Polska

"GW": Dziwna zbieżność dat

Polska

PAP/Jerzy RucińskiMinister sprawiedliwości oskarża "Gazetę Wyborczą" o manipulację

Śledztwo w sprawie nadużyć pełnomocnika finansowego sztabu wyborczego PO trwa już dziewięć miesięcy i ostatnio nabrało przyspieszenia. Po zarzutach ministra Ziobry o manipulację "Gazeta Wyborcza" wylicza "dziwną zbieżność dat".

"Dzień w dzień do warszawskiej komendy wzywani są młodzi ludzie - wolontariusze i pracownicy sztabów PO przy ostatnich kampaniach wyborczych. Śledczy szukają potwierdzenia nadużyć pełnomocnika finansowego sztabu wyborczego z lat 2004, 2005, 2006" - pisze "Gazeta Wyborcza".

Dziennik twierdzi, że akcja zbiega się z kalendarzem wyborczym. Przypomina, że 18 czerwca trwały rozmowy LPR, PiS i Samoobrony zakończone podpisaniem 30 czerwca aneksu do umowy koalicyjnej. Temat wyborów stanął po 9 lipca, kiedy z rządu wyrzucono Andrzeja Leppera. "Rozwiązaniem Sejmu zaczął grozić PiS, by ratować rządową większość bez Leppera. Ale Samoobrona się nie rozpadła, a Leppera poparł Roman Giertych. Już 18 lipca (!) marszałek Dorn mówił, że jeśli najważniejsze ustawy zostaną przyjęte, "skrócenie kadencji Sejmu będzie można przegłosować w końcu września lub na początku października" - przypomina dziennik.

Minister sprawiedliwości przekonuje, że decyzja o przesłuchaniach młodzieży z PO zapadła "dwa miesiące temu". Warszawska prokuratura podała datę - 24 lipca, gdy materiały śledztwa z wytycznymi wysłano do Komendy Stołecznej Policji. Jednak według informacji GW lista osób i pytań dotarła do komendy rejonowej, gdzie trwają przesłuchania - 13 sierpnia. Przesłuchiwani mówią, że zaczęto ich wzywać w ostatnim tygodniu sierpnia.

Dorn wstawia się za PO

Wczoraj marszałek Sejmu Ludwik Dorn oświadczył, że choć wyjaśnienia Ziobry go przekonują, wysłał do ministra list. Prosi o przesunięcie czynności prokuratury na okres po wyborach. - Z moich kontaktów z ministrem wynika, że nie jest to wykluczone - dodał.

Do akcji policji i prokuratury odniósł się także koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann: - Prokuratury nie interesuje, jaki polityczny szyld reprezentuje osoba wzywana. Nie ma żadnej karencji w działaniach organów ścigania w okresie wyborczym. Choć jeśli przesłuchiwana jest duża grupa ludzi związanych z jedną opcją polityczną, to wyjaśniany jest pewien mechanizm związany z wyborami.

Ziobro odpiera atak

Tymczasem Zbigniew Ziobro po tekście "Gazety Wyborczej" oskarżył dziennik o "manipulację" i zagroził pozwem. Jego zastępca odczytał oświadczenie: "Nieprawdą jest, że doszło do przyspieszenia śledztwa dotyczącego finansów PO". Jak dodał - sugerowanie, że przesłuchania mają związek z "kalendarzem politycznym" są kłamstwem.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Źródło zdjęcia głównego: PAP/Jerzy Ruciński