Brakuje nauczycieli w szkołach, "dramatyczna sytuacja" w przedszkolach

Polska

W szkołach brakuje nauczycielitvn24
wideo 2/38

Stan na wczoraj, jeżeli chodzi o dane z kuratoriów oświaty, to jest prawie 3200 ofert, więc jak na 9 października i rok szkolny już w najlepsze trwający to jest bardzo dużo - oceniła we "Wstajesz i wiesz" dziennikarka tvn24.pl Justyna Suchecka, odnosząc się do braków kadrowych wśród pedagogów w szkołach i przedszkolach. Jak wskazywała, "w dużych miastach widać, że to jest problem głównie szkół średnich". Podkreśliła, że w przedszkolach panuje "dramatyczna sytuacja".

Ponad miesiąc po rozpoczęciu roku szkolnego w wielu placówkach wciąż są poważne braki kadrowe. Justyna Suchecka z tvn24.pl sprawdziła oferty pracy, jakie dla nauczycieli publikują kuratoria oświaty. Wynika z nich, że najpilniej potrzebne są nauczycielki przedszkolne, a także specjaliści od przedmiotów zawodowych i języków obcych.

Ponad trzy tysiące ofert

- Stan na wczoraj, jeżeli chodzi o dane zbierane w kuratoriach oświaty, to jest prawie 3200 ofert, więc jak na 9 października i rok szkolny już w najlepsze trwający to jest bardzo dużo - podkreśliła w czwartek Justyna Suchecka we "Wstajesz i wiesz" w TVN24. - Tak naprawdę nie wiemy, czy to są pełne dane, bo sami dyrektorzy szkół mówią, że szukają też poza kuratoriami albo oficjalnie nie szukają, ale chętnie przyjęliby kogoś, kto odciążyłby nauczycieli, których już mają, bo na przykład mają trzech matematyków, którzy pracują, jakby było pięciu w szkole, czyli przejmują ich wakaty i godziny - wskazała dziennikarka tvn24.pl.

Jak powiedziała, "w dużych miastach widać, że to jest problem głównie szkół średnich, gdzie mamy też kumulację roczników, więc choćby z racji zwiększonej liczby uczniów tych nauczycieli brakuje".

- W podstawówkach mamy kłopot z tym, z czym mamy problem od trzech lat, kiedy zmieniła się podstawa programowa, czyli z fizykami i chemikami - zwróciła uwagę Suchecka.

- Największy problem w tej chwili, jeżeli patrzymy liczbowo, to są przedszkola. To jest dramatyczna sytuacja w dużych miastach - podkreśliła. - Tam nauczycieli nie ma też dlatego, że doprowadziliśmy do sytuacji, w której to są te same nauczycielki, zwykle kobiety, które mogłyby uczyć w klasach 1-3, tylko że w klasach 1-3 mają 18 godzin pensum, a w przedszkolu 25 i dużo trudniejszą pracę - podkreślała.

- Dodatkowo od września tym nauczycielkom w szkole przysługuje dodatek za wychowawstwo minimum 300 złotych. To decyzja rządu, a nauczycieli przedszkolnych to nie obejmuje - wyjaśniła Suchecka.

"Samorządy mogą pomóc, tylko są pewne granice"

Dziennikarka tvn24.pl mówiła, że niektórzy "dyrektorzy próbują walczyć [o nauczycieli - przyp. red.] wysokością dodatków motywacyjnych".

- Tutaj pojawia się pytanie, czy znajdą wsparcie wśród lokalnych włodarzy - dodała.

- Samorządy mogą pomóc, tylko są pewne granice. W Warszawie doprowadziliśmy do sytuacji takiej, gdzie nauczyciele stażyści, ci początkujący, dostali tak duże dodatki, żeby ściągnąć ich do szkoły, że praktycznie zarabiają tyle, co następni [nauczyciele - przyp. red.] stopniem awansu - powiedziała.

- Dla nauczycieli mianowanych i dyplomowanych już jest problem, jak ich zmotywować i ściągnąć - zwróciła uwagę Justyna Suchecka.

Cała rozmowa z Justyną Suchecką z TVN24.pltvn24

Autor: mart / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24