Jacek Kuroń przyszedł na świat 3 marca 1934 roku we Lwowie jako najstarsze dziecko Wandy i Henryka Kuroniów. Matka pochodziła z - jak wspominał po latach Kuroń - rodziny "profesorsko-generalskiej", ojciec był robotnikiem. Krótko po drugich urodzinach Jacka zabrał syna na pogrzeb Władysława Kozaka, który został zastrzelony przez policjanta podczas protestu bezrobotnych. Wielką manifestację Kuroń po latach będzie opisywał jako swój pierwszy robotniczy pochód.
"Ojciec miał absolutne, bezgraniczne przeświadczenie, że elementarnym obowiązkiem człowieka jest walka. I że to zawsze jest g*wno, ale trzeba walczyć, taki jest nasz obowiązek" - napisze Kuroń w książce "Wiara i wina. Do i od komunizmu".
Wojnę Kuroń spędza we Lwowie, najpierw pod okupacją niemiecką, później - Związku Radzieckiego. Jest świadkiem prześladowań ludności żydowskiej i wywózek na Sybir. "Na naszych oczach wywożono całe rodziny" - będzie wspominał.
Z partii do opozycji
Po wojnie Kuroniowie przenoszą się najpierw do Krakowa, a następnie do Warszawy. W 1949 roku 15-letni Kuroń, zafascynowany ideami komunistycznymi wstępuje do Związku Młodzieży Polskiej i zaczyna działalność społeczno-polityczną. Na początku lat 50. zaczyna pracę jako instruktor w Wydziale Harcerskim ZMP w Warszawie, a następnie jako pełnomocnik Zarządu Stołecznego ZMP na Żoliborzu. W 1952 roku zostaje członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
W 1953 roku pełni funkcję przewodniczącego Zarządu Uczelnianego ZMP Politechniki Warszawskiej, po krótkim czasie za krytykę organizacji zostaje usunięty zarówno z PZPR, jak i ZMP. Do partii ponownie - na osiem lat - dołączy w 1956 roku.
Tu warto sobie uświadomić, że nasza frustracja wiązała się ze złudzeniem, w którym żyliśmy. Naprzód zmuszano ludzi do milczenia, do deklaracji państwowotwórczych, czerwono-socjalistycznych i zdawało się nam w związku z tym, że cały naród jest czerwony.Jacek Kuroń"Wiara i wina. Do i od komunizmu".
Jesienią 1956 roku student historii na UW organizuje serię wieców robotniczych, które - jak podkreśla Muzeum Historii Polski - "okazały się istotnym elementem przemian październikowych w Polsce". Na początku kolejnej dekady dołącza do zorganizowanego przez Karola Modzelewskiego Politycznego Klubu Dyskusyjnego na UW. W 1964 wraz z nim napisze Memoriał będący krytyczną analizą ustroju PRL.
Opracowanie przejmuje Służba Bezpieczeństwa. Kuroń ponownie zostaje usunięty z PZPR i ZHP, aresztowany i oskarżony o próbę obalenia ustroju PRL. Po procesie zostaje skazany na trzy lata więzienia. Na wolność - warunkowo - wychodzi w 1967 roku i nawiązuje współpracę z "komandosami", dla których szybko staje się mentorem. "Komandosami" nazywano niesformalizowany studencki ruch, wspierany przez młodych asystentów i niepokornych intelektualistów. Jego członkowie, niczym komandosi, w pojedynkę lub w niewielkich grupach dezorganizowali z góry wyreżyserowane spotkania, odczyty, akademie i inne publiczne przedsięwzięcia ku czci albo dla poparcia komunistycznej władzy. Stosowali pokojowe metody.
Całe moje życie to próba sprostania wyzwaniom. Czasem mi się udaje, chyba częściej nie. Wywracam się, wstaję i zaczynam od nowa. Powtarzam często, że nie wolno działać na próbę. Na próbę trzeba myśleć. A przecież nie dane nam żyć w czasach zwyczajnych w sposób sprawdzony. Wciąż musimy próbować, a niecierpliwość serca nie zawsze jest dobrym doradcą.Jacek Kuroń"Gwiezdny czas. 'Wiary i winy' ciąg dalszy"
W tym samym roku Kuroń kończy pracę doktorską. Do publicznej obrony ze względów politycznych jednak nie dojdzie. Opozycjonista zostaje ponownie aresztowany 8 marca 1968 roku po wiecu na Uniwersytecie Warszawskim. Ponownie trafia do więzienia, tym razem na ponad trzy lata.
Po wyjściu na wolność w 1971 roku bierze udział w niemal wszystkich inicjatywach opozycyjnych. W 1975 roku, wraz z Jakubem Karpińskim i Janem Olszewskim, jest sygnatariuszem Listu 59 do Sejmu PRL przeciwko planowanym zmianom w konstytucji, rok później jest także jednym z sygnatariuszy Oświadczenia 14 intelektualistów wyrażających solidarność z protestującymi robotnikami Radomia i Ursusa.
Niektórzy głosili, że adresując do władz nasze listy i protesty sankcjonujemy tym samym władz tych legalność, ale przecież tak naprawdę, to nie władze były ich adresatem. Mieliśmy po prostu obowiązek dawania świadectwa i stawaliśmy się przez to coraz bardziej wolni.Jacek Kuroń"Gwiezdny czas. 'Wiary i winy' ciąg dalszy"
Powstanie KOR
Rok później Kuroń zostaje jednym z założycieli Komitetu Obrony Robotników. Ideą KOR i ROPCiO (Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela) było niesienie pomocy robotnikom - organizowanie nowej pracy lub środków do życia dla zwolnionych, kontakt z rodzinami uwięzionych, a także wspieranie podsądnych na rozprawach, które współpracownicy KOR obserwowali formalnie jako publiczność - nieformalnie byli "mężami zaufania" patrzącymi na ręce peerelowskiej władzy sądowniczej. Oskarżonych bronili adwokaci związani z KOR.
Wielokrotnie zatrzymywany i szykanowany przez SB Kuroń latem 1980 roku organizuje sieć informacyjną o protestach w Polsce. Po podpisaniu Porozumień Sierpniowych zostaje doradcą Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ "Solidarność".
Po internowaniu w grudniu 1981 roku zostaje oskarżony o próbę obalenia siłą systemu politycznego PRL. Na wolność wychodzi w 1984 roku. Cztery lata później bierze udział w formowaniu Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, a w 1989 roku - w obradach Okrągłego Stołu.
Powiem Ci tylko, co uważam za najważniejsze. Upór. Wiele uporu, a jednocześnie dystans do siebie. Tkwi w tym wewnętrzna sprzeczność. Z jednej strony konieczna jest wiara, że to, co robisz, ma głęboki sens, z drugiej musisz mieć głębokie poczucie, że ani ty taki ważny nie jesteś, ani to, co robisz. Musisz mieć poczucie humoru.Z wywiadu "Taki upór", "Karta", 1986
"Największy wróg komunizmu w Polsce"
W wyborach 4 czerwca 1989 roku został wybrany posłem. W pracę sztabu wyborczego Kuronia zaangażowany jest m.in. 17-letni wówczas Stanisław Trzciński. - Kiedy pierwszy raz wszedłem do mieszkania Jacka Kuronia i go spotkałem, to nogi się pode mną ugięły, bo wiedziałem, że to jest największy wróg komunizmu w Polsce i że to jest człowiek, który przesiedział dziewięć lat w więzieniach - powie Trzciński po latach w rozmowie z TVN24.
Już w wolnej Polsce Kuroń jest jednym z założycieli Unii Demokratycznej, a w latach 1992-1993 ministrem pracy i polityki społecznej. "W swoim ministerstwie, położonym w samym centrum Warszawy, na rogu Nowogrodzkiej i Brackiej, szybko zaprowadził porządki jak na Mickiewicza: otwarte drzwi, każdy może przyjść ze swoimi sprawami, zawsze jest coś do jedzenia i każdemu, kto chce, trzeba dać pieniądze" - czytamy w biografii polityka, "Jacek" autorstwa Anny Bikont i Heleny Łuczywo.
Ciągle pomaga potrzebującym. Do historii przejdą zdjęcia, na których rozdaje zupę. W 1990 roku zakłada Fundację Pomoc Społeczna SOS, a dziesięć lat później jest jednym ze współzałożycieli Uniwersytetu Powszechnego im. Jana Józefa Lipskiego w Teremiskach na Podlasiu. Jest też pierwszym rektorem tej uczelni. W 1998 roku otrzymuje z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Order Orła Białego. - Powiedziałem wówczas, że dzięki takim ludziom Polska spokojniej może patrzeć w lustro - powie Kwaśniewski kilka lat później.
Jacek Kuroń zmarł 17 czerwca 2004 roku po długiej chorobie. Miał 70 lat. Przemowę na pogrzebie wygłosił historyk i opozycjonista Karol Modzelewski, jego przyjaciel i współpracownik. - Co Jacka skłaniało do tego, że się buntował? Nie żadna ideologia, coś znacznie trwalszego, znacznie bardziej podstawowego niż wszelkie ideologie. Skłaniały Go do tego wartości. Najkrócej można to określić słowami przyjętymi w Wielkiej Solidarności w latach 1980-1981: kierował się podstawową zasadą obrony słabszych - mówił Modzelewski.
Premiera filmu "Nasza rewolucja"
Jeszcze w tym roku 11 listopada na ekrany kin wejdzie film "Nasza rewolucja" w reżyserii Piotra Domalewskiego. Przedstawia on historię miłości Gai i Jacka Kuroniów - dwojga ludzi, którzy wierzyli, że razem mogą zmieniać świat i którzy tę wiarę potrafili przekuć w działanie. W główne role wcielą się Magdalena Popławska i Arkadiusz Jakubik. Koproducentem filmu jest TVN Warner Bros. Discovery.
Ostatni żyjący przywódca powstania w getcie warszawskim Marek Edelman po śmierci Kuronia podkreślił, że zawsze był on wierny swoim ideałom. - Walczył o nie całe życie, to właśnie za nie siedział wiele lat w więzieniu, stracił zdrowie. Zmarł przedwcześnie. Zawsze pomagał potrzebującym. Trudno mi cokolwiek mówić. Minęło zaledwie kilka godzin od śmierci Jacka Kuronia. Odszedł wybitny człowiek - wspominał Edelman.
Seweryn Blumsztajn, dziennikarz, działacz opozycji demokratycznej w PRL i Solidarności, wychowanek i współpracownik Jacka Kuronia w rozmowie z TVN24 na dzień przed 92. rocznicą urodzin odniósł się do pytania "Gdzie dziś byłby Jacek Kuroń", zadanego podczas spotkania poświęconego opozycjoniście w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. - Powiedziałem, że [byłby] poza polityką. Ale tak naprawdę myślę, że byłby na granicy białoruskiej. On nigdy nic nie odpuszczał takiego. On byłby z tymi ludźmi.
Źródło: muzhp.pl, encysol.pl, PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Grzegorz Rogiński/PAI/PAP
Temat: NSZZ "Solidarność"