"Wyborcza": rekordowa liczba uczniów chce obejrzeć swoje arkusze egzaminacyjne

Polska

Koniec roku szkolnego nie kończy zmartwień nauczycieli i uczniów (materiał "Polska i Świat" TVN24)tvn24
wideo 2/6

W tym roku wniosków o wgląd do arkuszy egzaminów gimnazjalnych jest ponad 10 tysięcy - informuje "Gazeta Wyborcza". Dla porównania - jak wskazuje dziennik - zwykle takich zgłoszeń było około 300-400. "To jeden z efektów kumulacji roczników" - ocenia "GW". Do szkół średnich pójdą w tym roku uczniowie trzecich klas likwidowanych gimnazjów i ósmych klas podstawówek. Każdy punkt jest więc przy rekrutacji do liceów na wagę złota.

Zdający mają prawo wglądu do sprawdzonej i ocenionej pracy egzaminacyjnej, w miejscu i czasie wskazanym przez dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. Prawo do wglądu mają uczniowie i ich rodzice, nie można wyznaczyć pełnomocnika. Wglądu można dokonać w terminie sześciu miesięcy od dnia otrzymania zaświadczenia o wynikach egzaminu.

"Pracy jest rekordowo dużo"

Jak zwróciła we wtorek uwagę "Gazeta Wyborcza", do tej pory ta możliwość cieszyła się dużym zainteresowaniem w przypadku egzaminów maturalnych. "Ten rok jest w tym względzie przełomowy" - pisze dziennik. Wgląd do swoich arkuszy chce mieć bowiem także wielu absolwentów gimnazjum. "W przypadku egzaminu gimnazjalnego do wszystkich OKE złożono do 28 czerwca wnioski o wgląd do 13 065 arkuszy, w tym aż 10 210 w OKE w Warszawie. W ubiegłym tygodniu komisje przeprowadziły już wgląd do 5877 arkuszy. Dla porównania, w ubiegłym roku w całym kraju złożono 2871 wniosków o wgląd" - podaje "GW".

Jak pisze dziennik, zainteresowanie w przypadku egzaminu ósmoklasisty jest nieco mniejsze. "Do wszystkich OKE złożono wnioski o wgląd do 4594 arkuszy, w tym 1486 w Warszawie" - podaje.

- Pracy jest rekordowo dużo - podkreśla w rozmowie z "Wyborczą" Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. - Martwi nas, że część osób, którym wyznaczono termin wglądu, nie pojawia się na nim, nie informując o tym OKE. Dla przykładu w OKE w Poznaniu w ostatni piątek czerwca na 46 wyznaczonych wglądów nie odbyło się 12. W szczególnie obciążonej w tym roku OKE w Warszawie zdarzają się dni, kiedy na wglądzie nie pojawiło się nawet 55 osób spośród 100 zaproszonych na ten dzień - dodaje.

Według "Wyborczej", "kolejki ustawiły się, bo w związku z kumulacją roczników (do szkół równocześnie aplikują ostatni absolwenci gimnazjów i pierwsi ośmioletnich podstawówek) konkurencja o miejsca w najlepszych szkołach jest zacięta".

Brakuje miejsc

Dziennik przyjrzał się także sytuacji w Rzeszowie. Jak wskazuje, w tamtejszych liceach brakuje miejsc dla 467 absolwentów gimnazjów i 495 podstawówek.

Ratunkiem mogą okazać się szkoły branżowe. "Tam jest wolnych jeszcze ponad tysiąc miejsc. Bo branżówki jako szkoły pierwszego wyboru wskazało nieco ponad 3 proc. uczniów" - wskazuje "GW".

Podobna sytuacja według dziennika jest w Zielonej Górze. "Podań do zielonogórskich szkół średnich napłynęło 4083. A z ostatnich informacji podawanych przez urząd wynikało, że liczba miejsc nie przekraczała 3,3 tys." - podaje.

W Krakowie do wymarzonych szkół nie dostało się ponad 2500 uczniów. Władze miasta zapewniają, że miejsca w szkołach ponadpodstawowych nie zabraknie dla nikogo i zachęcają do udziału w rekrutacji uzupełniającej.

Podwójny rocznik wychodzi ze szkół

Z końcem roku szkolnego 2018/2019 naukę w szkołach skończyli zarówno uczniowie VIII klas szkół podstawowych, jak i III klas gimnazjów. Chodzi o młodzież z roczników 2003 (absolwenci gimnazjów), 2004 (kończący VIII klasę podstawówki), a także niewielką grupę uczniów z rocznika 2005, którzy poszli do szkoły w wieku 6 lat.

WIĘCEJ O PODWÓJNYM ROCZNIKU NA PORTALU KONKRET 24

W zeszłym roku o miejsce w szkołach starało się 358 tysięcy kandydatów, w tym roku podanie do szkół średnich złoży około 727 tysięcy abiturientów podstawówek i gimnazjów.

Rekrutacja do szkół średnich była w tym roku wyjątkowo stresująca na Mazowszu, gdzie dziewięć tysięcy gimnazjalistów padło ofiarą błędu. Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Warszawie musiała zmienić wyniki z matematyki uczniów z dysleksją. Jak wyjaśniała tvnwarszawa.pl dyrektor OKE Anna Frenkiel, po poprawnym przeliczeniu okazało się, że trzy tysiące z nich ma wynik wyższy, ale sześć tysięcy niższy niż przed wykryciem błędu. Po zamieszaniu kuratorium oświaty wydłużyło termin na zmianę szkoły wskazanej w maju we wniosku rekrutacyjnym.

Autor: akw//kg / Źródło: Gazeta Wyborcza, tvn24.pl