoraj, reprezentując Janusza Kowalskiego. Mój syn kleił ten plakat na tablicy, na której każdy się może przykleić, to nie jest płatna tablica. Jeżeli wisi 16 plakatów PiS, to chociaż na jeden czy dwa my się musimy przykleić, bo też chcemy być widoczni. Więc syn próbował przykleić mój plakat na plakat Janusza Kowalskiego, no i stąd tak ostra reakcja - tłumaczy Węgrzyn. Podkreśla, że powołuje się całkowicie na relację swojego syna.

"Zrobiłem to w ramach inicjatywy obywatelskiej"

Janusz Kowalski, kandydat PiS zapewnia, że stan jego wiedzy o tym zdarzeniu jest nikły. Nie chce się nad zdarzeniem rozwodzić, dopóki nie zostanie ono wyjaśnione przez policję.

- Nie znam tej sprawy, dowiedziałem się o niej z Facebooka. Ale nie mam podstaw, aby wierzyć a priori w wersję kandydata KO. W związku z tym zdarzeniem zgłoszone zostało na policję niszczenie moich materiałów wyborczych, co niestety jest w mieście standardem. Czekam, aż funkcjonariusze wyjaśnią tę sprawę - mówi Kowalski.

Więcej o sytuacji mówi wspomniany przez Węgrzyna były radny PiS czyli Adam Sadłowski.

- Wracałem z prywatnego spotkania z kolegą. Zobaczyliśmy, że dwóch młodocianych chuliganów niszczy i zrywa plakaty kandydatów Prawa i Sprawiedliwości. Zrobiłem kółko na rondzie, podjechałem i postanowiłem zwrócić im uwagę. Wysiadłem z samochodu, przekazałem, że takie rzeczy są skandaliczne. Zrobiłem to w ramach inicjatywy obywatelskiej. Zareagowałem, widząc, że łamane jest prawo - tłumaczy Sadłowski.

Zrobił zdjęcia, które przekazał policji. Twierdzi, że dopiero później dowiedział się, iż to syn kandydata KO zaklejał plakaty kandydatów PiS.

Policja już działa

W poniedziałek wieczorem policja przyjęła zgłoszenia od obu stron sporu.

- Do komendy zgłosiły się dwie osoby. Jedna złożyła zawiadomienie dotyczące wykroczenia, polegającego na uszkodzeniu plakatu wyborczego, poprzez naklejanie na niego plakatu innego kandydata. Druga osoba złożyła zawiadomienie o naruszenie nietykalności cielesnej, do którego miał dojść podczas naklejania plakatów - informuje Magdalena Nakoneczna, rzecznik kędzierzyńskiej policji.

Jak dodała, w obu sprawach prowadzone są obecnie czynności.

- Niszczenie plakatów wyborczych jest wykroczeniem. Zgodnie z kodeksem może za to grozić kara aresztu bądź kara grzywny. Natomiast naruszenie nietykalności cielesnej jest przestępstwem, za które grozi do roku więzienia - dodaje Nakoneczna.

Aleksy Ptaszyński, komendant straży miejskiej w Kędzierzynie-Koźlu przyznał, że zabezpieczono nagranie z monitoringu miejskiego, na którym częściowo widać przebieg zdarzenia.

- Nie mogę ujawniać zawartości nagrania. Zostanie ono przekazane policji - wyjaśnia.

Do zdarzenia doszło w Kędzierzynie-Koźlu:

Mapa Targeo

Autor: ib/ ks / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Wrocław

Pozostałe wiadomości