Dziennikarz "Gazety Wyborczej" o Emilu Jędrzejewskim: coś tu się radykalnie nie zgadza

Emil Jędrzejewski
Czuchnowski o jedynej skardze na Dawida Kacprzyka od Emila Jędrzejewskiego w Szpitalu Południowym
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Motywacje doktora Emila Jędrzejewskiego są ukrywane i nie są do końca czyste - stwierdził Wojciech Czuchnowski, dziennikarz "Gazety Wyborczej", na antenie TVN24. Wyjaśnił on na czym polega finansowy konflikt pomiędzy byłym ordynatorem chirurgii Szpitala Południowego i samą placówką. Dziennikarz dotarł też do jedynej pisemnej skargi złożonej na byłego koordynatora SOR i byłego radnego KO Dawida Kacprzyka przez Emila Jędrzejewskiego.

We wtorek w wywiadzie udzielonym Kanałowi Zero były ordynator oddziału chirurgii Szpitala Południowego w Warszawie Emil Jędrzejewski zarzucił placówce nieprawidłowości i błędy medyczne. Miało do nich dochodzić, gdy koordynatorem SOR w placówce był Dawid Kacprzyk - były już radny KO.

Jędrzejewski został w środę wezwany do prokuratury w Warszawie w celu złożenia wyjaśnień. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej Piotr Antoni Skiba, Jędrzejewski "każde pytanie skwitował milczeniem", nie chciał odpowiadać bez pełnomocnika.

W czwartek gościem na antenie TVN24 był dziennikarz "Gazety Wyborczej" Wojciech Czuchnowski. Mówił, że doktor Jędrzejewski również jest "lekarzem milionerem", ponieważ tylko w tym szpitalu w 2024 roku zarobił milion 244 tysiące złotych.

- Zbieram i publikuję materiały o tym, że motywacje doktora Jędrzejewskiego są ukrywane i nie są do końca czyste. Już pisałem o tym, że on był zawiedziony tym, iż Rafał Trzaskowski nie chciał się z nim spotkać i przekazać bezpłatnie działki na prywatną klinikę. Teraz mamy kwestię konfliktu ze szpitalem o pieniądze - powiedział.

Dziennikarz wyjaśnił, że były ordynator miał podpisane ze szpitalem trzy różne umowy. - Mówił tylko o jednej i to była taka najbardziej kontrowersyjna umowa, bardzo intratna, dlatego że to było 36 tysięcy złotych miesięcznie stałych pieniędzy plus procent od rocznego zysku. W ramach tej umowy doktor Jędrzejewski otrzymał na przykład w ubiegłym roku nagrodę w wysokości ponad 700 tysięcy złotych - przekazał Czuchnowski.

Czuchnowski mówił też, na czym polegał konflikt pomiędzy Szpitalem Południowym a Jędrzejewskim. Jak powiedział, nowa prezes placówki Anna Łukasik (obecnie już była - red.) zaczęła weryfikować kontrakt i sprawdzać, "jak to się nagle stało, że oddział, który dotychczas przynosił straty, nagle przynosi zyski, od których dyrektor (Emil Jędrzejewski - red.) otrzymuje bardzo duże pieniądze".

- Okazało się, że ordynator Jędrzejewski dokonał takiego bardzo sprytnego ruchu, takiej kreatywnej księgowości polegającej na tym, że wyprowadził z budżetu swojego oddziału koszty anestezjologów, którzy musieli asystować przy operacjach i te koszty też pokrywał szpital, tylko inny oddział. Dzięki temu oddział doktora Jędrzejewskiego miał zyski obliczane przez niego, szacowane przez niego na między siedem a cztery miliony złotych. Od tych zysków doktor Jędrzejewski dostawał pieniądze - wyjaśniał Czuchnowski.

Dziennikarz powiedział też, że szpital zlecił audyt tego procederu. Wynik pokazał, że "oddział nie przynosił zysków, tylko straty". - Doktor Jędrzejewski został wezwany do tego, żeby oddać 532 tysiące złotych z tej nagrody w wysokości 700 tysięcy, którą otrzymał. Okazało się też, że nie dostanie kolejnych, więc to był szok dla doktora Jędrzejewskiego, połączony z tym, że szpital wysłał mu sądowe wezwanie do zapłaty i zwolnił go ze świadczenia pracy - powiedział Czuchnowski.

Dodał, że jest to "bardzo konkretna motywacja doktora sygnalisty", "który miał ogromny żal do szpitala i domaga się od niego ogromnych pieniędzy".

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" o jedynej skardze Jędrzejewskiego na Kacprzyka

Czuchnowski dotarł też do jedynej skargi, którą Jędrzejewski złożył na Kacprzyka w Szpitalu Południowym. - Skarga jest długa, bo to jest dziewięć stron i 19 zarzutów wobec doktora Kacprzyka i SOR-u, nie ma tam ani słowa o zgonach, o zaniedbaniu pacjentów, o błędach lekarskich, o wykonywaniu przez Kacprzyka nieuprawnionych zabiegów - wyjaśnił.

Według dziennikarza, w skardze znalazły się informacje o tym, że Szpitalny Oddział Ratunkowy "zawraca głowę chirurgom z oddziału chirurgicznego i wzywa ich na niepotrzebne konsultacje, które powinni wykonywać sami lekarze SOR-u".

- To są zresztą bardzo częste konflikty pomiędzy lekarzami SOR-u a lekarzami z oddziałów specjalistycznych, tu jednak doszło do tego, że została przez doktora Jędrzejewskiego złożona w tej sprawie skarga, ale dotyczy ona właśnie wyłącznie tego typu okoliczności, jest nawet takie stwierdzenie, że chirurdzy ze Szpitala Południowego są nękani telefonami i wezwaniami ze szpitalnego oddziału ratunkowego - mówił Czuchnowski.

Dziennikarz został zapytany, czy to oznacza, że Emil Jędrzejewski w czasie, kiedy pracował w Szpitalu Południowym i kiedy był w konflikcie z Dawidem Kacprzykiem, informował o nieprawidłowościach dotyczących funkcjonowania SOR-u między innymi władze szpitala, oraz nieodczytaną wiadomością Rafała Trzaskowskiego, ale nie napisał tam o tym, że mogło dochodzić do błędów medycznych, które skutkowałyby śmiercią pacjentów.

- Tak, to jest wstrząsające, dlatego że na przykład w tym obszernym SMS-ie na komunikatorze, który wysłał do Trzaskowskiego, jest nawet taki szczegół, że doktor narzeka, iż na jego oddziale nie ma mebli, prawda? A nie ma nic o właśnie niekompetencji, zagrożeniu życia pacjentów i tak dalej. No i podobnie w tej skardze, skarga jest bardzo duża, 19 zarzutów, to jest cała masa i też nie ma mowy o czymś takim, więc coś tutaj się radykalnie moim zdaniem nie zgadza - ocenił Czuchnowski.

OGLĄDAJ: Prezes NRL: wszczęto postępowanie dyscyplinarne w sprawie lekarza Dawida Kacprzyka
pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: