Gen. Kiszczak dla TVN24: Jestem strzępem człowieka

TVN24

tvn24Kiszczak w "Czarno na Białym"

- Fizycznie czuje się jeszcze dobrze, psychicznie kiepsko. U mnie już nie będzie lepiej, będzie z każdym dniem gorzej - tak Czesław Kiszczak mówił w rozmowie z reporterem programu "Czarno na białym". 88-letni generał stwierdził, że "czuje się jak strzęp człowieka". Ocenił też, że stan wojenny był sukcesem, a nie porażką. - Uratowano naród przed ogromną klęską - stwierdził Kiszczak.

Gen. Czesław Kiszczak zawsze był w cieniu gen. Wojciecha Jaruzelskiego, ale to on jako minister spraw wewnętrznych odpowiadał w ostatniej dekadzie PRL-u za wszystkie najbardziej represyjne instytucje komunistycznego reżimu. W wolnej Polsce nie raz stawał przed sądem, ale - jak dotychczas - żaden proces nie zakończył się prawomocnym wyrokiem skazującym. Ostatnio o Kiszczaku zrobiło się głośno z powodu incydentu na rozprawie ws. masakry w kopalni "Wujek", która została zawieszona.

"Jestem strzępem człowieka"

88-letni generał oprowadził ekipę "Czarno na białym" po domu, w którym od trzydziestu lat wraz z żoną spędza wakacje. - Wraca pan do zdrowia pomału? - pytał Kiszczaka reporter "Czarno na białym" Wojciech Bojanowski. - Nie wrócę już nigdy - odpowiedział Kiszczak.

- Fizycznie czuje się jeszcze dobrze, psychicznie kiepsko. Niestety u mnie już nie będzie lepiej, będzie tylko z każdym dniem gorzej - tłumaczył generał.

Dodał, że "jest strzępem człowieka". - Mnie się rozmowa rwie już - nie łapię wątku - przekonywał.

"Uratowano naród przed ogromną klęską"

Ma dla pana znaczenie jak pan będzie zapamiętany w historii? - pytał Kiszczaka reporter "Czarno na białym".

- Myślę, że dobrze - odpowiedział generał i dodał, że jego zdaniem stan wojenny był sukcesem, a nie porażką. - Uratowano naród przed ogromną klęsk. Sukces, w sensie, że uratowano naród przed ogromną klęską - przekonywał.

Kogo pobito? Pana pobito?

Pytany o to, czy myśli czasem o ofiarach stwierdził, że było ich czternaście.

- Niech pan spojrzy na fakty, konkretne przykłady. Kogo pobito? Pana pobito? Nie pobito. Pana tatę pobito? - pytał Kiszczak reportera.

Stwierdził, że jeśli chodzi o śmierć Grzegorza Przemyka to "winni ponieśli karę". - Każdego dnia, ile osób ginie w wypadkach samochodowych. Też giną ludzie. Śmierć jest śmierć - mówił Kiszczak.

"To jest przykre"

Żona generała, Maria Kiszczak, przyznała zaś, że rozmawia z mężem czasem o tym, co się dzieje w Polsce.

Dodała, że to co poruszyło ich najbardziej w ostatnim czasie to tort, rzucony w sędzię w czasie rozprawy ws. Kiszczaka. - To jest przykre. To jest dla nas przykre wydarzenie (...) Powinna być świadomość narodu, że to (Kiszczak - red.) jest bohater Polski - mówiła żona generała.

Cios tortem w głowę

Niemal dwa tygodnie temu w Sądzie Okręgowym w Warszawie przesłuchiwano dwoje psychiatrów, którzy uznali, że zdrowie 88-letniego Kiszczaka nie pozwala na sądzenie go po raz piąty w sprawie przyczynienia się do śmierci dziewięciu górników kopalni "Wujek" w 1981 r. Posiedzenie było jawne dla mediów. Gdy sędzia ogłosiła, że tylko samo przesłuchanie biegłych odbędzie się - tak jak zawsze w tego typu sprawie - przy drzwiach zamkniętych, obecna w sali publiczność zaprotestowała, głośno wyrażając niepochlebne dla sądu opinie.

Wtedy sędzia ogłosiła przerwę w posiedzeniu. Gdy wychodziła z sali, jeden z mężczyzn rzucił w nią tortem z bitą śmietaną. Sędzia dostała cios tortem w głowę.

Zły stan zdrowia

Ze względu na stan zdrowia Kiszczaka, Sąd Apelacyjny w Warszawie zgodził się z wnioskiem obrońcy generała, aby z powodu jego złego zdrowia zawiesić wobec niego postępowanie apelacyjne (IPN był przeciw) ws. wprowadzenia w 1981 r. stanu wojennego.

SA uznał, że Kiszczak ma prawo do udziału w rozprawie apelacyjnej, co obecnie uniemożliwia mu stan zdrowia.

Apelacja dotyczy wyroku z 12 stycznia 2012 r., kiedy Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że stan wojenny nielegalnie wprowadziła tajna grupa przestępcza o charakterze zbrojnym pod wodzą gen. Wojciecha Jaruzelskiego - w celu likwidacji NSZZ "Solidarność", zachowania ówczesnego ustroju komunistycznego oraz osobistych pozycji we władzach PRL. Uwzględniając wniosek IPN, SO wymierzył karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu byłemu szefowi MSW Czesławowi Kiszczakowi za udział w tej grupie przestępczej. Od takiego zarzutu uniewinniono zaś 86-letniego Stanisława Kanię, byłego I sekretarza KC PZPR.

Ława niewinnych
tvn24

Autor: MAC,kde//kdj / Źródło: tvn24