|

Z 15 PiS-owskich instytutów zlikwidowano tylko pięć. "Jedna z największych porażek tej władzy"

Premier Donald Tusk w Sejmie, obok Władysław Kosiniak-Kamysz i Krzysztof Gawkowski
Premier Donald Tusk w Sejmie, obok Władysław Kosiniak-Kamysz i Krzysztof Gawkowski
Źródło: Piotr Nowak / PAP
Mimo zapowiadanej likwidacji większość powołanych za PiS instytutów działa do dzisiaj. Pod rządami Koalicji 15 października powstał też nowy twór - Instytut Witosa, który niedawno kupił sobie siedzibę. - Każdy taki podmiot zwiększa ryzyko wycieku publicznych pieniędzy, kolesiostwa, nepotyzmu - uważa profesor Grzegorz Makowski z SGH.Artykuł dostępny w subskrypcji

"Łączy je przede wszystkim to, że powstały w okresie rządów PiS. I mimo wzniosłych haseł, realizowały jeden cel: były przepompownią środków i przechowalnią dla nienażartych PiS-owskich gąb. Wprost dublują też zadania innych instytucji takich jak PAN czy IPN" - tak o instytutach powołanych w latach 2016-2023 mówił po wyborach parlamentarnych Michał Szczerba, polityk Koalicji Obywatelskiej. Zapowiadał przy tym, że nowy rząd Donalda Tuska, który dopiero miał powstać, zlikwiduje kilkanaście "PiS-owskich instytucji".

Od dosadnych słów dzisiejszego europosła KO minęły już ponad dwa lata. Sprawdziliśmy zatem, jak idzie walka z "instytutozą". Sprawdziliśmy też, ile milionów złotych z budżetu państwa wydamy na ich utrzymanie. I nie są to dziesiątki.

Czytaj także: