Polska

"Nie mieliśmy amunicji, wydawaliśmy odgłosy strzałów". Kursy ochotników do obrony terytorialnej

Polska

Jak wyglądają kursy przygotowawcze dla ochotników do WOT?
Jak wyglądają kursy przygotowawcze dla ochotników do WOT?tvn24
wideo 2/3

Wojska Obrony Terytorialnej, które tworzy minister obrony Antoni Macierewicz mają - jego zdaniem - wzmocnić nasze bezpieczeństwo. Pierwsi żołnierze właśnie złożyli przysięgę i są pełni zapału. Ale czy po zaledwie szesnastodniowym szkoleniu, w razie konieczności będą w stanie skutecznie bronić kraju? Jeden z kursantów opowiedział reporterowi "Czarno na białym", jak wyglądają kursy przygotowawcze dla ochotników.

To, jak wyglądają kursy przygotowawcze dla ochotników do wstąpienia w szeregi obrony terytorialnej na własnej skórze na potrzeby artykułu sprawdził dziennikarz "Dużego Formatu" (dodatku "Gazety Wyborczej") Bartosz Józefiak.

Bez wojskowego doświadczenia wstąpił w szeregi paramilitarnej jednostki, która przygotowuje do bycia żołnierzem obrony terytorialnej.

- Rysowaliśmy na tablicach, jak wyglądają szyki marszowe, jak się maszeruje w wojsku - opowiada w rozmowie z reporterem "Czarno na białym" Józefiak.

Początkowo ochotnicy uczyli się teorii, żeby w końcu wejść do lasu - to w takich okolicznościach wyuczoną teorię zamienili na praktykę.

- Tak ćwiczyliśmy kontakt, atak, maskowanie, co zrobić jak ciebie atakują. Tylko nie mieliśmy amunicji, więc wydawaliśmy odgłosy strzałów. Krzyczeliśmy: jeb, jeb, jeb. Na przykład: kontakt -przód. Trzeba było paść na ziemię, celować i krzyczeć jak najgłośniej jeb, jeb, jeb. Niby odeprzeć atak wroga - relacjonuje dziennikarz.

Szykują się na wojnę?

Przez cztery miesiące Józefiak doskonale poznał uczestników - ich poglądy, zainteresowania, a także motywacje wstąpienia do obrony terytorialnej. Jak mówi, panuje "pewność lub prawie pewność, że wojna nastąpi i jeżeli się na nią nie przygotowujemy to jesteśmy głupi". Dodał, że pojawiały się opinie, że zagrożenie ze Wschodu jest niewielkie, większe jest z Zachodu, bo za chwilkę będziemy graniczyli z kalifatem Niemiec i od tej strony powinniśmy się bronić". O szykowanie się do wojny reporter "Czarno na białym" pytał w samodzielnym plutonie Jaroszów - Związku Strzeleckim Oddział Strzegom.

- Po ostatnich wydarzeniach jest na to szansa tak myślę pięćdziesiąt procent - uważa Aleksander Czaja ze Związku Strzeleckiego Oddziału Strzegom.

- Nie szykujemy się na wojnę. Po prostu realizujemy swoją pasję i staramy się również realizować swoje hobby, spełniać swoje marzenia i szykować się na swoją przyszłość - mówi Błażej Kołodziej, zastępca komendanta Związku Strzeleckiego Oddziału Strzegom. Ta przyszłość ma być związana z wojskiem. Czy tym obrony terytorialnej? Ten wybór jeszcze przed nimi. Pewne jest to, że Wojska Obrony Terytorialnej to plan, który właśnie się zrealizował.

16 dni to za mało

W kraju przysięgę złożyło około 400 ochotników. To żołnierze, którzy skończyli 16-dniowe podstawowe szkolenie. Teraz raz w miesiącu będą się doszkalać.

- Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie powiedzieć co to znaczy żołnierz wyszkolony, aczkolwiek czuję, że jest bardzo duża różnica - mojego obycia z bronią i i tym jak się nią posługiwać - mówi Bartłomiej Jabłoński, który wstąpił do Wojsk Obrony Terytorialnej.

Zdaniem generała Bogusława Packa, byłego dowódcy Żandarmerii Wojskowej i rektora Akademii Obrony Narodowej, 16 dni to za mało, żeby mówić o szkoleniu. - Aby nauczyć żołnierzy chociażby podstawowych zasad związanych z dyscypliną, musztrą, z podstawowymi kwestiami dotyczącymi spraw inżynieryjnych, sanitarnych, chemicznych - to co każdy żołnierz musi umieć. Na to potrzeba znacznie więcej czasu, nie mówiąc o specyfice szkolenia, a przecież żołnierze obrony terytorialnej będą także musieli się nauczyć wielu ważnych sposobów, metod obrony i walki - tłumaczy Pacek, który za rządu PO-PSL jako pełnomocnik ministra obrony współpracował z organizacjami proobronnymi.

Szkolenia

Weekendowy kurs przygotowujący, w którym udział wziął Bartosz Józefiak trwa niemal rok. Dziennikarz zrezygnował po czterech miesiącach. Ci, którzy go skończą będą mieli pierwszeństwo do wstąpienia w szeregi ochotniczych żołnierzy.

- Szkoliło dwóch chłopaków, którzy należeli do jednostki strzeleckiej. To byli studenci i z tego co wiem, oni nie byli nigdy żołnierzami profesjonalnymi i nie mieli przygody z wojskiem, więc cała ta ich wiedza wynikała ze szkolenia wewnętrznego tych jednostek strzeleckich - mówi Józefiak.

- Szkolenie oceniam bardzo dobrze. Jestem bardzo mile zaskoczona kadrą, która nas szkoliła - mówi Edyta Łuczej, która wstąpiła do WOT.

- Zawsze można więcej, ale jestem zadowolony z tego, co osiągnąłem z moimi kolegami - mówi Bartłomiej Jabłoński, który wstąpił do Wojsk Obrony Terytorialnej. - Mało teorii a dużo praktyki. Takie przekazywanie wiedzy przez instruktorów, przez dowódców - ocenia z kolei Mariusz Juchniewicz. Docelowo Wojska Obrony Terytorialnej mają liczyć ponad 50 tysięcy żołnierzy. Pytając o motywacje kandydatów do założenia mundury odpowiedzi niemal zawsze te same - tradycje rodzinne.

Każdy z żołnierzy powstającej właśnie obrony terytorialnej dostanie 500 złotych miesięcznie. To zapłata za gotowość w razie rozkazu i za dodatkowe dwudniowe szkolenia w każdym miesiącu.

- To jest projekt, który musi się ministrowi Macierewiczowi udać, bo jeżeli się nie uda będzie to klapa, byłaby to jego porażka - mówi gen. Roman Polko, były dowódca GROM.

Bartosz Józefiak pytany, czy po czterech miesiącach kursu poradziłby sobie na wojnie, powiedział: Na pewno nie. Na pewno nie poradziłbym sobie w konflikcie zbrojnym. Wręcz przypuszczam że zginąłbym jako jeden z pierwszych.

Autor: js/sk / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości