Były rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy, Błażej Spychalski, usłyszał zarzuty w sprawie fałszywych dyplomów oraz korupcji w lutym 2025 roku. Mówił wówczas, że nigdy nie pomyślałby, że jego przygoda z polityką będzie miała taki przebieg.
- Mogę tylko w tym miejscu zwyczajnie przeprosić moją żonę, dzieci, najbliższych, że państwo polskie, któremu poświęciłem 20 lat mojego życia, dzisiaj w taki sposób za moją ciężką pracę, za moje poświęcenie, się odpłaciło. Że państwo polskie wysłało o 6 rano do mnie jakichś agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego i że ta sytuacja tak dzisiaj wygląda. Jest to dla mnie zupełnie zaskakujące - twierdził wówczas Spychalski.
"Fabryka dyplomów"
W piątek "Gazeta Wyborcza" podała, że dziennikarze dotarli do aktu oskarżenia Spychalskiego. Opublikowali szczegóły. Były rzecznik został oskarżony między innymi o to, że zdobył w Collegium Humanum bez studiowania dwa dyplomy: MBA i MBA - Zarządzanie w Agrobiznesie. Dyplom MBA, bez odbycia studiów, a nawet bez zapłacenia czesnego, miała dostać też jego żona.
Gazeta opisała, że katowicki wydział Prokuratury Krajowej zarzuca Spychalskiemu sześć przestępstw, w tym łapówki za lewe dyplomy MBA i posługiwanie się dyplomem "poświadczającym nieprawdę". Na przesłuchaniu w prokuraturze Błażej Spychalski nie przyznał się do przedstawionych mu zarzutów.
Marcin Rybak, autor artykułu w "Wyborczej", był w piątek gościem na antenie TVN24.
- Pomiędzy byłym rektorem Collegium Humanum, panem Pawłem Cz., i prokuraturą nie ma sporu co do tego, że była to rzeczywiście fabryka dyplomów. Prokuratura cytuje w akcie oskarżenia zeznania świadków, z których wynika, że dyplom można było dostać w ciągu kilkudziesięciu minut, czasem nawet na telefon - powiedział dziennikarz.
Według Rybaka nawet śledczy nie wiedzą, ile takich fałszywych dyplomów wystawiono, ale z uczelni na początku śledztwa zabrano 14 tysięcy teczek studentów. Zaznaczył, że afera dotyka nie tylko wielu znanych osób ze świata polityki. Do korupcji miało też dojść w Polskiej Komisji Akredytacyjnej, która za łapówkę miała dać zgodę na prowadzenie określonych zajęć.
Lewe dyplomy byłego rzecznika prezydenta
W "Wyborczej" czytamy, że były rektor uczelni Paweł Cz. twierdził na jednym z przesłuchań, że Spychalski dostał dyplom "od ręki". Mówił, że stało się tak na jednym ze spotkań wiosną 2020 roku, jednak gazeta zwraca uwagę, że minister miał płacić czesne już w 2019 roku, a swój pierwszy dyplom MBA otrzymał w lutym 2020 roku.
Według prokuratury Spychalski miał wpłacić kilkanaście tysięcy złotych na rachunek Collegium Humanum, a także obiecać poparcie kandydatury Pawła Cz. na członka Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP oraz pomóc mu w uzyskaniu odznaczenia państwowego. Do nadania odznaczenia ani do powołania rektora do prezydenckiej rady nie doszło.
Drugi z dyplomów MBA, jaki Błażej Spychalski uzyskał w Colelgium Humanum, mógł mieć związek z chęcią kupienia ziemi rolnej, do czego potrzebował formalnego statusu rolnika - podała "Wyborcza". Ponadto, na prośbę Pawła Cz., Spychalski miał wysłać list do władz Uzbekistanu na papierze firmowym kancelarii prezydenta, który dotyczył starań o możliwość budowy filii Collegium Humanum w tym kraju.
Podsłuchy CBA i posady dla małżonki prezydenckiego ministra
Kolejne wątki w sprawie szeroko opisanej przez "Gazetę Wyborczą" dotyczą żony Błażeja Spychalskiego. Były minister w kancelarii prezydenta miał bowiem załatwić dla niej posady w radach nadzorczych Wojskowego Centralnego Biura Konstrukcyjno-Technicznego, należącego do PGZ, oraz szpitala w Zabrzu. Pierwszą posadę miała przez ledwie miesiąc, ale tę w szpitalu - ponad dwa lata.
Dziennik ujawnia, że w czerwcu 2021 roku CBA założyło podsłuch na telefon wiceprezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej Pawła O. Nagrano wówczas kilka rozmów między nim a Spychalskim. Wynika z nich, że posada była już wówczas załatwiona, a Paweł O. popędzał Spychalskiego, by jego żona złożyła wymagane dokumenty.
Pracę w szpitalu w Zabrzu żona prezydenckiego ministra miała natomiast zdobyć po tym, jak Spychalski poprosił o "przysługę" marszałka województwa śląskiego Jakuba Chełstowskiego z PiS. Były już marszałek miał przyznać na jednym z przesłuchań, że rzecznik prezydenta zapytał go pod koniec 2020 roku, czy mógłby skierować jego żonę do jakiejś rady nadzorczej.
Spychalski studiów "nie pamięta"
Spychalski nie odpowiedział na pytania "Wyborczej" - piszą dziennikarze. I podają, że były rzecznik nie przyznał się do zarzutów w prokuraturze. Miał stwierdzić, że nie pamięta, jak przebiegało studiowanie i egzamin, ani nawet, gdzie się odbył. - Egzamin chyba zdałem, skoro mam dyplom - miał powiedzieć podczas przesłuchania.
Według niego studia dla jego żony mieli mu zaproponować rekruterzy Collegium Humanum, i to nawet za darmo, ale on miał naciskać, aby jednak zapłacić. Rekruter, za pośrednictwem którego trafił na uczelnię, już nie żyje.
Spychalski twierdzi, że miał indywidualny tok nauczania. Z jego słów wynika, że nauczanie on-line organizowano ze względu na pandemię. Jednak dokumenty wskazują, że studia miał zacząć w lutym 2019 roku i skończyć w lutym 2020 roku, czyli przed ogłoszeniem stanu pandemii w Polsce.
Afera Collegium Humanum
Collegium Humanum to niepubliczna szkoła wyższa w Warszawie, założona w 2018 roku. Od 2024 roku nosi nazwę Uczelnia Biznesu i Nauk Stosowanych "Varsovia". Na Kontakt24 kilka miesięcy temu otrzymaliśmy informacje, że szkoła jest praktycznie nieosiągalna dla studentów, a ponadto uruchomiła wyjątkowo agresywny dział windykacji.
Według prokuratury, kiedy rektorem uczelni był Paweł Cz., czyli w latach 2018-2024, miała ona być de facto fabryką dyplomów. W listopadzie 2025 roku do sądu trafił pierwszy akt oskarżenia w tej sprawie, obejmujący 29 osób. Śledczy zarzucili im popełnienie 67 przestępstw. Oskarżeni zostali, oprócz Spychalskiego, także między innymi prezydent Wrocławia Jacek Sutryk i Karol Karski, były europoseł.
W kwietniu tego roku do sądu trafił drugi akt oskarżenia w sprawie uczelni. Zostało nim objętych 26 osób, oskarżonych między innymi o łapówki i oszustwa. Prokuratura interesuje się również byłym marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią i europosłem Michałem Koboską. Szykuje wnioski o uchylenie ich immunitetów.
Hołownia przekonywał, że nigdy nie był studentem Collegium Humanum, chociaż chciał podjąć tam naukę i "najprawdopodobniej" podpisał "jakąś immatrykulację". Jak mówił, nigdy nie posługiwał się dyplomem tej uczelni.