W piątek Sejm nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. Przed głosowaniem premier mówił o finansowaniu polityków "przez firmę założoną dzięki rosyjskim pieniądzom".
- U źródeł sukcesu finansowego tej firmy stoją nie tylko rosyjskie pieniądze powiązane z tak zwaną Bratwą, czyli jedną z najważniejszych grup mafijnych w Rosji, ale także ze służbami rosyjskimi - powiedział.
- Problem polega na tym, że firma o takich źródłach stała się firmą, która sponsoruje wydarzenia polityczne i społeczne w Polsce i promuje bardzo konkretne siły polityczne - zwrócił uwagę Tusk.
Przypomniał, że firma była "strategicznym sponsorem słynnej imprezy, tak zwanego CPAC w Rzeszowie".
Jak dodał, poseł Michał Wójcik na etapie procedowania projektu zgłosił do niego poprawkę. - W uzasadnieniu tej poprawki panie Wójcik, napisaliście: proponowana poprawka ma na celu zmniejszenie opresyjności przepisów - wskazał Tusk.
Następnie zwrócił się do Kaczyńskiego. - Czy pan wiedział, że pański zastępca bierze pieniądze od Zondacrypto? Czy pan wtedy, kiedy prowadził pan pracę swojej partii w czasie debat i pracy komisji nad regulacjami Zondacrypto, czy pan wiedział, że aktywnie pana posłowie bronią de facto interesów firmy o takich korzeniach? - pytał.
Tusk: prezydent dysponował tę samą wiedzą co ja
- Chcę państwu także zwrócić na jedną rzecz uwagę. Kiedy pan prezydent decydował o swoim drugim wecie do tej samej ustawy, dysponował pełną wiedzą, taką jaką ja dysponuję, na temat pochodzenia tej firmy, na temat kłopotów finansowych, na temat powiązań tej firmy z polską polityką. Wiedział dokładnie to, co ja wiem i zdecydował się mimo wszystko na veto - stwierdził Tusk.
Dodał też, że "czekaliśmy na spełnienie deklaracji Nawrockiego", że "kilkanaście dni wystarczy, żeby pojawił się lepszy projekt prezydenta w sprawie regulacji". - Nie ma go do dzisiaj. Dlaczego? - zaznaczył premier. Dodał też, że te pytania muszą Kaczyńskiego "dręczyć".
Po wystąpieniu Donalda Tuska, Jarosław Kaczyński wszedł na mównicę sejmową i zwrócił się do prowadzącego obrady Włodzimierza Czarzastego, chcąc zabrać głos. - Przepraszam pana premiera, przepraszam pana prezesa. Niestety jest tak, że w Sejmie, Sejmem kieruje Marszałek Sejmu - odezwał się Czarzasty. Odwołał się sejmowego regulaminu. - W artykule 186 nie ma przewidzianej możliwości zabrania głosu poza trybem - stwierdził.
W piątek Sejm głosował nad ponownym uchwaleniem ustawy o rynku kryptoaktywów. Za głosowało 243 posłów, przeciwko 191 , trzech wstrzymało się od głosu. Do uchwalenia ustawy - i tym samym do odrzucenia prezydenckiego weta - potrzebne były 263 głosy poparcia. Oznacza to, że Sejm ponownie nie uchwalił ustawy.