Polska

"Przyszłość polskiej gospodarki widzę raczej w ciemniejszych barwach"

Polska

Profesor Jerzy Hausner był gościem "Faktów po Faktach"
Profesor Jerzy Hausner był gościem "Faktów po Faktach"tvn24
wideo 2/3

Tempo wzrostu gospodarczego będzie zbliżone do roku poprzedniego, ale w kolejnym ta dynamika trochę osłabnie - ocenił w "Faktach po Faktach" profesor Jerzy Hausner, były wicepremier, były minister gospodarki, wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. - Natomiast jest pytanie, co będzie od 2020 roku. Tutaj znaków zapytania jest więcej - dodał.

Profesor Hausner zwrócił uwagę, że na półkę odłożony został flagowy plan gospodarczy premiera, czyli tak zwany plan Morawieckiego.

– Już nawet otoczenie pana premiera Morawieckiego coraz rzadziej o tym wspomina – wskazał Hausner. Stwierdził, że "plan Morawieckiego" jest dzisiaj tylko "szyldem". – To dla wszystkich jest oczywiste, że mamy do czynienia z czymś, co nie jest już dzisiaj pierwszoplanowe – ocenił.

Hausner uważa, że może to wynikać między innymi z tego, iż "premier musi zajmować się w dużo większym stopniu sprawami, które nie są bezpośrednio gospodarcze, jak choćby tą nieszczęsną ustawą" o Instytucie Pamięci Narodowej. Dodał, że premier musi naprawiać błędy własnego obozu politycznego.

"Lista pobożnych życzeń"

Profesor Hausner był pytany o wielkie projekty zapowiedziane przez polski rząd, jak między innymi port lotniczy w Baranowie, program budowy promów "Batory", program budowy dronów "Żwirko i Wigura" czy wyprodukowanie miliona samochodów elektrycznych.

– Ja bym powiedział, że to jest lista pobożnych życzeń, w większości niespełnialnych. Zgłaszanie kolejnych tego rodzaju projektów w coraz mniejszym stopniu będzie traktowane (...) jako poważny zabieg, a w coraz większym stopniu jako zabieg propagandowy – wskazał.

Hausner nazwał "niebezpieczną" sytuację, kiedy polityka "zaczyna się postrzegać jako tego, który dużo mówi, natomiast nie dotrzymuje" obietnic.

Wielkie projekty PiS? "Lista pobożnych życzeń"
Wielkie projekty PiS? "Lista pobożnych życzeń"tvn24

"Reputacja ma swój wymiar ekonomiczny"

Profesor Hausner skomentował także sprawę ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. W środę Sejm uchwalił, Senat zaakceptował, a prezydent podpisał nowelizację ustawy o IPN, która usuwa przepisy karne, przewidujące sankcje za publiczne i wbrew faktom pomawianie Polski i Polaków o odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej popełnione w czasie II wojny światowej.

Były wicepremier stwierdził, że błędy w polityce międzynarodowej są "kosztowne".

– Reputacja ma swój wymiar ekonomiczny. Jeśli traci się reputację, jeśli traci się uznanie, w tym przypadku sojuszników, ważnych partnerów, to znaczy, że żeby przywrócić jakieś relacje, trzeba dużo więcej czasu i dużo więcej nakładów – oświadczył.

Pytany o tempo prac nad nowelizacją, czyli przejście ustawy przez Sejm, Senat i podpisanie przez prezydenta w ciągu jednego dnia, Hausner stwierdził, że w parlamencie zapomina się, po co jest prawo i produkuje się "buble". Zwrócił uwagę, że nie jest to wyłącznie cecha charakterystyczna tego rządu, a poprzedni PO-PSL również ma w tej kwestii sporo na sumieniu.

Wyraził także opinię, że takie błyskawiczne uchwalanie prawa ma negatywny wpływ na gospodarkę, która dobrze funkcjonuje w "stabilnych regułach gry". – Gospodarka nie znosi takiej prawnej, systematycznej, chaotycznej interwencji, co tej gospodarce jest systematycznie zadawane od lat – podkreślił.

"Rząd ma problem z używaniem słowa migracja"

Profesor Hausner wskazał, że "problemem polskiej gospodarki jest brak inwestycji prywatnych, przedsiębiorców". Ocenił, że wynika to również z "niejasnej sytuacji co do ładu prawnego w Polsce".

– Ja widzę przyszłość, nie stan obecny polskiej gospodarki, raczej w ciemniejszych, niż w jaśniejszych barwach – podkreślił. Dodał, że inną przyczyną jest to, że brakuje pracowników, w szczególności tych wydajnych.

Profesor Hausner zaznaczył, że dzisiaj możemy liczyć na napływ pracowników z Ukrainy i Białorusi, ale fundamentalne jest pytanie, co rząd zamierza im zaproponować: czy Polska przyjmuje ich, bo jest dobra koniunktura, a jak się pogorszy, to się ich pozbędzie, czy też myślimy perspektywicznie i ze względu na zapaść demograficzną "potrzebujemy tych ludzi jako obywateli".

– Rząd ma problem z używaniem słowa migracja, polityka migracyjna. W związku z tym ma problem z podejmowaniem polityki, która wydaje się z bardzo wielu punktów widzenia oczywista – ocenił.

"Rząd ma problem z używaniem słowa migracja"
"Rząd ma problem z używaniem słowa migracja"tvn24

Hausner: są symptomy załamania gospodarczego

Hausner powiedział również, że są symptomy załamania gospodarczego. – Jednym z problemów jest to, że my dzisiaj obserwujemy, że koszty przedsiębiorstw rosną szybciej niż przychody. To znaczy, że rentowność tych przedsiębiorstw się zmniejsza, szczególnie w tych średnich – zauważył. Dodał, że istnieje problem w sektorze usług, transportu i budownictwa.

Poinformował, że według prognoz Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie w tym roku "tempo wzrostu będzie zbliżone do roku poprzedniego", ale w roku przyszłym ta "dynamika trochę osłabnie".

– Natomiast jest pytanie, co będzie od 2020 roku. I tutaj znaków zapytania jest więcej – stwierdził.

Hausner zaznaczył, że "chodzi o to, żeby nie śrubować tempa wzrostu" za pomocą ekspansywnej polityki monetarnej, polityki fiskalnej promującej konsumpcję. – Mam wrażenie, że to się robi głównie po to, żeby przejść czwórbój wyborczy – oświadczył, nawiązując do zbliżających się wyborów samorządowych, do Parlamentu Europejskiego, parlamentarnych i prezydenckich. – Wszystko się zamyka wiosną 2020 roku. A co będzie potem? – pytał.

Podkreślił, że rząd "bardzo wiele ryzykuje".

OGLĄDAJ CAŁY ODCINEK "FAKTÓW PO FAKTACH"

Autor: pk//kg//kwoj / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości