Polska

"To dla nas wszystkich był koszmar". Helena i Robert Biedroń o tym, co wydarzyło się 19 lat temu

Polska

Wróciła sprawa rodzinna sprzed 19 latFakty TVN
wideo 2/2

Do uderzenia nie doszło, tylko do potrącenia - mówi w rozmowie z reporterką "Faktów" TVN Katarzyną Kolendą-Zaleską Helena Biedroń. 19 lat temu lider Wiosny był oskarżony o znęcanie się nad matką. Sprawa była w sądzie. Doszło do pojednania. - Moja mama nie mogła znieść, że ja staję po stronie ojca - opowiada Robert Biedroń. - Jak się jest synem alkoholika i kocha się swojego ojca i matkę tak samo, to się nie wie często, po której stronie stanąć - dodaje.

Historia rodzinnej traumy dopadła Roberta Biedronia po 19 latach. Nie tylko jego, także jego matkę.

W najgorętszym okresie kampanii pojawiły się oskarżenia, że w przeszłości pobił swoją matkę.

- Nie, to są kłamstwa - tak na te oskarżenia odpowiada w rozmowie z reporterką "Faktów" TVN Katarzyną Kolendą-Zaleską Robert Biedroń.

- W ogóle do uderzenia nie doszło, tylko do potrącenia. Mąż robił często awantury, dzieci stanęły po stronie ojca. Za ojcem były - tak z kolei mówi Helena Biedroń, mama Roberta Biedronia, odpowiadając na to samo pytanie.

Historia matki i syna to opowieść o koszmarze, jaki przeżyła rodzina przez ojca Roberta Biedronia, alkoholika.

- To dla nas wszystkich był koszmar. Nas była czwórka w domu (...) Mój ojciec był alkoholikiem, był przemocowcem - mówi po latach polityk.

- Nikt nie wie, jak czuje się dziecko, które jest katowane każdego dnia przez ojca alkoholika, które musi brać opiekę nad najmłodszym rodzeństwem, kiedy moja mama szła do pracy, a mój ojciec wracał pijany i nas katował - podkreśla.

"Moja mama nie mogła znieść, że ja staję po stronie ojca"

Przemoc i kłótnie potęgują się, gdy Robert Biedroń wyznaje rodzicom, że jest gejem. Ani ojciec, ani matka nie są w stanie tego zaakceptować. - Wszystko skupiło się w jeden punkt jakby... Mój mąż nie mógł się z tym pogodzić, że mamy w rodzinie kogoś, kto jest innej orientacji - opowiada matka polityka w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską.

Przemoc psychiczna i fizyczna narasta między rodzicami. - Dzień w dzień. Nie do wytrzymania. Dzieci miały dość. Najmłodsza córka miała 6 lat - wspomina pani Helena.

- Moja mama nie mogła znieść, że ja staję po stronie ojca - opowiada Robert Biedroń i dodaje: - Jak się jest synem alkoholika i kocha się swojego ojca i kocha się matkę tak samo, to się nie wie często, po której stronie stanąć.

To wtedy, w atmosferze ciągłego napięcia w domu, 19 lat temu, matka oskarżyła syna o znęcanie się nad nią. Choć Robert Biedroń dziś zaprzecza, jakoby uderzył matkę, ona zresztą też, sprawa trafia do prokuratury, a potem do sądu.

- Został skierowany przeciwko panu Biedroniowi akt oskarżenia - informuje Artur Lipiński z Sądu Okręgowego w Krośnie. - Zarzucono (mu) przestępstwo z artykułu 207, czyli przestępstwo znęcania i art. 157 paragraf 2, czyli lekkiego uszkodzenia ciała - precyzuje prokurator Sławomir Merkwa z Prokuratury Rejonowej w Krośnie.

"I mama, i ja dostałem nowe życie"

Helena Biedroń nie potrafi dziś wytłumaczyć, dlaczego oskarżyła najstarszego syna. Opowiada, że atmosfera w domu była przerażająca - przemoc po wszystkich stronach. Chciała coś zrobić, by ją przeciąć.

- Ten dramat, jaki się wtedy przydarzał... To było z nieporozumień rodzinnych - tylko tyle o tej sytuacji mówi dzisiaj.

Sądowe akta sprawy zaginęły. Brakuje też szczegółów o tym, co działo się w domu Biedroniów. Wiadomo natomiast, że na sali sądowej doszło do pojednania matki i syna, a sprawa została warunkowo umorzona.

- To wszystko się odwróciło w taką drugą stronę. Między nami powstała taka miłość, że tego się nie da opisać - mówi matka Biedronia.

- I mama, i ja dostałem nowe życie. Ja nigdy nie byłem przez to na grobie mojego ojca. Nigdy. Nie wiem, jak wygląda grób mojego ojca. Dlatego że mam taką traumę - mówi Robert Biedroń. Dodaje, że jego najmłodszy brat jest alkoholikiem i narkomanem, a drugi brat uciekł z domu.

- Nigdy nie chcieliśmy do tego wracać. Po prostu. I dzisiaj to się rozgrzebuje wszystko - tłumaczy Biedroń. - Po 20 latach wracanie do tego jest dla nas też koszmarem - mówi.

Lider Wiosny jest przekonany, że ujawnienie sprawy teraz ma wyłącznie aspekt polityczny.

- Tu nie chodzi o to, żeby zastanowić się na przykład nad kwestią przemocy w domu, ze strony mojego ojca czy kogokolwiek. Chodzi o to, żeby wykorzystać tę sprawę politycznie, żeby wykorzystać to jako oręż do walki z jakąś konkurencją partyjną czy polityczną - ocenia. - Pozwólcie nam to przeżywać na takich regułach, na jakich my chcemy - podkreśla. - Ja nie miałem nigdy problemu, żeby o tym opowiadać. Ja o tym opowiadałem w wielu wywiadach. To kosztowało ogromne emocje moją mamę, która na początku też tego nie akceptowała. Ale ja wiedziałem też, że krok po kroku tę historię trzeba opowiedzieć, żeby już nikt nigdy nie przeżywał tego koszmaru - podkreśla polityk.

Opowieść Roberta i Heleny Biedroń ma zamknąć sprawę. O dawnym życiu chcą zapomnieć.

Robert i Helena Biedroń w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleskątvn24

Autor: js//kg / Źródło: Fakty TVN, Fakty po Faktach

Źródło zdjęcia głównego: TVN24