"Ból był nie do zniesienia, wył jak wściekły". Historia psa Pako poruszyła internautów

Tomasz Kenig/Facebook Pako miał niecałe dwa lata

Foksterier Pako miał niecałe dwa lata. W zeszłym tygodniu został zastrzelony z wiatrówki niedaleko swojego domu. "Nie był agresywny, nigdy na nikogo nie zaszczekał, nigdy nikogo nie ugryzł, nigdy nikomu nie zrobił nic złego" - pisze na portalu społecznościowym jego właściciel, Tomasz Kenig. Materiał "Faktów" TVN.

Historia foksteriera z Olsztynka poruszyła wielu internautów. W zeszłym tygodniu właściciel Tomasz Kenig umieścił informację o śmierci Pako na portalu społecznościowym. Chciał nagłośnić sprawę i doprowadzić do jak najszybszego ujęcia sprawcy. Jego apel udostępniło ponad 30 tys. użytkowników.

"Pies cierpiał przez około 2 minuty. Ból był nie do zniesienia, wył jak wściekły. Mój tata próbował go ratować - robił mu masaż serca, niestety Pako nie miał już szans" - napisał pan Tomasz.

Jak wyjaśnia w rozmowie z "Faktami" TVN, o tym, że Pako stała się krzywda zaalarmowała ich sąsiadka.

- Leżał na poboczu i strasznie się kotłował. Wył niemiłosiernie. Sąsiadka powiedziała, że tak, jakby komuś obcięli dwie ręce, tak krzyczał - opowiada.

Początkowo nie było wiadomo, co stało się psu. Sekcja zwłok pokazała jednak, że w jego ciele tkwił śrut.

Sąsiedzi nie mogą zrozumieć, dlaczego ktoś miałby skrzywdzić Pako. - Co taki pies jest winien... - mówi pan Andrzej.

- Jeszcze rozumiem, gdyby był jakiś wielki i groźny, to może ktoś w obronie własnej... Ale takie rzeczy robić? To jest normalnie masakra - dodaje.

Jaka kara dla sprawcy?

Policja jest po pierwszych przeszukaniach, wiadomo bowiem, kto w okolicy ma broń.

- Zostanie przesłana do specjalistycznych badań laboratoryjnych - wyjaśnia Mariola Plichta z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie. Jak dodaje, dopiero wówczas będzie można stwierdzić, czy faktycznie ktoś strzelał z niej do psa. Zastrzelenie psa można uznać za zabicie zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Tak zadecydowała np. prokuratura w Kłodzku. Mieszkaniec wsi Jugów strzelał na chybił trafił do kotów i psów, bo przeszkadzały mu spać. Oskarżony chciał dobrowolnie poddać się karze, licząc na karę sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu. Prokuratura chce jednak dla niego kary bezwzględnego więzienia.

ZOBACZ WIĘCEJ MATERIAŁÓW "FAKTÓW" TVN

Autor: kg//rzw / Źródło: "Fakty" TVN

Źródło zdjęcia głównego: Tomasz Kenig/Facebook

Pozostałe wiadomości