Dwie wersje opinii fonoskopijnej z tupolewa. Śledczy wyjaśniają, skąd różnice

Dwie wersje opinii fonoskopijnej z tupolewa. Śledczy wyjaśniają, skąd różnice
tvn24Prokuratura wyjaśniła, skąd dwie wersje opinii fonoskopijnej z tupolewa

Prokurator Generalny Andrzej Seremt poinformował, że powstały dwie wersje opinii fonoskopijnej z tupolewa. Jak wyjaśniają śledczy, pierwsza zawiera spisanie odsłuchanych treści, druga - to m.in. analiza i ocena poprawności transkrypcji MAK i CLKP. Rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej powiedział, że "możliwe, że będzie uzupełniająca opinia fonoskopijna, która pozwoli rozwiać wątpliwości co do rozpoznania głosu dowódcy sił powietrznych gen. Andrzeja Błasika w kokpicie tupolewa".

Jak powiedział w "Faktach po Faktach" Prokurator Generalny Andrzej Seremet, są dwie wersje opinii fonoskopijnej sporządzonej na użytek zespołu biegłych, których powołała prokuratura.

Jedną z opinii opracował biegły Andrzej Artymowicz, drugą - prof. Grażyna Demenko z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu.

- Te dwie opinie nieco się różnią. Przede wszystkim stopniem kategoryczności przypisania określonych wypowiedzi określonym osobom - powiedział w TVN24, Seremet.

Dodał, że w pierwszej z nich "pewne wypowiedzi są przypisane ze stopniem kategoryczności", w drugiej zaś "tej kategoryczności nie ma, są pewne przypuszczenia". - Jest to wypowiedź z pewnym stopniem prawdopodobieństwa - powiedział Seremet.

Rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej Janusz Wójcik podał, że elementami opinii zespołu biegłych są dwa załączniki dotyczące badań fonoskopijnych zapisów z rejestratora MARS-BM.

"Częścią jednego ze wskazanych załączników jest stenogram - spisanie odsłuchanych treści z dowodowego nagrania. Drugi z załączników, którego autorem jest inny członek zespołu biegłych nie zawiera analogicznego stenogramu, przedmiotem badań w zakresie objętym tym załącznikiem nie były badania odsłuchowe całości nagrania. Przedmiotem tego opracowania była, między innymi analiza i ocena poprawności transkrypcji MAK i CLKP oraz analiza możliwości identyfikacji bądź weryfikacji głosów na podstawie percepcji słuchowej i analizy akustycznej - w odniesieniu do niektórych, wskazanych przez przewodniczącego zespołu biegłych fragmentów" - poinformował Wójcik.

Dodał, że "ponadto przedmiotem opracowania były badania identyfikacyjne i weryfikacyjne wybranych głosów na dowodowym nagraniu poprzez analizy fonetyczno-akustyczne - w szczególności weryfikacji głosów niezidentyfikowanych w dotychczasowych odsłuchach".

Uzupełniająca opinia?

Rzecznik NPW wyjaśnił, że załącznik zawiera też oceny dotyczące identyfikacji dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika jako osoby nagranej w kokpicie.

- Te oceny nie mają tak kategorycznego charakteru, jak oceny zawarte w stenogramie. Istnieje tu pewnego rodzaju dysonans i to m.in. jest powodem i przyczyną, dla której prokuratorzy dokonują porównania i oceny tych dokumentów - podkreślił ppłk Wójcik.

Dodał, że być może - jeśli prokuratorzy uznają to za niezbędne, celowe i stosowne - "zmuszeni będą wyjaśnić kwestie dotyczące identyfikacji chociażby w drodze opinii uzupełniającej.

Pytany, czy jest rozważane odtworzenie nagrania z kokpitu żonie gen. Błasika, prok. Wójcik odparł, że prokuratura nie informuje o zamierzeniach procesowych i nie można powiedzieć, jakie decyzje zapadną.

Nie chciał też podać, jak procentowo biegli określali prawdopodobieństwo rozpoznania głosu gen. Błasika. Dodał, że nie sposób obecnie określić, kiedy te ekspertyzy będą przekazane stronie rosyjskiej.

- Prokuratura uznała, że w części dotyczącej przyczyn katastrofy kompleksowa opinia biegłych nie budzi wątpliwości i przedstawiliśmy wnioski wypływające z tej opinii. Natomiast w pozostałej części wskazywaliśmy na wątpliwości, znaki zapytania i potrzebę weryfikacji. Do czasu ich wyjaśnienia opinia nie zostanie przekazana stronie rosyjskiej, bo jest to ciągle dokument, który podlega ocenie - powiedział Wójcik.

Nowe stenogramy

Z ujawnionego we wtorek przez RMF FM stenogramu wynika, że w kokpicie Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem, do końca był dowódca sił powietrznych.

Według rozgłośni, ze stenogramu wynika, iż osoba ta nie opuszczała kokpitu mimo wezwania stewardessy do zajęcia miejsc, wydawała polecenia członkom załogi i zachęcała do lądowania. W publikacji jest szereg nieścisłości - oceniła Naczelna Prokuratura Wojskowa i zapowiedziała śledztwo ws. wycieku.

Według NPW obecnie nie ma możliwości opublikowania stenogramu, dopóki drobiazgowo nie przeanalizują go prowadzący śledztwo i nie zdecydują, czy opinia wymaga uzupełnienia.

Autor: MAC/gry / Źródło: tvn24

Raporty:
Pozostałe wiadomości