Polska

Członek Rady ECS: być może wisi nad nami konieczność skargi sądowej

Polska

Jacek Taylor o warunkach resortu kultury w sprawie finansowania ECS
Jacek Taylor o warunkach resortu kultury w sprawie finansowania ECStvn24
wideo 2/6

Wymuszanie reorganizacji Europejskiego Centrum Solidarności zmierzało do rozsadzenia instytucji od środka. Nie możemy się na to zgodzić - mówił we "Wstajesz i weekend" Jacek Taylor, członek Rady ECS. W sobotę Rada na nadzwyczajnym posiedzeniu dyskutuje o warunkach ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie dofinansowania instytucji.

Wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński podjął decyzję o obniżeniu dotacji rządowej dla Europejskiego Centrum Solidarności z siedmiu do czterech milionów złotych. Władze ministerstwa przedstawiły warunki, jakie muszą zostać spełnione, by resort utrzymał finansowanie na dotychczasowym poziomie.

Zaproponowały, że jako współorganizator o znaczącym zaangażowaniu, resort będzie mieć prawo do wskazywania wicedyrektora instytucji - dyrektora wskazują obecnie władze Gdańska. Chce również utworzenia w ramach ECS działu im. Anny Walentynowicz, który zatrudni około 10 osób (przy obecnym zatrudnieniu w ECS na poziomie ponad 60 osób).

W sobotę w południe na nadzwyczajnym posiedzeniu w tej sprawie zebrała się Rada Europejskiego Centrum Solidarności.

"Rozsadzenie ECS od środka"

Jacek Taylor, członek Rady, ocenił rano w TVN24, że "wymuszanie reorganizacji centrum, a w gruncie rzeczy utworzenia jakiejś komórki wewnętrznej kierowanej przez osobę wskazaną przez ministra kultury, będzie zmierzało do rozsadzenia ECS od środka.

- Nie możemy się, moim zdaniem, na to zgodzić - podkreślił. - Nie wiem, jakie jest zdanie pozostałych członków Rady, ale będzie na ten temat dyskusja - dodał.

Jak przekazał, "przedmiotem dyskusji będzie również to, czy cofnięcie dotacji nie stanowi wypowiedzenia przez ministra kultury umowy założycielskiej z listopada 2007 roku".

Zauważył, że przewiduje ona możliwość wypowiedzenia z półrocznym okresem.

- Odmowa podstawowego obowiązku, jakie ministerstwo wobec centrum ma, obowiązku utrzymywania instytucji przyjętego w tej umowie, oznacza chyba jednak jej wypowiedzenie, bo to podstawowy przepis, który tu został zakwestionowany - ocenił Taylor.

"Nie przypuszczaliśmy, że może dojść do takiej kuriozalnej sytuacji"

Zwrócił uwagę, że na końcu umowy założycielskiej jest napisane, że "wszelkie spory, jakie wynikną na tle realizacji tej umowy (...) rozwiązywane będą przez sąd w Gdańsku".

- Być może wisi nad nami konieczność skargi sądowej - ocenił Taylor.

- Przyznam, że kiedy przygotowywaliśmy umowę założycielską, a miałem szczęście i zaszczyt być wtedy pełnomocnikiem prezydenta Gdańska, żeby wynegocjować ją, nigdy nie przypuszczaliśmy, że może dojść do takiej kuriozalnej sytuacji i będzie trzeba się zastanawiać nad skargą sądową - powiedział.

Dodał, że w toku sporu sąd z pewnością będzie badał racje ministerstwa, czyli argumenty szefa resortu, uzasadniające obniżenie dotacji.

"PiS nie uda się w sposób wrogi przejąć ECS"

Sprawę komentowali w sobotę politycy. - Pan minister Gliński potrafił już pokazać kilka razy, jak przejmuje i łączy nie tylko teatry, ale także muzea - zauważył Marek Sawicki z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

- Z pewnością w 30-lecie częściowo demokratycznych wyborów w Polsce chciał mieć wpływ na obchody tej uroczystości. Dlatego cofnął dotację o trzy miliony - ocenił.

Poseł PO Andrzej Halicki podkreślił, że "PiS nie uda się ani sfałszować historii, ani w sposób wrogi przejąć" Europejskiego Centrum Solidarności.

Grzegorz Długi (Kukiz'15) zwrócił uwagę, że w centrum odbywają się wydarzenia, które nie są po myśli obecnie rządzących. - Nie czarujmy - rządzący nie chcą równowagi tylko chcą, żeby było odwrotnie - ocenił.

Wiceminister kultury Jarosław Sellin powiedział z kolei, że "ministerstwo kultury wywiązuje się ze swoich zobowiązań, które wynikają z umowy", którą minister podpisał z prezydentem Gdańska i marszałkiem województwa pomorskiego.

Ministerstwo obcina dotację

Konflikt wokół ECS wypłynął w mediach pod koniec listopada, po tym, jak minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński zdecydował o obcięciu dotacji rządowej muzeum z siedmiu do czterech milionów złotych.

- Jeżeli ta decyzja o tak wysokim obcięciu dotacji nie zostanie zmieniona, to mam obawy, czy ECS będzie w stanie w ogóle funkcjonować – mówił wówczas Bogdan Borusewicz, działacz opozycji w PRL, członek Rady ECS. Podobne obawy wyrażał Basil Kerski, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności. Rzecznik ministerstwa Anna Bocian informowała, że według zapisów umowy z 8 listopada 2007 roku oraz aneksu ze stycznia 2013 roku minimalny poziom dotacji ze strony resortu powinien wynosić cztery miliony złotych, więc dotychczasowe "wynikały wyłącznie z dobrowolnych decyzji ministra, który uwzględniał prośby instytucji.

Przypomniała ona także, że ustalone w tej umowie i aneksach do niej dotacje wojewody oraz miasta Gdańsk również zostały obniżone – na przykład miasto pierwotnie dawało 4,5 miliona złotych, a w 2013 roku obniżyło kwotę do 2,5 miliona złotych.

Negocjacje z ministerstwem zainicjował ówczesny przewodniczący Rady ECS prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który był inicjatorem budowy centrum. Oddelegowana była wówczas trzyosobowa delegacja członków Rady ECS, ale rozmowy przerwała tragiczna śmierć Adamowicza.

Marszałek i miasto zwiększą dotację, ruszyła też zbiórka

Wrócono do nich we wtorek 22 stycznia. Pełniąca obowiązki prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, długoletnia współpracownica Pawła Adamowicza, spotkała się z ministrem Glińskim. W spotkaniu uczestniczył także wiceminister kultury Jarosław Sellin oraz marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk. Padły na nim wspomniane wcześniej warunki resortu. Aleksandra Dulkiewicz poinformowała w czwartek, że urząd marszałkowski i urząd miasta zwiększają kwotę dotacji na Europejskie Centrum Solidarności w tym roku.

- Pan marszałek, jako jeden z organizatorów zwiększył dotację o 200 tysięcy złotych. Miasto Gdańsk zwiększa swoją o pół miliona złotych - przekazała.

To oznacza, że marszałek przekaże w sumie milion złotych, a urząd miasta trzy miliony. - Chcemy dać dobry przykład - dodała komisarz Gdańska. W piątek przed południem wystartowała zbiórka na Europejskiej Centrum Solidarności. Za wszystkim stoi Patrycja Krzymińska, która wcześniej zorganizowała rekordową zbiórkę do "ostatniej puszki Pawła Adamowicza".

Autor: js//plw / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości