Kazimierz Marcinkiewicz łagodzi swoje wypowiedzi

Marcinkiewicz tonuje swoje wypowiedzi
TVN24Marcinkiewicz tonuje swoje wypowiedzi

- Żyjemy w państwie i świecie orwellowskim, gdzie każdy może być podsłuchiwany. Ale ja nie mam wiedzy, by i mnie podsłuchowano - w ten sposób b. premier Kazimierz Marcinkiewicz łagodzi swoje wypowiedzi, z których mogło wynikać, że był podsłuchiwany. Dodaje, że atmosferę niepotrzebnie podgrzewają politycy i media.

Zdaniem b. premiera, w obecnych czasach nikt nie może wykluczyć, że nie jest podsłuchiwany. - Żyjemy w świecie, nie tylko w Polsce, ale w świecie, w którym wszyscy wszystkich podsłuchują. Podsłuchują służby gospodarcze, wywiadownie, podsłuchują się ludzie - powiedział TVN24. Jak dodał, to jest właśnie świat orwellowski.

- Ja nic nie wiem na temat tego by ktoś mnie podsłuchiwał czy śledził - podkreślił Marcinkiewicz. W jego ocenie, cała jego wypowiedź została niepotrzebnie podkręcona m.in. przez polityków i media. - Na podstawie różnych plotek i wypowiedzi zupełnie niepotrzebnie podkręca się atmosferę - podkreślił. Przyznał, że kiedy był premierem, nadzorował służby specjalne, ale nigdy nie wydał polecenia, by zakładać podsłuchy. - Może ja się po prostu nie nadaje do polskiej polityki, bo nikogo nie podsłuchiwałem i nikogo nie nagrałem - dodał.

Pytany o zaufanie do obecnej ekipy rządzącej, Marcinkiewicz powiedział, że są to jego koledzy z którymi uprawiał politykę. - Sprawy które realizują mają na celu uczynienie Polski bardziej bezpieczną oraz likwidacje korupcji. Ale bezgranicznego zaufania do nich nie mam - powiedział. Jak dodał, bezgraniczne zaufanie ma bowiem tylko do siebie i swojej żony.

Co mówił Marcinkiewicz "Faktom" i "Dziennikowi" W rozmowie z Faktami, b.premier powiedział: "Nigdy nie wykluczałem i nie będę wykluczał, że byłem podsłuchiwany". "Żyjemy w państwie Orwella i warto mieć tego świadomość. Gdy byłem premierem, spodziewałem się tego, że także wobec swojego szefa (premier jest zwierzchnikiem służb specjalnych - red.) służby mogą pełnić taką rolę i taką funkcję" - dodał.

W rozmowie z "Dziennikiem" Marcinkiewicz przyznał, że już w grudniu 2005 r., gdy był premierem, osoba związana z PiS prosiła służby o zbieranie informacji na jego temat. - Wiem o tym z trzech niezależnych źródeł - dodał. Pytany o "ważną osobę związaną z PiS", która miała prosić szefa ABW Witolda Marczuka o inwigilację Marcinkiewicza pod koniec 2005 r. były premier mówi: - Sporo panowie wiecie - i dodaje: - Nie mogę zaprzeczyć tej informacji.

Jarosław Kaczyński komentując dziś wypowiedzi Marcinkiewicza powiedział: - To bardzo przykra sprawa, że pan Marcinkiewicz się w tę hucpę wpisuje. Ja rozumiem ludzkie frustracje, ale pan Marcinkiewicz nie został przez nas skrzywdzony.

Propozycję składały mi PO i PSL, ale nie będę kandydował Marcinkiewicz zapowiedział również, że nie będzie brał udziału w przyspieszonych wyborach parlamentarnych. Ujawnił, że propozycje składały mu PO i PSL. - Nie mam zamiaru kandydować - powiedział. Ocenił jednak, że w Polsce potrzebne są jak najszybsze wybory.

- W polityce dzieje się nie to co trzeba. Jestem przekonany, ze nowy rząd i Sejm wyjaśnią wątpliwości obecnie prezentowane - powiedział.

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości