Polska

Kaczyńska: Jak bączek ma się do autorytetu Polski?

Polska

TVN24Nowy wpis na blogu

Kolejny wpis Marty Kaczyńskiej na blogu. Tym razem córka prezydenta zajęła się gadżetem polskiej prezydencji i komiksem o Chopinie. Oba skrytykowała. - Jak bączek się ma do budowania autorytetu naszego kraju jako poważnego, liczącego się gracza na arenie międzynarodowej? Raczej średnio - napisała.

- Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że gadżetem promującym zbliżającą się polską prezydencję w UE ma być bączek. Rekwizyt ten ma być wręczany urzędnikom unijnym na pamiątkę ich wizyty w Polsce. Sama nazwa tej skądinąd popularnej wśród dzieci zabawki powoduje skojarzenia, które nie tylko w mojej opinii raczej nie przyczynią się do wzrostu prestiżu naszego kraju. Ot, zabaweczka o dwuznacznej nazwie. Jak to się ma do budowania autorytetu naszego kraju jako poważnego, liczącego się gracza na arenie międzynarodowej? Raczej średnio - napisała Kaczyńska.

Według niej, pomysłodawcom zabawki być może chodziło "o pokazanie obcokrajowcom, że nas, Polaków, cechuje zdolność do autoironii". - Nie sądzę jednak, by był to właściwy moment do tego rodzaju żartów. Ponadto uważam, że jest w Polsce mnóstwo ciekawych przedmiotów, które mogłyby godnie symbolizować nasz kraj - uważa córka zmarłego prezydenta.

"Niekoniecznie archaiczny kurzołap"

Dalej Kaczyńska przedstawia własne pomysły na promocje Polski, oba bazujące na wizycie w warszawskich muzeach podczas wizyty z córkami w Warszawie. Autorkę zachwyciło Muzeum Etnograficzne, które "tętni życiem", a tamtejsza wystawa "zachwyciła ją niesamowicie".

- Okazuje się, że pamiątką z Polski niekoniecznie musi być archaiczny kurzołap rodem ze starej cepelii. Promować piękno i różnorodność naszej kultury można także za pośrednictwem eleganckich i stylowych dodatków. Czy nie lepiej byłoby zamiast dwuznacznych bączków podarować odwiedzającym nas urzędnikom bardziej subtelne pamiątki? - pyta.

"Czy sposobem dotarcia do młodych ludzi jest prymitywizacja kultury?"

Ponadto córka i wnuczki Lecha Kaczyńskiego odwiedziły Muzeum Fryderyka Chopina, gdzie Kaczyńska "widziała, że niezależnie od wieku wszyscy spędzają czas z przyjemnością i zainteresowaniem". - Można zainteresować młodych ludzi tzw. kulturą wysoką, nie zniekształcając jej poprzez tworzenie z niej wulgarnej karykatury. Może warto czerpać inspirację dla pomysłów na promocję Polski właśnie z takich miejsc? - dodała.

Bo komiks promujący Chopina, wydany przez MSZ, Kaczyńskiej się nie spodobał. - Akcja miała się podobno rozgrywać w więzieniu. Pal sześć koncert w więzieniu. Niech osadzeni łagodzą swoje obyczaje. Najbardziej szokujący jest jednak język, którym porozumiewają się bohaterowie tego komiksu. Kto wpadł na taki pomysł (anty)promocji Fryderka Chopina wśród niemieckiej młodzieży? Czy jedynym sposobem dotarcia do młodych ludzi jest prymitywizacja naszej kultury? - pytała.

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości