Incydent podczas debaty w Sejmie. Straż Marszałkowska wyniosła mężczyznę

TVN24

Aktualizacja:
Straż Marszałkowska wyprowadziła mężczyznę podczas debaty nad projektem PiS tvn24
wideo 2/39

Podczas sejmowej debaty nad projektem klubu PiS, dotyczącym dyscyplinowania sędziów, doszło w czwartek do incydentu. Straż Marszałkowska wyniosła mężczyznę z galerii dla przedstawicieli mediów i gości na sali plenarnej. To działacz Obywateli RP Paweł Wrabec, który, jak mówił TVN24, wyciągnął transparent. "Regulamin Sejmu umożliwia publiczności obserwowanie, a nie zakłócanie obrad" - poinformował dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka.

W czwartek w Sejmie odbyła się debata i czytanie projektu posłów klubu Prawa i Sprawiedliwości, który dotyczy dyscyplinowania sędziów.

ZOBACZ RELACJĘ Z POSIEDZENIA SEJMU >

"Strażnik rzucił się i zaczął mi wyrywać" transparent

Wystąpienie posła Jarosława Rzepy (klub Koalicja Polska - PSL-Kukiz'15) przerwał jednak incydent, który wydarzył się na galerii dla prasy i gości na sali plenarnej. Kamery uchwyciły, jak Straż Marszałkowska wynosi z niej mężczyznę.

Był to działacz obywateli RP Paweł Wrabec. - Ewa wyciągnęła transparent swój, ja swój. W tym momencie, natychmiast, stojący obok, jakieś półtora metra ode mnie strażnik rzucił się i zaczął mi to wyrywać. W pewnym momencie nie wytrzymałem i zacząłem krzyczeć: wolne sądy, żeby zwrócić na siebie po prostu uwagę - relacjonował zajście.

- Liczyłem na to, że on jednak puści ten transparent, ale tak się nie stało, więc ja, korzystając z nieposłuszeństwa obywatelskiego, położyłem się, krzycząc: wolne sądy i panowie w sposób dosyć brutalny wynieśli mnie za ręce i nogi z galerii - dodał Wrabec.

"Strażnik rzucił się i zaczął mi wyrywać" transparent
tvn24

"Oni tylko ściągnęli bluzę"

Wcześniej posłanka Koalicji Obywatelskiej Klaudia Jachira, która znajdowała się w pobliżu incydentu, przedstawiła dziennikarzom swoją wersję wydarzeń.

- Naprawdę nie wierzę w to, co się przed chwilą wydarzyło. Przerasta to moje najśmielsze oczekiwania. Znajomi moi, którzy przyjechali z Wrocławia - nie wiem, od kogo mieli przepustkę, ale mieli legalną przepustkę, żeby dzisiaj zasiąść na galerii, przysłuchiwać się debacie (...) - wystarczyło tylko, że ściągnęli bluzę i mieli po prostu tylko taki szalik jak ja (z napisem "Konstytucja" - red.), oni tylko ściągnęli bluzę, ja to widziałam na własne oczy - mówiła Jachira.

Jachira: oni tylko ściągnęli bluzę
tvn24

"Wystarczyło, że chyba jeden czy dwóch obywateli powiedzieli głośniej słowa 'wolne sądy'"

Prowadzący w tamtym momencie posiedzenie wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL) zapowiedział, że sprawa będzie wyjaśniana.

- Wystarczyło, że chyba jeden czy dwóch obywateli powiedzieli głośniej słowa "wolne sądy" i natychmiast zostali wyniesieni przez Straż Marszałkowską. Dokładnie w tym samym momencie poprosiłem o natychmiastową informację w tej kwestii i dopóki byłem na sali sejmowej, to otrzymałem tylko telefon, z którego wynikało, że były to osoby, które weszły na teren Sejmu na tak zwane zwykłe przepustki - przekazał w późniejszej rozmowie z dziennikarzami Zgorzelski.

Dodał, że "ktoś ich podobno wyposażył w jakieś szaliki". Zaznaczył jednak, że "ta informacja jest niepełna". - Zażądałem tej informacji na piśmie, ale moje przewodniczenie przerwała pani marszałek (Elżbieta Witek - red.), która weszła na salę i prowadzi teraz (obrady - red.), więc nie wiem, jaka jest dalsza sekwencja zdarzeń. Reakcja była natychmiastowa, poprosiłem o informację Straży Marszałkowskiej, co to był za incydent, czego dotyczył i w jaki sposób będzie to kontynuowane - powiedział Zgorzelski.

Jego zdaniem "oprócz tego, że podniesionym głosem ktoś wyraził swoją opinię chyba dwukrotnie krzycząc 'wolne sądy', niczego więcej takiego, co by zakłócało spokój i mir na sali sejmowej, nie było".

Zgorzelski: wystarczyło, że chyba jeden czy dwóch obywateli powiedzieli głośniej słowa "wolne sądy"
tvn24

"Regulamin umożliwia publiczności obserwowanie, a nie zakłócanie obrad"

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka napisał na Twitterze, że "regulamin Sejmu umożliwia publiczności obserwowanie, a nie zakłócanie obrad". "Osoby, które naruszyły swoim zachowaniem przepisy, zostały wyproszone z galerii. Przed interwencją Straż Marszałkowska kilkukrotnie zwracała tej grupie uwagę. Transparent dostarczyła jedna z posłanek" - dodał.

Zgodnie z art. 172 regulaminu Sejmu możliwe jest obserwowanie obrad Sejmu z galerii w sali posiedzeń Sejmu, "na zasadach określonych przez Marszałka Sejmu w przepisach porządkowych".

Art. 65 ust. 1 zarządzenia nr 1 Marszałka Sejmu z dnia 9 stycznia 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu wskazuje, że "osoby przebywające na galerii są obowiązane korzystać z wydzielonych dla nich miejsc oraz zachować ciszę i powagę, a w szczególności wstrzymać się od wyrażania poparcia lub dezaprobaty wobec toczących się obrad Sejmu poprzez oklaski lub w jakikolwiek inny sposób oraz dostosować się do poleceń funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej w zakresie porządku i bezpieczeństwa".

Zgodnie z ust. 2 powyższego artykułu "w przypadku naruszenia zasad określonych w ust. 1 Marszałek Sejmu może zarządzić opuszczenie w części lub całości galerii przez osoby, o których mowa w ust. 1".

Projekt klubu PiS

Tydzień temu posłowie z klubu Prawa i Sprawiedliwości złożyli w Sejmie projekt nowelizacji ustaw o ustroju sądów powszechnych, o Sądzie Najwyższym i innych ustaw, przewidujący między innymi "możliwość złożenia z urzędu takich sędziów, którzy domniemywaliby sobie możliwość podważania Krajowej Rady Sądownictwa".

Projekt zakazuje też samorządom sędziowskim "podejmowania uchwał wyrażających wrogość wobec innych władz". Wprowadza jednocześnie zmiany w procedurze wyboru pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.

ZOBACZ SZCZEGÓŁY PROPONOWANYCH ZMIAN PUNKT PO PUNKCIE >

Autor: akr,js/adso / Źródło: TVN24, tvn24.pl