"Budził zaufanie ludzi, którzy uważają, że robi dobre rzeczy". Ciemna strona działalności wpływowego księdza
Dziennikarskie śledztwo Michała Fui i Joanny Rubin-Sobolewskiej ujawniło, jak ksiądz Waldemar Cisło i jego współpracownicy wykorzystywali fasadę papieskiej organizacji pomocowej do zasilania własnych, konkurencyjnych fundacji. Dzięki promocji w prawicowych mediach oraz przy wsparciu polityków PiS do fundacji, które zakładał, trafiały dziesiątki milionów złotych.
ZOBACZ REPORTAŻ "Miliony dla przyjaciela misji" w TVN24+
Reporterka tvn24.pl Joanna Rubin-Sobolewska opowiedziała na antenie TVN24 o zbiórce organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP), która realizowana była za pośrednictwem płatnych SMS-ów. - One są standardowo droższe niż te regularne i ta nadwyżka idzie na konto organizatora zbiórki - wyjaśniła.
Dziennikarka opowiedziała, że wraz z Fują znaleźli zbiórki, w których był podmieniony numer bankowy - darczyńcy zamiast wpłacać pieniądze na konto PKWP, przekazywali je na konto fundacji kierowanej przez Waldemara Cisło.
Ksiądz sprawiał wrażenie "kryształowego człowieka"
Drugim przykładem jest historia 85-letniej pani Zofii. – Skontaktowała się z PKWP i chciała przekazać grunt pod Warszawą, ponad 2-hektarową działkę. U notariusza dowiedziała się, że beneficjentem darowizny będzie nie PKWP, tylko jedna z fundacji księdza Cisło – wspomniała.
Zwróciła uwagę, że kobiecie wmawiano, że na działce powstanie klinika nazwana jej imieniem, ale okazuje się, że działka została sprzedana deweloperom.
Dziennikarka przyznała, powołując się na rozmowę z panią Zofią, że ksiądz Cisło sprawiał wrażenie "kryształowego człowieka". - Myślała, że wybiera najuczciwszą organizację z najuczciwszych - dodała.
Zwróciła również uwagę na wypowiedź jednego z pracowników PKWP, który stwierdził, że "trudno sobie wyobrazić, że ksiądz może zrobić nieetyczne, niemoralne rzeczy". - Ksiądz Cisło jest ulubieńcem prawicowych mediów i prawicowych polityków. W latach 2017-2021 z kancelarii premiera pozyskał 22 miliony na swoją działalność charytatywną, ale publicznie nie ma informacji, jakie projekty powstały – podkreśliła.
Rubin-Sobolewska przypomniała, że fundacje były dotowane także przez spółki Skarbu Państwa. - To jest 600 tysięcy złotych z Orlenu, 1,6 miliona z NFOŚ [Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej - red.] w postaci dotacji i pożyczki, więc budził zaufanie instytucji publicznych i zwykłych ludzi, którzy uważają, że robi dobre rzeczy – dodała.
Opracował Adam Styczek /akw