Ministrowi Ziobrze zamarzyło się, by mieli wóz transmisyjny - takimi słowami, według ustaleń prokuratury, były dyrektor Funduszu Sprawiedliwości instruował urzędniczkę ministerstwa. O pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości ubiegała się wtedy fundacja związana z wpływowym pracownikiem Telewizji Polskiej w czasach Jacka Kurskiego (dziś współpracującym z TV Republika) - Centrum Pomocy Pokrzywdzonym.
Pieniędzy tych nie powinna była dostać, bo - jak stwierdził NIK - nie spełniała wymagań konkursu. Fundusz przyznał jej jednak 13,5 miliona złotych. Za pieniądze te kupiła m.in. samochód typu kamper z przeznaczeniem na wóz transmisyjny. Zakup, według prokuratury, odbył się na osobiste polecenie Zbigniewa Ziobry i w ten sposób - jak twierdzi prokuratura - minister przekroczył swoje uprawnienia. To jeden z dwudziestu sześciu zarzutów, które śledczy chcą postawić Ziobrze. A losy kampera, który na jego polecenie miał być wozem transmisyjnym, oraz działalność fundacji obdarowanej publicznymi pieniędzmi prześledził Artur Warcholiński z redakcji "Czarno na białym".
REPORTAŻ "KAMPER SPRAWIEDLIWOŚCI" DOSTĘPNY W TVN24 + >>>
Oferta, która "w gruncie rzeczy nie miała znaczenia"
Dziennikarz był w sobotę gościem TVN24. Do studia przyniósł ze sobą ofertę konkursową, czyli - jak mówił - "ponad 100 stron opisu, co fundacja Centrum Pomocy Pokrzywdzonym chce zrobić z pieniędzy Funduszu Sprawiedliwości". - Tylko ta oferta w gruncie rzeczy nie miała żadnego znaczenia - dodał.
Jak mówił Warcholiński, zgodnie z ustaleniami prokuratury oraz wynikami audytu w Ministerstwie Sprawiedliwości, przedstawiciele Fundacji Centrum Pomocy Pokrzywdzonym 35 razy wizytowali resort przed ogłoszeniem konkursu. - Tu już państwo mogą sobie sami odpowiedzieć na pytanie, po co taka organizacja, która wie, że będzie się ubiegać o miliony złotych publicznych pieniędzy, przychodzi do Ministerstwa Sprawiedliwości - stwierdził dziennikarz.
Przypomniał, że pierwszy konkurs, w którym startowała ta fundacja, odbył się zaledwie trzy miesiące po jej zarejestrowaniu.
- Co ciekawe, ten pierwszy konkurs przegrała, bo jak tłumaczyła mi prokuratura, ta oferta była tak źle skonstruowana, że nawet urzędnicy odesłali ją do poprawek. Do poprawek, w których ci sami urzędnicy później wzięli udział, to znaczy nanosili pewne zmiany, podkręcali tę ofertę, żeby, jak wróci w następnym konkursie, wszystko się już zgadzało i te miliony złotych mogły dla tej fundacji popłynąć - wyjaśnił autor reportażu.
Specjalny aneks do umowy
Konkurs, w jakim udział brała wspomniana fundacja dotyczył przeciwdziałania przestępczości. - To jest ta kategoria, która została wprowadzona specjalnie przez Zbigniewa Ziobrę w 2017 roku. O tym, jak bardzo jest ona pojemna świadczy ilość materiałów i reportaży, które powstały na ten temat - stwierdził gość TVN24.
Jak wyjaśnił, według Centrum Pomocy Pokrzywdzonym owe przeciwdziałanie przestępczości miało się odbywać za pomocą fakt-checkingowego portalu internetowego.
- Był rok 2021 i tej fundacji zostało sporo pieniędzy z tej transzy, którą ministerstwo jej przyznało. Na koniec roku fundacja zwróciła się formalnie do Ministerstwa Sprawiedliwości, że chce w inny sposób wydatkować pieniądze, które zostały. Tutaj dochodzimy do wyjaśnień Tomasza Mraza, byłego dyrektora Departamentu Funduszu Sprawiedliwości, co w materiałach prokuratury ma swoje potwierdzenie, że doszło do pewnej narady z ministrem sprawiedliwości, czyli Zbigniewem Ziobrą i Marcinem Romanowskim. Tam miały paść te słynne słowa, że ministrowi Ziobro "wymarzyło się, by mieli wóz transmisyjny" - mówił Warcholiński.
Jak dodał, Ziobro polecił Marcinowi Romanowskiemu, aby taki aneks specjalny został skonstruowany. - Fundacja ten aneks podpisała. Finalnie ten kamper za ponad 300 tysięcy złotych, który miał być mobilnym studiem telewizyjnym, został zakupiony. Tylko później, jak już prokuratura zabrała się za śledztwo i zbadała ten kamper, to okazało się, że śladów tego mobilnego studia zbyt wiele nie znalazła. To był zwykły kamper - powiedział dziennikarz.
Dziś kamper jest zabezpieczony przez Prokuraturę Krajową, stoi zaparkowany na terenie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i jest jednym z dowodów w śledztwie.
Autorka/Autor: momo
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Art Service/PAP