"Żaden wiceminister nie pozwoliłby sobie na takie działanie, gdyby nie było ogólnego przyzwolenia"

TVN24

Krystian Markiewicz ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" w "Faktach po Faktach"tvn24
wideo 2/36

Mamy do czynienia z grupą i jest to obowiązkiem prokuratury, aby to wyjaśnić. Nie jestem tak naiwny, żeby sądzić, że będzie to miało miejsce jutro lub pojutrze - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 Krystian Markiewicz ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". - Nie wierzę, że w chwili obecnej mamy do czynienia z niezależną prokuraturą. Prokuratura miałaby wyjaśniać to, co się dzieje w Ministerstwie Sprawiedliwości, na którego czele stoi prokurator generalny Zbigniew Ziobro? Miałaby zaszkodzić swojemu szefowi? - pytał.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "FAKTY PO FAKTACH" NA TVN24 GO >

Portal Onet ustalił, że wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak może stać za zorganizowanym hejtem wobec sędziów krytykujących zmiany w wymiarze sprawiedliwości wprowadzane przez Zjednoczoną Prawicę. Jedna z akcji miała skompromitować szefa Iustitii Krystiana Markiewicza. Według ustaleń Onetu za rozsyłanie kompromitujących go materiałów odpowiedzialna była współpracująca z Piebiakiem kobieta o imieniu Emilia (redakcja Onetu zna jej nazwisko, jednak go nie publikuje).

Aby zdyskredytować przewodniczącego Iustitii, Emilia miała przekazywać szkalujące go informacje dotyczące życia osobistego do oddziałów Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" i mediów. Według publikacji Onetu list miała też wysłać do samego Markiewicza na jego domowy adres, otrzymany od Piebiaka.

Po tych doniesieniach Łukasz Piebiak w oświadczeniu poinformował, że podaje się do dymisji.

"Od ponad roku mamy do czynienia z tym, co jest opisywane w Onecie"

Szef Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" Krystian Markiewicz przyznał w "Faktach po Faktach" w TVN24, że "od ponad roku ma do czynienia z tym, co jest opisywane w Onecie".

- Jeżeli chodzi o te paszkwile na mój temat to ja, moja rodzina, moi znajomi czy też sędziowie otrzymywaliśmy je w czerwcu i w lipcu ubiegłego roku - poinformował.

Pytany, kiedy dowiedział się o tym, że osobą, która to zleca i koordynuje może być wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, odpowiedział, że "tak naprawdę to teraz". Dodał jednak, że "domyślał się, kto może za tym stać".

"Sędziów można podzielić na dwie grupy"

- Sędziów można podzielić na dwie grupy, gdzie jest dziewięćdziesiąt parę procent sędziów, którzy walczą o praworządność oraz (reszta) tych, którzy czerpią korzyści z tak zwanej dobrej zmiany, finansowe czy stanowiskowe. Nie miałem najmniejszych wątpliwości, że za tym stoją właśnie te osoby - mówił Markiewicz.

- Teraz kiedy już się o tym dowiedziałem, to zupełnie w inny sposób do tego podchodzę niż kiedyś, bo wcześniej to była taka zwykła złość. Teraz, jeżeli wiem, że za tym stoją osoby z najwyższego szczebla Ministerstwa Sprawiedliwości, to dla mnie jako dla Polaka, dla sędziego, to jest rzecz absolutnie niezrozumiała i szokująca - podkreślił szef Iustitii.

Zaznaczał, że Ministerstwo Sprawiedliwości "to jest miejsce, gdzie powinno się dbać o sprawiedliwość, miejsce, gdzie powinno się walczyć z hejtem, miejsce, gdzie powinno się wspomagać sędziów, a nie niszczyć sędziów, propagować hejt i dokonywać tego typu czynności".

- Myślę, że być może jesteśmy jedynym takim krajem na świecie albo jednym z nielicznych, a na pewno jedynym w Unii Europejskiej, gdzie coś takiego się dzieje - ocenił sędzia.

Markiewicz przyznał, że "sędziowie, którzy wiedzą, co to jest praworządność, którzy walczą, z różnymi takimi przykrościami się spotykają". - Na to jesteśmy gotowi. Dużo gorsze jest to, że mamy do czynienia z pewną zorganizowaną grupą, która działa w najwyższych organach władz państwowych - skomentował.

- Jeżeli ja pomyślę, że w czasie, kiedy my ciężko pracujemy, osoby związane z wiceministrem sprawiedliwości i sam wiceminister sprawiedliwości zajmują się tym, jak przygotować hejt na sędziów, żeby im zamknąć usta, to jest rzecz niewyobrażalna. Tu chodzi o osoby, które są na najwyższych stanowiskach w państwie polskim - powiedział szef Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

"Mamy do czynienia z grupą i obowiązkiem prokuratury jest to wyjaśnić"

Ocenił, że "mamy do czynienia z grupą i obowiązkiem prokuratury jest to wyjaśnić". - Oczywiście nie jestem tak naiwny, żeby sądzić, że będzie to miało miejsce jutro lub pojutrze. Trzeba cieszyć się i dziękować, że w Polsce są wolne media i się tym zajęły - zaznaczył.

- Nie wierzę, że w chwili obecnej mamy do czynienia z niezależną prokuraturą. Prokuratura miałaby wyjaśniać to, co się dzieje w Ministerstwie Sprawiedliwości, na którego czele stoi prokurator generalny Zbigniew Ziobro? Miałaby zaszkodzić swojemu szefowi? - pytał.

"Żaden wiceminister nie pozwoliłby sobie na takie działanie, gdyby nie było ogólnego przyzwolenia"
tvn24

Zadeklarował, że "nie wierzy" w to, że Zbigniew Ziobro o niczym nie wiedział.

- Wiem też o tym, że pewnie nigdy by takiej sytuacji nie było i żaden wiceminister nie pozwoliłby sobie na takie działanie, gdyby nie było ogólnego przyzwolenia (…). To minister sprawiedliwości powinien być pierwszym, który mówi "nie" działalności hejterskiej i który wszczyna odpowiednie postępowanie - podkreślił.

Zdaniem Markiewicza, "celem nie jest tylko zwalczanie sędziów". - Przejęcie sądów czemuś zawsze służy, jak później taki hejt będzie na obojętnie kogo, czy to będzie dziennikarz, czy to będzie każda inna osoba, to gdzie taka osoba się zwróci, jeżeli już nie będzie tych niezależnych sądów i sędziów? - podsumował.

Autor: KB//rzw / Źródło: tvn24

Raporty: