Polska

Eksterytorialność miejsca katastrofy? Kaczyński: Sikorski wycofał decyzję

Polska

Sprawdzą, czy doszło do "zdrady dyplomatycznej". Cztery śledztwa w sprawie Smoleńska
tvn24Prezes PiS o działaniach Tuska i Sikorskiego po katastrofie smoleńskiej

Były szef MSZ Radosław Sikorski wycofał decyzję o wystąpieniu do Rosji w sprawie uznania miejsca katastrofy TU-154M za teren eksterytorialny - powiedział w wywiadzie dla PAP prezes PiS Jarosław Kaczyński. To poważna sprawa, trudno sądzić, żeby została podjęta bez wiedzy premiera Donalda Tuska - dodał.

PAP zapytała prezesa PiS, czy ma wiedzę, która uwiarygadnia tezę, że działania poprzednich władz mogły doprowadzić do katastrofy smoleńskiej i czy zgadza się z opinią, że była prowadzona gra przeciwko prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu.

- Wedle wiedzy, która do mnie dotarła, ale to nie jest wiedza pełna, nie mam dostępu do wiedzy zdobywanej w trakcie śledztwa, to rzeczywiście pewne dokumenty w tej sprawie odnaleziono. To, że różne rozmowy, telefony w sprawie przygotowania wizyty to była gra, a decyzja (o rozdzieleniu wizyt prezydenta Kaczyńskiego i premiera Tuska - red.) była podjęta dużo wcześniej, wydaje się całkowicie udowodnione - powiedział prezes PiS.

- To już jest politycznie i moralnie, a być może także prawno-karnie bardzo ciężki zarzut. Ale jest też sprawa wystąpienia zgodnie z prawem międzynarodowym zastępcy ambasadora Piotra Marciniaka do władz rosyjskich o eksterytorialność terenu, gdzie nastąpiła katastrofa. To rutynowa rzecz, a minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zdecydował się wycofać z tej decyzji. To bardzo poważna sprawa. Trudno sądzić, żeby została podjęta bez wiedzy i zgody premiera Donalda Tuska. Jest mnóstwo rzeczy, o których do tej pory nie wiedzieliśmy - podkreślił.

Jaka przyszłość Tuska w RE?

Prezes PiS odniósł się także do swojej wypowiedzi z zeszłego tygodnia. Na korytarzu w Sejmie dziennikarze pytali go wówczas o debatę z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem. - Proszę państwa, ja nie jestem w stanie rozmawiać z panem Tuskiem ani o tym, żeby został świadkiem koronnym - małym albo dużym, albo o zgodzie na karę. No krótko mówiąc - nie ma o czym rozmawiać. On nie jest partnerem politycznym - odparł Kaczyński.

- To był trochę żart. Nie lubię, jak mnie dziennikarze napadają na korytarzu i użyłem takiego stwierdzenia. Nie można wykluczyć zarzutów wobec Donalda Tuska w różnych sprawach. Zwykle wymieniana jest tu sprawa smoleńska, ale chodzi tu, może nawet przede wszystkim, o inne sprawy. Nie znam jego roli w sprawie afery Amber Gold, prywatyzacji CIECH-u. Jest wiele spraw do wyjaśnienia. Ktoś taki jak Donald Tusk nie powinien być dłużej przewodniczącym Rady Europejskiej. Jestem głęboko przekonany, że byłoby to przeciwko Unii Europejskiej - powiedział Kaczyński.

Zapytany, czy na pewno nie będzie poparcia rządu dla Donalda Tuska na kolejną kadencję, odpowiedział: "W polityce 'na pewno' to bardzo niebezpieczne słowo".

Konflikt wokół TK

Prezes PiS mówił również o kwestii Trybunału Konstytucyjnego. Zapytany, co wydarzy się, kiedy skończy się kadencja prof. Andrzeja Rzeplińskiego jako prezesa TK, odpowiedział, że "to, co ostatnio mówi prezes, pokazuje po raz kolejny, jak bardzo mamy rację, jak bardzo TK nie jest tym, czym być powinien".

- Chcemy zamknąć ten spór uczciwymi wyborami kandydatów na prezesa, w naszym przekonaniu powinno ich być trzech, bo prezydent powinien mieć prawdziwy wybór. To powinien być wybór między różnymi opcjami, a nie sytuacja, w której prezydent w istocie wyboru nie ma. W obecnej ustawie są zasady odnoszące się do wyboru prezesa, których realizacja dałaby prezydentowi wybór. Oznaczałoby to, że kryzys zostałby zażegnany - mówił Kaczyński.

- W TK jest pomysł na regulamin, który będzie w istocie contra legem (wbrew prawu - red.) i w oczywisty sposób będzie kontynuacją drogi łamania prawa. Mam nadzieję, że kolejny prezes doprowadzi do tego, że Trybunał zacznie funkcjonować normalnie, w pełnym składzie. Trzeba z tego galimatiasu wyjść, ale to wszystko jest dziełem przede wszystkim prezesa i tych wszystkich, którzy z nim współpracują, a nie naszym - dodał.

O reformie oświaty

W kontekście reformy edukacji Jarosław Kaczyński zaznaczył, że konieczne jest działanie energiczne, bo "inaczej sprawa utknie".

- Krytyka gimnazjów, bo do tego się rzecz sprowadza, była powszechna, także badania społeczne pokazywały, że 70 proc. społeczeństwa sobie tego nie życzy. System 8-4 jest systemem logicznym, to trzy cykle nauczania po cztery lata. Po drugie tutaj chodzi także o odejście od systemu testowego, o powrót do pewnej integracji programowej, chodzi o to, by budować spójne społeczeństwo, a nie społeczeństwo, w którym dwoje ludzi, którzy ukończyli tego samego typu szkoły, w różnych sprawach nie jest się w stanie porozumieć. Nie o to chodzi. To budzi także sprzeciwy o charakterze ideologicznym - powiedział prezes PiS.

Jak dodał, przesunięcie w czasie reformy mogłoby oznaczać, że jej się w ogóle nie przeprowadzi. Kaczyński powiedział, że przeciwnicy PiS, którzy domagają się, by reformy nie przeprowadzono, liczą, że przejmą władzę. - Według mnie liczą bezpodstawnie - ocenił prezes PiS.

Będą dymisje

Kaczyński mówił też o dymisjach w spółkach skarbu państwa zapowiedzianych przez ministra Henryka Kowalczyka.

- Na pewno tam, gdzie podjęto decyzje niemerytoryczne, albo coś złego dzieje, będą dymisje. Będziemy bardzo zdecydowani. Nie wszystkie spółki chciały dostarczać materiały CBA, są kłopoty, trzeba sobie z tego zdawać sprawę, to jest takie oranie w ciężkiej glebie. Tych kamieni było mnóstwo, państwo zostało doprowadzone do stanu kryzysu jeszcze cięższego niż ten, który permanentnie trwał od 1989 roku, a w gruncie rzeczy i wcześniej - mówił prezes PiS. - Państwo praworządne może funkcjonować wtedy, kiedy jest pewna równowaga sił w państwie. Pracujemy nad tym, by siły w społeczeństwie się wyrównały, potrzebne są też bardzo daleko idące zmiany w sądownictwie - dodał.

Afera reprywatyzacyjna

Jarosław Kaczyński powiedział, że nie ma jeszcze decyzji, kogo PiS wystawiłoby w ewentualnych wyborach na prezydenta Warszawy.

- Nie działamy w tym kierunku, żeby przyspieszać wybory. Przecież z łatwością moglibyśmy zebrać podpisy pod referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy. Mamy doświadczenie, że jedno referendum z powodu braku frekwencji się nie udało. Patrzymy na rozwój sytuacji - powiedział prezes PiS.

Jak dodał, w tej chwili w sprawę reprywatyzacji angażuje się poseł Jacek Sasin. - Na pewno jest postacią, którą należy brać bardzo poważnie pod uwagę, ale powtarzam, ostatecznej decyzji nie ma - podkreślił.

Autor: mw/ja / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: KPRM

Pozostałe wiadomości