Metamizol to substancja stosowana w niektórych popularnych lekach przeciwbólowych. W Polsce na rynku jest ich kilkanaście - wśród najpopularniejszych jest Pyralgina.
- W części krajów Unii Europejskiej, na przykład we Francji, Danii, Szwecji, Finlandii, ten lek jest zakazany. (…) Jesteśmy jednym z trzech krajów Unii Europejskiej, gdzie jest to sprzedawane bez recepty. Polska, Węgry i Bułgaria. To są te trzy kraje - mówił w TVN24 Maciej Kuciel, autor reportażu "Metamizol. Niezdrowa gra o lek".
"Gra o ten lek"
Kuciel zwrócił uwagę, że w 2024 roku - ze względu na bezpieczeństwo pacjentów - próbowano to zmienić. Zarówno w Unii Europejskiej jak i w Polsce toczyła się "swoistego rodzaju gra o ten lek". Dyskusja dotyczyła tego, czy medykamenty zawierające tę substancję czynną zakazać, czy tylko umieścić ostrzeżenia o istniejącym niebezpieczeństwie agranulocytozy.
Polekowa agranulocytoza to stosunkowo rzadkie, ale bardzo niebezpieczne powikłanie. Polega na spadku liczby granulocytów, będących jednym z rodzajów białych krwinek. To one właśnie odpowiadają za układ odpornościowy. Ryzyko takiego powikłania zwiększa się, jeśli przez dłuższy czas bierzemy większe dawki leku bez kontroli lekarza.
Nagła zmiana decyzji i utajnione protokoły
Według ustaleń Superwizjera, na początku 2025 roku polska komisja lekowa zaleciła, by medykamenty zawierające metamizol jako substancję czynną można było kupić tylko na receptę. Jednak dziesięć miesięcy później sytuacja się zmieniła. Komisja ponownie się zebrała. Stwierdzono, że jednak ten lek może być sprzedawany bez recepty.
Skąd taki zwrot? Według Macieja Kuciela, odpowiedzi należy szukać w protokołach z posiedzeń komisji. Tyle, że część kluczowych kwestii została w nich utajniona.
- To nie są fragmenty akt pana Epsteina, tylko to jest posiedzenie komisji lekowej w sprawie bezpieczeństwa polskich pacjentów i to, czego my się możemy z tego dowiedzieć oficjalnie. Dlaczego tam jest powykreślana, utajniona część tych informacji? Tego właśnie nie wiem, bo dotyczy to istotnych pytań, ocen ekspertów i nazwisk tych ekspertów, którzy mówią, że te leki mogą być sprzedawane bez recepty - tłumaczył autor reportażu w TVN24.
Nie bez znaczenia mogło być również działanie środowisk lobbingowych.
- W styczniu 2025 roku, kiedy Grzegorz Cessak, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych chciał wprowadzić ten lek na receptę, wysłano zawiadomienia do firm produkujących ten lek. Doszło wtedy do spotkań w Ministerstwie Zdrowia z przedstawicielami producentów i wtedy wiceminister Marek Kos, odpowiedzialny za rynek lekowy, wysłał do urzędu rejestracji leków taką pilną rekomendację zastanowienia się, czy aby jednak tego leku nie można pozostawić na liście tych sprzedawanych bez recepty - opowiadał Maciej Kuciel.
Tylko w listopadzie w Polsce odnotowano 350 przypadków powikłań po metamizolu - tak wynika z danych Urzędu Rejestracji Produktów Lekowych, do których dotarł Superwizjer.
- Dla porównania przypomnę, że w ciągu 20 lat Polska wpisała około 550 takich przypadków. Trzy tygodnie po tej "rozgrywce" jest wpisanych dodatkowo 350 przypadków. Ta "anomalia statystyczna" o czymś mówi. Akurat w ciągu trzech tygodni Polacy zaczęli cierpieć na efekty uboczne działania metamizolu - dodał Kuciel.
W jakich gremiach zapadały zakulisowe ustalenia i czym jest wywoływana przez metamizol śmiertelna agranulocytoza? W jaki sposób doszło do zmiany decyzji? O tym więcej w reportażu "Metamizol. Niezdrowa gra o lek".
Materiał można zobaczyć w TVN24+
Autorka/Autor: Aleksandra Arendt-Czekała
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock