Polskie lotniska były zamknięte. Wiceszef MON: operowały niemieckie myśliwce

Niemieckie myśliwce Eurofighter
Tomczyk: nie było i nie ma żadnego zagrożenia dla polskiej przestrzeni powietrznej
Źródło: TVN24
We wtorek rano lotniska w Rzeszowie i Lublinie czasowo wstrzymały operacje lotnicze. Miało to związek z działalnością lotnictwa rosyjskiego nad terytorium Ukrainy. - Nie było i nie ma żadnego zagrożenia dla polskiej przestrzeni powietrznej - poinformował w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 wiceminister obrony Cezary Tomczyk.

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej (PAŻP) poinformowała przed godziną 7 w serwisie X, że "w związku z koniecznością zapewnienia swobody działania lotnictwa wojskowego, lotniska w Rzeszowie i Lublinie wstrzymały operacje lotnicze".

Major Ewa Złotnicka, rzecznik prasowa Dowództw Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, potwierdziła na antenie TVN24, że miało to związek z "działalnością lotnictwa rosyjskiego, które dzisiaj obserwowaliśmy nad terytorium Ukrainy".

Podkreśliła, że aktywność ta "nie stwarzała żadnego zagrożenia dla polskiej przestrzeni powietrznej". - Działania, które prowadziliśmy, miały charakter typowo prewencyjny (...) nie było zagrożenia dla naszych granic powietrznych Polski - wyjaśniła.

Przed godziną 8 PANSA poinformowała o wznowieniu operacji na lotniskach.

Tomczyk: poderwano dwa niemieckie myśliwce

Wiceminister obrony Cezary Tomczyk był pytany na bieżąco w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24, czy zagrożenie już minęło.

- W tej chwili w powietrzu są niemieckie Eurofightery [Typhoon - red.] w ramach operacji NATO-wskiej (...) Sytuacja nie jest jeszcze w stu procentach unormowana, dlatego że operują [rosyjskie - red.] drony w okolicach mniej więcej stu kilometrów od granic Rzeczypospolitej, ale Ukraińcy sobie z nimi radzą i je krok po kroku zestrzeliwują - przekazał.

Wiceszef MON podkreślił, że "nie było i nie ma żadnego zagrożenia dla polskiej przestrzeni powietrznej". - Za każdym razem, kiedy Rosja podrywa bombowce strategiczne albo myśliwce, które mogą przenosić rakiety hipersoniczne, Polska po prostu aktywuje swoje systemy, żeby być w pełnej gotowości - wyjaśnił.

Niemieckie myśliwce Eurofighter
Niemieckie myśliwce Eurofighter
Źródło: Bundeswehr/Christian Timmig

Tomczyk zwrócił uwagę, że Rosja stosuje "różnego rodzaju napady powietrzne na Ukrainę". - Kiedy mówimy o dronach, to one się poruszają z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę. To jest czasami 200, czasami 300, w zależności od typu. W związku z tym ten czas jest wydłużony. Ale kiedy mówimy o najnowocześniejszych rakietach, albo Iskanderach, Kindżałach, to mówimy o minutach, które mogą być tymi złotymi minutami - kontynuował.

Iskandery to wyrzutnie pocisków balistycznych, których Kreml używa między innymi do uderzania w obiekty infrastruktury energetycznej oraz cywilnej Ukrainy. Kindżały to rodzaj rosyjskich systemów rakietowych z pociskami hipersonicznymi, przenoszonymi przez samoloty MiG-31K.

Tomczyk przekazał również, że ostatnio doszło do zmiany przepisów, które mają pozwolić na podejmowanie decyzji o ewentualnym zestrzeleniu rosyjskich rakiet w "trybie półautomatycznym". - Wtedy, kiedy na przykład z Królewca miałyby dolecieć rakiety do Polski, to mówimy, żebyśmy sobie zdali sprawę, o trzech minutach. W związku z tym tu już nie ma czasu, tu jest potrzebne działanie - zaznaczył i dodał, że zmiany prawa miały związek z wejściem do służby systemów Patriot.

OGLĄDAJ: Budżet w Trybunale. Tomczyk: chciałbym usłyszeć, komu odebrać
20 0730 1na1 TOMCZYK

Budżet w Trybunale. Tomczyk: chciałbym usłyszeć, komu odebrać

20 0730 1na1 TOMCZYK
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: