Polska

Sześć protestów wyboczych. Większości sąd nie zbada

Polska

tvn24Fot: Można składać jeszcze protesty wyborcze Film: Materiał archiwalny z dnia wyborczego (25.10.2015 r.)

Sześć protestów przeciwko ważności wyborów do Sejmu i Senatu wpłynęło do piątku do Sądu Najwyższego, w tym cztery złożono za wcześnie i sąd nie będzie ich badał - poinformował zespół prasowy Sądu Najwyższego. Protesty można składać do środy włącznie.

Protest wyborczy składa się na piśmie (nie można wnosić protestu w postaci elektronicznej) do Sądu Najwyższego osobiście lub za pośrednictwem Poczty Polskiej. W przypadku przesyłki pocztowej decyduje data jej nadania. Osoba, która wnosi protest, powinna sformułować w nim zarzuty oraz przedstawić lub wskazać dowody, na których opiera swoje zarzuty.

Nie przyznano głosów

Jeden z protestów, który trafił do Sądu Najwyższego, wniosła grupa wyborców ze Świnic Warckich (woj. łódzkie).

- Protestujący podnoszą, że w komisji wyborczej głosowali na określonego kandydata, natomiast na protokole wyborczym podano, że na tego kandydata nie oddano żadnego głosu - powiedział Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego Sądu Najwyższego.

- Wyborca przytacza, że zgłosił ten fakt do sekretarza urzędu gminy, wójt gminy przeprosił za zaistniałą sytuację, poinformował, że kandydat otrzymał 13 głosów, które nie zostały mu zapisane - powiedział Michałowski.

Cztery uznano za nieważne

- Cztery protesty wniesiono przed terminem, dlatego sąd nie będzie ich badał - dodał. Protesty wyborcze dotyczące wyborów do Sejmu i Senatu można składać do Sądu Najwyższego przez siedem dni od publikacji oficjalnych wyników wyborów w Dzienniku Ustaw. Protesty złożone za wcześnie lub za późno Sądu Najwyższego pozostawia bez dalszego biegu. Protest przeciwko ważności wyborów w okręgu wyborczym lub przeciwko wyborowi posła lub senatora może wnieść wyborca, którego nazwisko w dniu wyborów było umieszczone w spisie wyborców. Protest może wnieść także przewodniczący właściwej obwodowej lub okręgowej komisji wyborczej, a także pełnomocnik wyborczy.

Rozpatrzenie protestów

Sąd Najwyższy rozpatruje protesty w składzie trzech sędziów, w postępowaniu nieprocesowym, i wydaje opinię w formie postanowienia w sprawie protestu. Na podstawie sprawozdania z wyborów przedstawionego przez PKW oraz opinii wydanych w wyniku rozpoznania protestów Sąd Najwyższy rozstrzyga o ważności wyborów oraz o ważności wyboru posła, przeciwko któremu wniesiono protest. Uchwałę ws. ważności wyborów Sąd Najwyższy musi podjąć nie później niż w 90 dniu po dniu wyborów; czyli najpóźniej 23 stycznia 2016 r.

Sytuacja w poprzednich latach

SN poinformował w komunikacie, że po wyborach parlamentarnych w 2011 r. wpłynęło 157 protestów wyborczych, z czego za zasadne w całości lub części sąd uznał 20 spośród nich. Żadne ze stwierdzonych nieprawidłowości nie miały wpływu na wynik wyborów. W 2007 r. do SN wpłynęło 112 protestów, z czego 13 uznano za zasadne. Po wyborach do Sejmu i Senatu w 2005 r. sąd rozpoznał 136 protestów; zarzuty okazały się zasadne w przypadku 20 protestów. - Sąd Najwyższy uznał, że w odniesieniu do jednego z zarzutów, który był podnoszony w pięciu protestach, naruszenie miało lub mogło mieć wpływ na wynik wyborów i unieważnił wybory do Senatu przeprowadzone w okręgu częstochowskim - podano. Naruszenie polegało na tym, że na kartach do głosowania do Senatu nie wydrukowano nazw komitetów wyborczych kandydatów na senatorów. - Sąd nakazał przeprowadzenie powtórnego głosowania, które odbyło się 22 stycznia 2006 r. Wybory wygrał komitet PiS - otrzymał 37,58 proc. głosów i wprowadził do Sejmu 235 posłów; komitet PO dostał 24,09 proc. głosów (138 posłów); Kukiz'15 - 8,81 proc. (42 posłów); Nowoczesna - 7,60 proc. (28 posłów); PSL - 5,13 proc. (16 posłów); Mniejszość Niemiecka - 1 posła.

Autor: pw/ja / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: