"Jest mi go żal, bo wciąż tylko pyta, kiedy wyjdzie do domu"

Reportaż Renaty Kijowskiej o Radosławie Agatowskim
Reportaż Renaty Kijowskiej o Radosławie Agatowskim
Fakty TVN
Fakty TVNRadek Agatowski odbywa karę w więzieniu za serię drobnych kradzieży

- Pomagam mu. Nawet piorę jego rzeczy. Nie krępuje mnie to. Jest mi go żal, bo wciąż tylko pyta, kiedy wyjdzie do domu - mówi Piotr Nowak, towarzysz z celi Radosława Agatowskiego. 25-latek o umyśle małego chłopca trafił do więzienia za drobne kradzieże. Choć dla większości ludzi, którzy go poznali jest jasne, że niepełnosprawny intelektualnie chłopak nie powinien trafić do więzienia, to sąd w Koszalinie orzekł inaczej. Historii Radosława Agatowskiego przyjrzała się Renata Kijowska z "Faktów TVN".

Radosław Agatowski, mieszkaniec Sianożąt (Zachodnipomorskie), potrafi powiedzieć jak się nazywa, ale nie wie już, ile dokładnie ma lat. Na karę więzienia został skazany w sierpniu ubiegłego roku. Matka może go odwiedzać dwa razy w miesiącu na godzinę. - Wie pan dlaczego tu jest? - pyta dziennikarka 25-latka. - Wiem - odpowiada Radek. - Dlaczego? - Bo nabroiłem - stwierdza mężczyzna. Radek trafił trafił do więzienia za kradzieże różnych przedmiotów, które zabierał z różnych posesji przy okazji zbierania złomu.

Wyrok zgodny z prawem. Ale czy sprawiedliwy?

- Wyrok zgodny z prawem. Ale czy sprawiedliwy? Problem jest w tym, że on dokonuje drobnych, ale jednak uciążliwych dla mieszkańców kradzieży - stwierdza Sławomir Przykucki z Sądu Okręgowego w Koszalinie.

Tłumaczy, że sąd nie miał innego wyjścia. - Przepisy są bezlitosne. Jeśli ktoś w okresie próby popełnia podobne przestępstwo umyślne, wówczas sąd musi zarządzić wykonanie tej zawieszonej kary. Sądy nie mają wyjścia, bo ten człowiek jest w takim stanie psychicznym, że on do wykonywania pracy się nie nadaje, więc kara ograniczenia wolności odpada. Pieniędzy na zapłatę grzywny nie ma, więc ta kara też odpada. Jedyną karą z katalogu kar jest kara pozbawienia wolności - argumentuje Przykucki. Tłumaczy, że sąd nie jest psychiatrą i jeśli biegli uznali, że Agatowski może odpowiadać za swoje czyny, to musiał zostać skazany. - Oni sami byli początkowo zdziwieni, że jest takie orzeczenie biegłych psychiatrów. On się wydawał osobą całkowicie niepoczytalną. No ale sąd nie może przyjąć niepoczytalności, gdy biegli psychiatrzy mówią coś innego - mówi Przykucki.

Po linii najmniejszego oporu

Były minister sprawiedliwości, Zbigniew Ćwiąkalski, stwierdza wprost: "Potraktowano sprawę po linii najmniejszego oporu. Sprawca się przyznaje, to sprawa jest prosta. Trzeba go skazać". Andrzej Duda z policji w Koszalinie stwierdził, że Radosław Agatowski podczas pobytu na komisariacie był na tyle świadomy, że mógł podpisywać wszystkie dokumenty. Opinia ta stoi jednak w sprzeczności z tym, co mówi matka skazanego. Jej syn, mimo że chodził do szkoły, nie potrafi ani czytać, ani pisać. Co do tego, że więzienie jest ostatnim miejscem, w którym powinien znaleźć się Radek, przekonany jest jego terapeuta, Dariusz Ciesiński. - To nie jest miejsce dla takiej osoby. Nie zgadzam się z tym, by on tam przebywał - mówi opiekun 25-latka. Opowiada, że Radek już w czasie warsztatów terapii zajęciowej zbierał ze stołu wszystkie, także nie swoje rzeczy. - Następnego dnia przychodził z plecakiem i wszystko razem wyjmowaliśmy z powrotem - mówi Ciesiński, który jest pewien, że Radek nie kradł świadomie.

Opiekują się nim współwięźniowie

- Nim się trzeba opiekować tak, jak małym dzieckiem. Pan Radek powinien trafić do specjalistycznego zakładu, powinien być leczony. Może sobie krzywdę zrobić, więc w nocy śpimy tak, żeby jednak być czujnym - ocenia współwięzień 25-latka, Tadeusz Wydra.

Inny skazany Piotr Nowak pomaga Agatowskiemu w prostych czynnościach. Nawet pierze mu rzeczy. - Nie krępuje mnie to. Jest mi go żal, bo wciąż tylko pyta, kiedy wyjdzie do domu - mówi mężczyzna.

Wraca do więzienia po 5-dniowej przepustce

Po tym, jak historią Radosława Agatowskiego zainteresowały się media, były minister sprawiedliwości, Krzysztof Kwiatkowski zaproponował w "Faktach po Faktach", by Prokurator Generalny wziął pod uwagę wstrzymanie wykonania kary pozbawienia wolności.

W poniedziałek jednak sąd okręgowy w Koszalinie nie rozpatrzył wniosku o zawieszenie kary 25-latkowi, więc mężczyzna musi wrócić do więzienia po pięciodniowej przepustce. Do Kancelarii Prezydenta wpłynął wniosek o ułaskawienie Radosława Agatowskiego, który matka mężczyzny wypisała przy pomocy służby więziennej w Areszcie Śledczym w Koszalinie, gdzie przebywa skazany. Rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk poinformował, że 28 czerwca sąd ma zaopiniować wniosek o ułaskawienie.

"Jest mi go żal, bo wciąż tylko pyta kiedy wyjdzie do domu"
"Jest mi go żal, bo wciąż tylko pyta kiedy wyjdzie do domu"Fakty TVN

Autor: ktom//gak / Źródło: TVN24, Fakty TVN, PAP

Pozostałe wiadomości