"Prawybory prezydenckie są niezbędne"

TVN24

Schetyna i Kidawa-Błońska przyjechali do Swarzędza na zebranie rady regionu wielkopolskiej POtvn24
wideo 2/38

Prawybory prezydenckie pokażą dobre programy, emocje i kandydata, który będzie w stanie odebrać prezydenturę Andrzejowi Dudzie - mówił w sobotę w Swarzędzu (Wielkopolskie) lider PO Grzegorz Schetyna. - Właśnie po to są te prawybory, właśnie po to jest nasze zaangażowanie - dodał.

Grzegorz Schetyna przypomniał, że prawybory rozpoczną się w przyszłym tygodniu, a zakończą 14 grudnia.

Pytany o to, kto ma szansę wygrać wybory prezydenckie, odpowiedział, że musi to być osoba "ciężko pracująca w kampanii, przekonywująca, wyrazista, taka, której będzie zależeć na tej kampanii".

- Na pewno musi to być osoba, która będzie bardzo zaangażowana w codzienną obecność, w rozmowę z ludźmi, w prezentację programu. I taka, która będzie w stanie w drugiej turze - bo jestem przekonany, że ta druga tura będzie - przekonać wyborców środowisk partii kandydatów opozycyjnych do głosowania na siebie - powiedział.

"Prawybory są niezbędne"

Odnosząc się do informacji, iż Rafał Trzaskowski w "Faktach po Faktach" w TVN24 zadeklarował, że nie będzie startował jako kandydat opozycji w wyborach prezydenckich i wskazał jako najlepszego kandydata wicemarszałek Sejmu Małgorzatę Kidawę-Błońską, Schetyna powiedział, że kandydata i tak powinny wyłonić prawybory.

- Prawybory są niezbędne. Pokażą dobre programy, dobrą konkurencję, dobre emocje i to, że kandydat Platformy Obywatelskiej, Koalicji Obywatelskiej będzie faworytem do tego, żeby w drugiej turze odebrać prezydenturę Andrzejowi Dudzie - powiedział.

- Właśnie po to są te prawybory, właśnie po to jest nasze zaangażowanie, właśnie dlatego tak głęboko wierzymy, że to ma sens, żeby do tego doprowadzić - dodał lider PO.

Zaznaczył, że nieważne jest, czy kandydat na prezydenta będzie politykiem, samorządowcem, czy reprezentantem jeszcze innego środowiska.

- Ma to być taki kandydat, który będzie w stanie przekonać te 8-10 milionów rodaków do tego, żeby mu zaufali. Ważne są cechy charakteru, ważne jest przekonanie, że bardzo chce i że jest osobą, która pokazuje nową jakość - powiedział.

Lider PO zapewnił, że kalendarz przygotowań do wyborów prezydenckich jest precyzyjny i nie ogranicza szans wyłonionego w prawyborach kandydata w wyścigu o prezydencki fotel.

- Pół roku do wyborów to nie jest dużo, ale wystarczy, żeby być przekonywującym i przeprowadzić dobrą kampanię. Musimy mieć przekonanie, że znajdujemy i inwestujemy w kandydata, który naprawdę ma szansę - powiedział.

Najpierw prawybory, potem wybory wewnętrzne na szefa partii

Grzegorz Schetyna pytany był też o swój udział wyborach na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. - Wybory na szefa partii są w styczniu, natomiast ja jestem zwolennikiem sekwencyjności: dzisiaj mówimy o prawyborach, które zamkniemy decyzją 14 grudnia, potem o wyborach wewnętrznych na szefa partii - powiedział.

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej przyjechał do Swarzędza na zebranie rady regionu wielkopolskiej PO. Obecni byli również Małgorzata Kidawa-Błońska i Rafał Grupiński.

"Wierzę, że Lewica to przeanalizuje"

Na tym samym spotkaniu w Swarzędzu wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska tłumaczyła swoje ostatnie słowa dotyczące Lewicy.

Wiceprzewodnicząca klubu Lewicy Marcelina Zawisza powiedziała w czwartek w rozmowie z TVN24, że będzie namawiała kolegów, by głosowali za projektem PiS dotyczącym zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS, pod pewnymi warunkami.

Kidawa-Błońska, komentując te słowa wieczorem w "Kropce nad i" w TVN24 oceniła, że jeśli politycy Lewicy poprą projekt, "to znaczy, że są nic niewarci". Dodała, że jej zdaniem będzie to oznaczało, iż Lewica "jest w PiS-ie".

Co, jeśli Lewica zagłosuje za projektem PiS? Kidawa-Błońska: to znaczy, że są nic niewarci
tvn24

Do słów wicemarszałek odnieśli się później politycy Lewicy >

- Nie można systemem emerytalnym się bawić. Ja powiedziałam, że wierzę - i to było całą wypowiedź słychać - że Lewica przeanalizuje te dane, sprawdzi, jakie to będzie miało skutki nie w ciągu roku, ale w ciągu najbliższych 30 lat. I podejmie właściwą decyzję - tłumaczyła Kidawa-Błońska w Swarzędzu.

- Na pytanie, co jeżeli zrobią inaczej, stwierdziłam, że opozycja musi brać odpowiedzialność. Jak powiemy potem ludziom, że 10 milionów Polaków nagle nie będzie miało emerytur, bo rozwalimy system emerytalny, myśląc tylko o interesie własnej partii - mówiła.

Kidawa-Błońska: ja powiedziałam, że wierzę, że Lewica przeanalizuje dane, sprawdzi jakie to będzie miało skutki
tvn24

Autor: kb//plw / Źródło: tvn24