Dera: Pierwsza dama mówiła, że nie będzie się angażować w politykę. Jest konsekwentna

TVN24

Andrzej Dera skomentował list nauczycieli do pierwszej damytvn24
wideo 2/36

- Ten list nie jest listem otwartym. Odbieram to jako atak na pierwszą damę - mówił w programie "Tak jest" TVN24 Andrzej Dera, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, komentując pismo, jakie skierowali do Agaty Kornhauser-Dudy nauczyciele z jej liceum.

Od poniedziałku trwa zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych strajk nauczycieli. Pokrywa się on z trwającymi od środy egzaminami gimnazjalnymi.

Czwarty dzień strajku nauczycieli. Relacja w tvn24.pl

Nauczyciele z II LO im. Jana III Sobieskiego w Krakowie wystosowali w środę list otwarty do pierwszej damy. To właśnie w tej szkole Agata Kornhauser-Duda uczyła niemieckiego do 2015 roku, kiedy jej mąż objął urząd prezydenta RP. Andrzej Duda jest absolwentem tego liceum.

"Czujemy wstyd i upokorzenie, będąc zmuszonymi do tłumaczenia się, w jaki sposób traktujesz całe środowisko nauczycielskie, a między innymi nas, swoje koleżanki i kolegów, wyrażając milczeniem aprobatę dla destrukcyjnych działań i przekłamań rządu, w obliczu największego powojennego kryzysu edukacji" - napisali nauczyciele do pierwszej damy.

ZOBACZ PEŁNĄ TREŚĆ LISTU NAUCZYCIELI DO PIERWSZEJ DAMY

Dera: pierwsza dama zapowiadała, że nie będzie angażować się w kwestie polityczne

- Ten list nie jest listem otwartym. Odbieram to jako atak na pierwszą damę - powiedział w "Tak jest" Andrzej Dera, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP. - Przecież ewidentnie z tego listu wynika, że jest atakowana, mimo że od początku pani prezydentowa mówiła, że nie będzie się angażowała w sprawy polityczne. Jest w tym konsekwentna od początku do końca - podkreślił Dera.

- Pierwsza rzecz: czy ten list jest podpisany przez nauczycieli? Słyszałem, że nie jest podpisany, że jest to anonim. Ciekawą rzeczą jest to, skąd to przyszło. Wiem, że taki list, podpisany, do kancelarii nie przyszedł - mówił prezydencki minister.

Pod pismem widnieje podpis: "Strajkujący Nauczyciele II Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie".

Dera zwrócił uwagę na to, "jakie sformułowania zostały tam użyte do pani prezydentowej". - Proszę zwrócić uwagę, o czym dzisiaj rozmawiamy. Rozmawiamy o tym, że jest strajk nauczycieli w momencie, kiedy po latach zamrożenia płac dla nauczycieli ten rząd - począwszy od ubiegłego roku - przygotował kolejną falę podwyżek i nagle mamy strajk nauczycieli, którzy otrzymują więcej pieniędzy - stwierdził.

Minister podkreślił, że Agata Kornhauser-Duda jest konsekwentna w swojej decyzji o niewypowiadaniu się na tematy polityczne. - A ta kwestia (strajk nauczycieli - red.) jest polityczna - dodał.

Dera powiedział, że nie rozmawiał z pierwszą damą na temat tego listu.

"Nikt nie kwestionuje tego, że nauczyciele powinni więcej zarabiać"

Prezydencki minister pytał, dlaczego ci sami związkowcy nie protestowali, gdy za czasów poprzednich rządów pensje nauczycieli były "zamrożone".

- Za rządów Platformy Obywatelskiej nie rosły pensje (nauczycieli - red.) do 2015 roku. W 2017 roku była pierwsza waloryzacja za rządów PiS-u, w 2018 roku pierwsza podwyżka, w 2019 dwie kolejne podwyżki: pierwsza styczniowa, druga - wrześniowa (zapowiedziana - red.) - zauważył Dera.

- Nikt nie kwestionuje tego, że nauczyciele powinni więcej zarabiać - dodał.

- Nie podoba mi się kwestia poddania pod wątpliwość możliwości przeprowadzenia egzaminów. (...) Zakładano możliwość nieprzeprowadzenia egzaminów, dla mnie to barbarzyństwo - dodał, pytany o ocenę strajku z perspektywy ojca dziecka w wieku szkolnym.

Dera mówił, że jego żona, która jest nauczycielką w przedszkolu, nie strajkuje i nie zamierza dołączyć do protestu. - Żona mówiła mi w ten sposób, że to, co jej się nie podoba w tym strajku to to, że w tym momencie podważa się cały proces edukacyjny dzieci. Ona się z tym po prostu nie godzi. Nie robi się strajku w momencie, gdy są egzaminy w szkołach. To jest granie dziećmi - powiedział.

Gość "Tak jest" został zapytany, czy prezydent ma do odegrania jakąś rolę w kwestii strajku nauczycieli. - Jestem przedstawicielem prezydenta jako obserwator procesu negocjacji i rozmów w Centrum Dialogu Społecznego. Pan prezydent od początku zachęcał do tego, żeby doszło do porozumienia. I taka jest rola prezydenta. Spór jest między rządem a stroną społeczną. Centrum Dialogu jest tym miejscem, gdzie ten spór się rozstrzyga, gdzie trwały negocjacje przez dwa tygodnie - tłumaczył Dera.

- Ten dialog odbywa się pod patronatem prezydenta, ale to nie prezydent jest stroną sporu. Pan prezydent nie ma w budżecie środków, żeby dać na pensje nauczycielom. Te środki ma rząd - zaznaczył.

Egzaminy w cieniu strajku

W środę rozpoczęły się egzaminy dla uczniów III klas gimnazjalnych. Na ten dzień zaplanowano sprawdziany wiedzy humanistycznej: najpierw z historii i wiedzy o społeczeństwie, potem z języka polskiego. W skali kraju egzaminy z WOS-u i historii nie odbyły się w trzech szkołach, natomiast z języka polskiego - w jednej placówce. W czwartek, w drugim dniu egzaminu gimnazjalnego, sprawdzana była wiedza matematyczno-przyrodnicza uczniów. Egzaminy odbyły się we wszystkich szkołach.

Autor: tmw/adso / Źródło: TVN24, PAP

Raporty: