Fikcyjny obrót odpadami. "Nie ma struktury państwa, która by z tym walczyła"

FIKCYJNE ODPADY I MILIARD OD MINISTRA
Jabrzyk: inspektorzy ochrony środowiska wiedzą, że tutaj są przestępstwa, ale oni nie są w stanie z tym nic zrobić
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Superwizjer
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Uznaliśmy, że tak naprawdę nie ma takiego czynnika poza dziennikarzami, poza aktywistami, który by próbował to zwalczyć - powiedział redaktor naczelny "Superwizjera" Jarosław Jabrzyk, opowiadając o kulisach ujawnionego przez reporterów TVN24 procederu fikcyjnego obrotu odpadami. Jak podkreślił, "to jest tak powszechne, że nie ma struktury państwa, która by z tym skutecznie walczyła". 

Wielka odpadowa korporacja Elemental Holding jest zaangażowana w fałszowanie dokumentów związanych z recyklingiem odpadów - ujawnił "Superwizjer". Reporterzy wyśledzili i nagrali ciężarówki, które udają, że wożą odpady. Mają też dowody na fabrykowanie dokumentów związanych z transportami odpadów w państwowym systemie.

Zobacz cały reportaż Filipa Folczaka "Fikcyjne odpady i miliard od ministra" w TVN24+

O kulisach powstawania reportażu mówił na antenie TVN24 redaktor naczelny "Superwizjera" Jarosław Jabrzyk. Podkreślił, że proceder fałszowania dokumentacji związanej z obrotem odpadów w znacznym stopniu nie jest tajemnicą. - To przestępstwo jest popełniane w tej branży na masową skalę - powiedział.

"Skala jest tak masowa, że to jest nie do ogarnięcia"

Podkreślił, że problemem jest brak zdolności państwa do przeciwdziałania procederowi. Jak mówił, "w Generalnym Inspektoracie Ochrony Środowiska jest powołana komórka byłych policjantów, która ma właśnie tropić takie duże przekręty śmieciowe", jednak nie mają oni wystarczających środków.

- Przychodzi do mnie reporter i mówi: powiedzieli mi inspektorzy ochrony środowiska, że oni wiedzą, że tutaj są przestępstwa, ale oni nie są w stanie z tym nic zrobić. Nie mają środków, narzędzi - relacjonował Jabrzyk. Jak dodał, jest ich jedynie "czterech albo sześciu".

Jak podkreślił, "uznaliśmy, że tak naprawdę nie ma takiego czynnika z boku, poza dziennikarzami, poza jakimiś aktywistami, który by próbował to zwalczyć". - Po stronie tych, którzy popełniają to przestępstwo, skala jest tak duża, a tych, którzy mają ich ścigać, jest tak niewielu i mają tak mało kompetencji, tak mało środków, że to po prostu jest nie do ogarnięcia - powiedział redaktor naczelny "Superwizjera".

- Po prostu, jeżeli chodzi o działalność rozmaitych szajek odpadowych, polskie państwo jest bezradne - przyznał.

Źródło: TVN24
Czytaj także: