Gersdorf: jestem zażenowana słowami prezydenta

TVN24

Małgorzata Gersdorf była gościem "Kropki nad i"tvn24
wideo 2/39

Myślę, że pan prezydent co najmniej przesadził, ale ponieważ wszyscy przedstawiciele kancelarii powtarzają, że jednak działamy wbrew prawu, to jest chyba zamierzone - powiedziała w "Kropce nad i" pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, komentując wtorkowe przemówienie Andrzeja Dudy. - To nie był jakiś lapsus czy zdenerwowanie prezydenta - dodała.

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego skomentowała w "Kropce nad i" w TVN24 wtorkowe przemówienie Andrzeja Dudy wygłoszone podczas corocznego uroczystego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

"Jestem zażenowana tymi słowami"

- Pan prezydent powiedział, że jesteśmy anarchistami, nie czuję się tak - powiedziała Gersdorf. - Jestem zażenowana tymi słowami. Myślę, że pan prezydent przesadził co najmniej, ale ponieważ wszyscy przedstawiciele Kancelarii Prezydenta powtarzają to od rana, że jednak działamy wbrew prawu, to jest chyba zamierzone - dodała.

Jej zdaniem, "to nie był jakiś lapsus czy zdenerwowanie prezydenta, tylko to było zamierzone".

Prezydent we wtorkowym przemówieniu zarzucił złamanie prawa sędziom Sądu Najwyższego, którzy w październiku - po wydaniu przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej tymczasowego postanowienia o zabezpieczeniu - od razu powrócili do pracy w SN i podjęli swoje funkcje.

Postanowienie TSUE wprowadzało środki w postaci m.in. zawieszenia stosowania przepisów dotyczących przechodzenia sędziów w stan spoczynku. Związaną z tym nowelizację ustawy o SN prezydent podpisał w poniedziałek, tuż przed upływem terminu. W środę wieczorem nie była jeszcze opublikowana w Dzienniku Ustaw.

Prezydent mówił m.in., że jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, w której "znaczące postacie polskiego wymiaru sprawiedliwości (...) w sposób otwarty naruszają obowiązujące przepisy prawne, naruszają przepisy konstytucyjne, lekceważą przepisy ustawowo obowiązujące, to mamy do czynienia z anarchią wywoływaną przez przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości". - Mamy sytuację, w której pewna grupa elity sędziowskiej uważa się za bezkarną i za taką, której polskie prawo nie obowiązuje, tylko dlatego, że im się nie podoba - stwierdził prezydent.

"Prezydent mnie zaskakuje dość często"

Gersdorf pytana w "Kropce nad i" o to, czy prezydent zaskoczył ją tą wypowiedzią, odparła: - Prezydent mnie zaskakuje dość często, ale tu jestem zażenowana tymi słowami, ponieważ absolutnie żaden z sędziów, ani prezesi sądów, ani ja, nie przekroczyliśmy prawa.

- To stwierdzenie, że nie stosujemy się do prawa, do konstytucji, to chyba wynika z takiego niezrozumienia tego, że jesteśmy członkiem Unii, że obowiązują nas orzeczenia trybunału w Luksemburgu i takie orzeczenie zabezpieczające nakazywało wszystkim organom państwa dostosować się do niego - mówiła.

"Można sobie wyobrazić każdy scenariusz"

Dopytywana, czy te słowa prezydenta mogą mieć dalsze konsekwencje - na przykład zawiadomienie do prokuratury na sędziów, którzy według prezydenta łamią prawo lub działania Izby Dyscyplinarnej - odparła: - Życie jest tak bogate w zaskakujące scenariusze, że można sobie wyobrazić każdy z tych scenariuszy.

- Można sobie wyobrazić, że będzie wszczęte postępowanie dyscyplinarne wobec mnie i prezesów, można sobie wyobrazić, że prokuratura zostanie zawiadomiona o popełnieniu przestępstwa, można sobie to wszystko wyobrazić, bo to się dzieje - powiedziała.

- Jeżeli wszczyna się postępowania dyscyplinarne za to, że sędziowie pytają trybunał w Luksemburgu, zadają pytania prejudycjalne, to wszystko można sobie wyobrazić, a może nawet i więcej. Może nasza wyobraźnia już nie sięga tego, co władza może z nami zrobić. Toga zawsze ugnie się przed bagnetem - oceniła pierwsza prezes.

Jak przyznała, nie może zrozumieć sekwencji wydarzeń.

- Ustawa (o Sądzie Najwyższym - red.) była procedowana w trzy i pół godziny w parlamencie, a później czekała na podpis pana prezydenta 21 dni. On ma do tego prawo. Tylko, że ten pośpiech nie bardzo się przełożył na szybkie podpisanie przez pana prezydenta ustawy - komentowała.

- Teraz jest podpisana, nie jest opublikowana, czyli nadal ustawa nie weszła w życie - dodała.

"Można sobie wyobrazić, że będzie wszczęte postępowanie dyscyplinarne"
tvn24

"Czułam się pierwszym prezesem i czuję się nadal"

Małgorzata Gersdorf była jednym z sędziów Sądu Najwyższego, którzy w lipcu przymusowo wysłanych przez prezydenta na emeryturę. Pytana w "Kropce nad i" o to, czy przez ten cały czas czuła się pierwszym prezesem Sądem Najwyższego, odparła: - Czułam się pierwszym prezesem i czuję się nadal.

- Mam aprobatę co do tej interpretacji prawnej sędziów Sądu Najwyższego i wielu profesorów - a to są autorytety prawnicze - powiedziała. - Nie sądzę, żeby można było inaczej interpretować prawo - dodała.

- Poza tym, ja przysiąg nie łamię. Przysięgałam na konstytucję, że będę bronić Sądu Najwyższego i prawa i to robię - podkreśliła.

"Czułam się pierwszym prezesem i czuję się nadal"
tvn24

"Sędzia ma prawo wydania postanowienia zawierającego pytania prejudycjalne"

Na uwagę, że sędziowie, którzy składali pytania prejudycjalne, są ścigani przez rzecznika dyscyplinarnego, a politycy rządzący uważają, że nie są oni sędziami unijnymi, odparła: - Politycy rządzący są w błędzie, bo nie po to tak żeśmy się starali, żeby wejść do Unii Europejskiej, żeby teraz nie uznawać trybunałów w tej Unii Europejskiej i mechanizmów, które stoją na straży praworządności w Unii Europejskiej. - Każda taka nadmierna reakcja polityczna czy prokuratury rodzi opór. To jest zupełnie niepotrzebne. Nie rozumiem, dlaczego władza to robi - mówiła. - Sędzia ma prawo wydania postanowienia zawierającego pytania prejudycjalne. Jeżeli będziemy mówili, że to jest niewłaściwe, to znaczy, że już nie żyjemy w państwie praworządnym - oceniła.

- To, co się dzieje, jest wystarczającym sygnałem dla pana prezydenta, pana premiera, parlamentu, że należałoby zastanowić się nad tymi opiniami, które składał Sąd Najwyższy do wszystkich ustaw, że to nie było jakieś złośliwe upominanie władzy, ale naprawdę były to bardzo wyważone sądy na temat tego prawa, które jest uchwalane - powiedziała Gersdorf.

"Nadmierna reakcja polityczna rodzi opór"
tvn24

"Wchodzenie w to, jak ma być ubrany sędzia niestosowne"

Pierwsza prezes odniosła się też do podjętej w zeszłym tygodniu uchwały KRS, zgodnie z którą "zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego jest publiczne używanie przez sędziego infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi, tworzonymi przez związki zawodowe, partie polityczne lub inne organizacje prowadzące działalność polityczną".

- To są jakieś absurdalne te uchwały KRS co do koszulek z napisem "konstytucja" - stwierdziła. Jak dodała, słowo "konstytucja", "nie może nikogo razić". Gersdorf mówiła też, że wydaje jej się, iż "wchodzenie przez KRS w to, jak ma być ubrany - nie na sali sądowej - sędzia, jest niestosowne".

Na uwagę, iż w ocenie KRS koszulki z napisem "konstytucja" wpisują się w pewien konflikt polityczny, sędzia podkreśliła, że hasło "konstytucja" nie było pomysłem partii politycznych. - Ja dostałam taki naszyjnik od ludzi, którzy demonstrowali, od Obywateli RP, właśnie z napisem "konstytucja", zresztą bardzo ładny. Nie uważam, żeby to było coś niewłaściwego, żebym nie mogła tego nosić - mówiła Gersdorf.

"Jest taki czas, kiedy trzeba bronić niezależności"

Według niej, obecna KRS nie stoi na straży niezawisłości wymiaru sprawiedliwości. - Ona dotychczas stała na straży sędziów i sądownictwa, na straży niezależności sądownictwa, ale też Krajowa Rada Sądownictwa poprzedniej kadencji zajmowała się sędziami, którzy zachowywali się niewłaściwie - tłumaczyła.

Jej zdaniem, "w tej chwili Krajowa Rada Sądownictwa nie stoi na straży ochrony sędziów". - Tylko raczej zmierza do tego, żeby negatywnie oceniać tych sędziów, którzy występują czy orzekają wbrew myśli przewodniej partii rządzącej. Takim przykładem są te koszulki - powiedziała profesor.

- Sędziowie mają być apolityczni, nie mogą należeć do partii, do związków zawodowych. Ale jest taki czas, kiedy trzeba bronić niezależności, niezawisłości sądownictwa i wtedy sędzia ma obowiązek powiedzieć obywatelem, co to jest niezależność, co to jest niezawisłość i które z instrumentów chronią niezawisłość, a które wręcz przeciwnie - mówiła.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "KROPKA NAD I"

Autor: kb//kg / Źródło: tvn24

Raporty: