Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nawiązał we wtorek do słów Karola Nawrockiego, które padły podczas centralnych obchodów 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej.
"Przemawiając na Westerplatte w rocznicę wybuchu wojny Karol Nawrocki mógłby sobie odpuścić wredne insynuacje o rzekomej partii niemieckiej w Polsce, tym bardziej, gdy w następnym zdaniu apeluje o jedność. Apeluje do patriotów czy do zdrajców? Bezczelne to i głupie" - napisał w serwisie X.
Co powiedział Karol Nawrocki?
We wtorek rano na Westerplatte, jak co roku 1 września, odbyły się obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej. Przemawiali między innymi prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk.
Nawrocki mówił o tym, jak w Niemczech długo przed napadem na nasz kraj, jeszcze w czasach Republiki Weimarskiej, tamtejszą politykę cechował antypolonizm. - Niemcy nie potrzebowały Adolfa Hitlera, żeby gardzić Polską, Polkami, Polakami i polskością - przekonywał.
W tym kontekście kładł nacisk na odpowiedzialność polityków za pamięć historyczną. - Dziś, kiedy wspólnie z naszymi zachodnimi sąsiadami jesteśmy w Unii Europejskiej i w Sojuszu Północnoatlantyckim, potrzebujemy odwagi cywilnej, potrzebujemy odpowiedzialności, potrzebujemy zdecydowania polskich polityków i niemieckich polityków - mówił.
- I powiem więcej, potrzebujemy też odwagi cywilnej i służenia Rzeczpospolitej Polskiej ze strony niemieckich stronnictw w Polsce. Potrzebujemy też zrozumienia tej sytuacji przez wszystkich historyków i polityków wychowanych przez niemieckie fundacje - oświadczył Nawrocki.
W ocenie prezydenta ta "odpowiedzialność jest zbyt wielka". - My wszyscy musimy być razem i rozumieć pełnię historii II wojny światowej i drogi do 1 września 1939 roku - apelował.