Były minister Emil Wąsacz uniewinniony. "Od 20 lat odbywa już karę, chociaż nigdy nie został skazany"

TVN24 | Polska

Autor:
akr/kab
Źródło:
PAP
Wąsacz: słowa pani sędzi najlepiej oddają to, co mnie spotkałoTVN24
wideo 2/5
TVN24Wąsacz: słowa pani sędzi najlepiej oddają to, co mnie spotkało

Były minister skarbu Emil Wąsacz został w poniedziałek uniewinniony przez Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia. Był oskarżany o niedopełnienie w 1999 roku obowiązków przy prywatyzacji PZU, a postępowanie w tej sprawie ciągnęło się 15 lat. Sąd ocenił, iż "jest oczywiste, że oskarżony działał na korzyść Skarbu Państwa". - Sąd ma nadzieję, że wyrok w tej sprawie będzie dowodem - nie tylko dla oskarżonego czy dla sądu, ale dla wszystkich osób, które zostały o coś niesłusznie oskarżone - że choć czasem długo przyjdzie nam czekać na sprawiedliwość, to ostatecznie ten moment nadejdzie - mówiła sędzia Marta Pilśnik.

Proces karny, w którym byłemu ministrowi skarbu w rządzie Jerzego Buzka Emilowi Wąsaczowi groziło do 10 lat więzienia, rozpoczął się w lutym 2017 r., a zakończył w listopadzie tego roku. Całe postępowanie ma zaś 15-letnią historię. Prokuratura badała prywatyzację PZU od stycznia 2005 r. Gdy proces się rozpoczynał, sąd zapewniał, że będzie się starał, aby postępowanie toczyło się szybko.

Prokuratura zawnioskowała w listopadzie o karę pozbawienia wolności w zawieszeniu i wysoką grzywnę. Obrona chciała uniewinnienia swojego klienta, a sam Wąsacz zapewniał, że prywatyzację przeprowadził "w sposób absolutnie na korzyść Skarbu Państwa".

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Emil Wąsacz uniewinniony

W poniedziałek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zdecydował o uniewinnieniu Wąsacza. W trwającym niemal półtorej godziny ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Marta Pilśnik wskazywała, że Wąsacz działał zgodnie z uchwałą kierunkową Rady Ministrów dotyczącą prywatyzacji PZU.

- Sąd nie dostrzega żadnej podstawy, ani by stwierdzić, że oskarżony nie dopełnił obowiązków, ani by stwierdzić, że miał działać na szkodę interesu publicznego (...). W ocenie sądu jest oczywiste, że oskarżony działał na korzyść Skarbu Państwa - podkreśliła.

Wskazywała, że na postawienie Wąsacza przed sądem złożyło się kilka czynników. - Najważniejszym chyba było niezrozumienie istoty sprawy. Wydaje się sądowi, że gdyby w odbiorze społecznym było dla wszystkich jasne, że PZU było bankrutem na skraju likwidacji i że konieczne jest wprowadzenie inwestora strategicznego do spółki (...), to pan oskarżony nigdy by nie stanął przed sądem - podkreślała sędzia.

Sąd uniewinnił byłego ministra skarbu Emila WąsaczaTVN24

"De facto od 20 lat odbywa już karę, chociaż nigdy nie został skazany"

Sąd zaznaczył ponadto, że aktu oskarżenia nie skierowano wobec żadnej z osób doradzających byłemu ministrowi, a ten podejmował przecież decyzje zgodne z ich rekomendacjami.

- Sąd jest pod dużym wrażeniem postawy pana oskarżonego, który de facto od 20 lat odbywa już karę, chociaż nigdy nie został skazany. Bardzo duże wrażenie zrobiła pokora pana oskarżonego w oczekiwaniu na ten wyrok - mówiła sędzia Pilśnik. - Sąd ma nadzieję, że wyrok w tej sprawie będzie dowodem - nie tylko dla oskarżonego czy dla sądu, ale dla wszystkich osób, które zostały o coś niesłusznie oskarżone (...) - że choć czasem długo przyjdzie nam czekać na sprawiedliwość, to ostatecznie ten moment nadejdzie - podsumowała.

Wąsacz: słowa pani sędzi najlepiej oddają to, co mnie spotkało

Były minister skarbu po ogłoszeniu wyroku powiedział dziennikarzom, że spodziewał się takiego rozstrzygnięcia, jednak - jak podkreślał - "zawsze jest pewien element niepewności" .

- Myślę, że słowa pani sędzi najlepiej oddają to, co mnie spotkało - powiedział Wąsacz. Przyznał, że faktycznie czuł się tak, jakby odbywał karę mimo braku faktycznego skazania. - Miałem okazję spotykać się w różnych miejscach, z tyłu słysząc głosy: to jest właśnie ten złodziej z Warszawy - mówił.

Wąsacz: słowa pani sędzi najlepiej oddają to, co mnie spotkałoTVN24

Prywatyzacja PZU i zarzuty dla Emila Wąsacza

Wąsaczowi postawiono zarzuty we wrześniu 2006 r. Były minister został zatrzymany przez policję na zlecenie prokuratury. Nie przyznawał się do winy i mówił o politycznym tle sprawy. Powodem zatrzymania miała być informacja o próbie jego rzekomej ucieczki za granicę. Wąsacz przyznawał, że miał zamiar opuścić kraj, ponieważ chciał jechać na wycieczkę z wnukiem i synem do Tybetu. Później sąd uznał jego zatrzymanie za bezzasadne, a Wąsacz wywalczył odszkodowanie z tego tytułu.

W 2010 roku ówczesna Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku oskarżyła Wąsacza o niedopełnienie obowiązków ochrony interesów Skarbu Państwa przy prywatyzacji PZU w 1999 roku w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Zdaniem śledczych Wąsacz akceptował działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez Eureko oraz BIG Bank Gdański, co miało przynieść szkodę interesowi publicznemu.

Wąsacz miał m.in. odstąpić od "negocjacji równoległych z drugim oferentem", nie podjąć działań, które dawałyby możliwość uzyskania wyższej ceny za sprzedawane akcje PZU i w procesie prywatyzacji doprowadzić do wyboru oferty, która "nie była najkorzystniejsza" oraz do przyjęcia umowy sprzedaży niekorzystnej dla Skarbu Państwa.

Niezależnie od procesu karnego w sprawie toczyło się postępowanie przed Trybunałem Stanu. Wstępny wniosek o pociągnięcie Wąsacza do odpowiedzialności konstytucyjnej trafił do marszałka Sejmu w kwietniu 2002 r. Ostatecznie w lipcu 2019 r. Trybunał Stanu w składzie pięciorga sędziów postanowił o umorzeniu sprawy. Jak wskazano, wszystkie przedstawione mu zarzuty przedawniły się w kwietniu 2012 r.

Autor:akr/kab

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24