Wiceszef MON "przypadkowo" bez poparcia komisji. Kandyduje na delegata przy NATO

Polska

Posiedzenie komisji spraw zagranicznychiTV Sejm
wideo 2/2

Sejmowa komisja spraw zagranicznych nie udzieliła w środę rekomendacji kandydaturze wiceszefa MON Tomasza Szatkowskiego na stałego przedstawiciela Polski przy NATO. Zdaniem wiceprzewodniczącej komisji Małgorzaty Gosiewskiej wynik głosowania to "przypadek", a kandydatura ma pełne poparcie PiS.

Jak wyjaśniła Gosiewska, posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie dysponowali większością podczas głosowania, co związane było, według niej, z trwającymi równolegle posiedzeniami trzech innych komisji sejmowych. Zauważyła jednocześnie, że stanowisko komisji jest tylko opinią, a kandydatura wiceszefa MON ma "pełne poparcie" partii rządzącej.

Decyzji komisji nie chciał komentować wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk, który reprezentował resort na środowym posiedzeniu. - Posłowie mają wolną wolę w podejmowaniu decyzji. Ja byłem członkiem tej komisji, ale już nie jestem, więc nie czuję się do końca uprawniony, żeby komentować jej decyzje - powiedział.

Szatkowski, który jest od 2015 roku wiceszefem MON oraz członkiem prezydenckiej Narodowej Rady Rozwoju, ma zastąpić na stanowisku ambasadora przy siedzibie Sojuszu Północnoatlantyckiego w Brukseli byłego wiceszefa MSZ Marka Ziółkowskiego.

Szatkowski chce "utrzymania roli USA"

W swojej środowej prezentacji przed komisją Szatkowski wśród priorytetów swojej misji na placówce w Brukseli wymienił zwiększenie wpływu Polski na politykę NATO i umocnienie jej postrzegania jako wiarygodnego sojusznika, utrzymanie kwestii rozszerzenia na agendzie politycznej Sojuszu, a także utrzymanie zaangażowania politycznego i wojskowego państw pozaeuropejskich, USA i Kanady, w bezpieczeństwo europejskie.

- Istotnym elementem naszych zabiegów powinno być utrzymanie roli Stanów Zjednoczonych jako sojusznika o największym potencjale wojskowym, przywódczej roli i zaangażowaniu w NATO - powiedział.

- Temu będzie sprzyjać zwiększenie obecności USA w Polsce i w naszym regionie, o co zabiegamy w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi, zachowując niezbędną transparencję tych uzgodnień wobec pozostałych sojuszników - stwierdził wiceminister.

"Działać jako konstruktywny sojusznik"

Jako zagrożenia wskazał między innymi na agresywną politykę Rosji oraz negatywne tendencje dotyczące stanu relacji transatlantyckich.

"Wierzymy w to, że NATO pozostanie sojuszem wojskowym (...), którego istotną częścią będzie amerykańskie zaangażowanie w bezpieczeństwo europejskie" - zaznaczył wiceszef MON, wskazując, że różnego rodzaju napięcia zdarzały się w historii Sojuszu "od początku jego powstania".

- Należy więc w tym kontekście zachować spokój, ale też działać jako konstruktywny sojusznik, którego interesem jest jedność sojusznicza - dodał. Szatkowski akcentował też potrzebę utrzymania "komplementarnego" charakteru relacji między NATO a inicjatywami Unii Europejskiej w zakresie obronności.

Zarzuty powiązań z Rosją

W czasie dyskusji nad jego kandydaturą Joanna Kluzik-Rostkowska (PO) zapytała wiceszefa MON o zarzuty podnoszone w minionych latach wobec Narodowego Centrum Studiów Strategicznych, który współzakładał Szatkowski, dotyczące powiązań think tanku z Rosją.

Pod koniec 2017 roku politycy PO zainaugurowali prace zespołu, który zajął się działalnością obecnego prezesa NCSS, byłego wiceministra obrony Jacka Kotasa, nazywanego przez media "rosyjskim łącznikiem" z powodu jego powiązań biznesowych z tamtejszymi firmami.

Wiceminister oświadczył w odpowiedzi, że jest dumny ze swojej działalności w NCSS. - Stworzyłem think tank, który jako pierwszy w Polsce, we współpracy z czołowymi ośrodkami analitycznymi w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i ekspertami w kraju, stworzył pewne narzędzia analizy operacyjnej (...), narzędzia, które były unikalne - mówił Szatkowski.

Jak dodał, w ten sposób zdobytą wiedzę mógł później wykorzystać między innymi przy projektowaniu strategicznego przeglądu obronnego.

Podkreślał również, że współpraca NCSS z MON miała miejsce jeszcze w czasie, kiedy resortem tym kierował Tomasz Siemoniak (PO).

- Ja posiadałem wtedy i posiadam dostęp do informacji niejawnych, z wszelkimi faktami, które w jakikolwiek sposób mogłyby budzić zaniepokojenie, obchodzę się w sposób, który jest określony przepisami prawa (...), zarówno podczas poprzedniego rządu ta rola była przejrzana przez służby specjalne, jak i teraz - mówił Szatkowski.

Jak zaznaczył, tego typu zarzuty nigdy nie były też podnoszone w relacjach z sojusznikami.

Autor: asty//now / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: iTV Sejm