Polska

"Ja nie wierzę, że w tych wszystkich podsłuchach te służby nie były obecne"

Polska

"Ja nie wierzę, że w tych wszystkich podsłuchach te służby nie były obecne"
tvn24Marek Sawicki był gościem w programie "Jeden na jeden"

Jeżeli w ciągu kilku tygodni nie dojdzie do wyjaśnienia afery podsłuchowej, trzeba się podać do dymisji i rozpisać nowe wybory - mówił w "Jeden na jeden" minister rolnictwa Marek Sawicki (PSL). Jego zdaniem w podsłuchiwanie polityków mogły być zaangażowane różne służby, które "zamiast chronić państwo, zaczynają gry operacyjne między sobą".

Sawicki zaznaczył, że przyspieszone wybory odbędą się, jeśli w ciągu najbliższych kilku tygodni nie dojdzie do wyjaśnienia afery podsłuchowej - kto i dlaczego nagrywał polityków.

- Jeśli nie będzie tego wyjaśnienia, to nie ma potrzeby odwoływania jednego, drugiego czy piątego ministra, niepotrzebna jest żadna rekonstrukcja rządu, trzeba się po prostu podać do dymisji i rozpisać nowe wybory - powiedział minister.

Zdaniem Sawickiego, do przyspieszonych wyborów jednak nie dojdzie, bo - jak mówił - sprawa zostanie wyjaśniona. - Wierzę, że w ciągu tych kilku tygodni będziemy dużo mądrzejsi - przekonywał.

Sawicki: prokuratura powinna działać szybciej

Minister zaznaczył, że to nie w rękach rządu jest los prowadzonych postępowań ws. podsłuchów, a w rękach prokuratury. Ta z kolei - mówił Sawicki - zdecydowanie powinna działać szybciej.

- Tempo prac prokuratury nie jest piorunujące - mówił. - Chciałbym, żeby prokuratura w końcu wyjaśniła, kto za to odpowiada. Chciałbym, żebyśmy zastanowili się, czy w Polsce potrzeba pięć służb specjalnych, które zamiast chronić państwo, zaczynają gry operacyjne między sobą, które prowadzą do tego typu skandali. Ja nie wierzę, że w tych wszystkich podsłuchach te służby nie były obecne - mówił.

Dopytywany, jakie służby ma na myśli, odpowiedział: - Wszystkie... nie wiem. Ja się służbami nie zajmuję, od tego mamy prokuraturę.

"Dziennikarze podsłuchowi"

Marek Sawicki komentował także rozmowę, jaką w 2011 r. w swojej kancelarii odbył Roman Giertych z dziennikarzami: Piotrem Nisztorem oraz Janem Pińskim. Rozmowa została nagrana przez Nisztora. Giertych negocjował w imieniu swojego klienta - "biznesmena blisko współpracującego z Janem Kulczykiem" - zakup niewydanej książki o Kulczyku. Miały się w niej znajdować informacje niekorzystne dla miliardera. Zdaniem tygodnika "Wprost", który opublikował fragmenty stenogramów, Giertych wyszedł w czasie tego spotkania z propozycją szantażowania znanych biznesmenów. Jak mówił Sawicki, jeśli wierzyć Nisztorowi, to "wszyscy trzej są przestępcami" i powinna się tym zająć prokuratura. Z kolei, jeśli wierzyć Giertychowi, który w "Faktach po Faktach tłumaczył, że stenogramy zostały zmanipulowane, a on jedynie wymyślił "przykrywkę", to przestępcą jest Piotr Nisztor. - Nie jest rzeczą normalną, że tzw. dziennikarze śledczy, przekształcają się w dziennikarzy podsłuchowych - mówił Sawicki.

Autor: db//gak/zp / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Raporty:
Pozostałe wiadomości