Morawiecki: część podwyżek dla nauczycieli będzie z budżetu państwa

TVN24

Kolejna debata o oświacietvn24
wideo 2/3

Jesteśmy otwarci na dalsze zmiany, które usprawnią funkcjonowanie całego systemu edukacji narodowej - powiedział premier Mateusz Morawiecki podczas kolejnej tury rozmów w sprawie edukacji. Zapewnił, że pomysły zgłoszone i uzgodnione w czasie obrad będą w miarę możliwości wdrażane.

W poniedziałek w Krajowej Szkole Administracji Publicznej im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego odbyła się czwarta tura rozmów w sprawie edukacji. W sesji plenarnej udział wziął premier Mateusz Morawiecki i kierownictwo Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Morawiecki o kształceniu nauczycieli

- Wraz z panem ministrem (edukacji Dariuszem) Piontkowskim będziemy starali się przekształcać te nasze wszystkie pomysły w sposób w miarę możliwy, konsensualny na propozycje już czy to ustawowe, czy różnych rozporządzeń, które będą mogły zmieniać działania w obszarze edukacji narodowej - powiedział szef rządu.

Jak dodał, chodzi między innymi o "jakość kształcenia nauczycieli, o której tutaj dużo rozmawialiśmy podczas poprzednich sesji".

Premier podkreślał rolę rodziców w systemie edukacji. Poinformował, że w tym zakresie rząd będzie miał "pewne nowe propozycje". - Ta sfera jest niezwykle istotna, bo to rodzice patrzą przez pryzmat swoich dzieci, młodzieży i bardzo chcą partycypować, brać udział w procesie kształcenia, w poprawie całego systemu - powiedział. - Jesteśmy otwarci na dalsze zmiany, które usprawnią funkcjonowanie całego systemu edukacji narodowej, całego systemu oświaty - zapewnił Morawiecki.

"Szkoła nie jest instytucją, która lubi ciągłe zmiany"

Minister edukacji zwrócił uwagę, że podczas poprzednich obrad szczególnie zwracano uwagę na jakość nauczania w szkołach. - Poprawa jakości nauczania nie jest jednak taką prostą sprawą, którą da się wykonać w ciągu kilku tygodni czy kilku miesięcy - zaznaczył Dariusz Piontkowski. Jak dodał, przy wprowadzaniu zmian należy założyć przynajmniej dwie perspektywy czasowe.

Pierwsza to, jak mówił, "perspektywa krótka, do końca kadencji". - Pan premier wspomniał chociażby o realizacji postulatów środowiska rodziców, bo tam wydaje nam się, że dosyć proste zmiany prawa powinny przynajmniej niektóre postulaty zrealizować - tłumaczył. Zaznaczył jednak, że część zmian wymaga działań długofalowych.

Minister zwrócił uwagę, że z jakością nauczania wiąże się sposób motywowania nauczycieli.

- Bez dobrego systemu motywowania i także jakiejś ewaluacji tego, co się dokonuje na lekcjach, trudno rozmawiać o tym, czy te efekty są dobre - powiedział szef MEN. - Na tych dwóch elementach dotyczących kształcenia, doskonalenia nauczycieli, w tym także i awansu zawodowego, chcemy dzisiaj się skupić. To były tematy, które nam wydaje się, że powinny być przede wszystkim obszarem dalszej dyskusji i zmian - podkreślił Piontkowski. Zaznaczył, że do zmian w oświacie należy podejść rozważnie, dlatego część z nich zostanie przedstawiona w następnej kadencji Sejmu. - Szkoła nie jest instytucją, która wymaga i lubi ciągłe zmiany. Ta zmiana strukturalna, rewolucja już się dokonała i dokonuje - powiedział minister.

"Niektóre samorządy próbują poszerzać swoje kompetencje"

Piontkowski wskazywał na potrzebę dyskusji na temat kompetencji państwa i samorządów.

- Dziś wyraźnie widać, że niektóre z samorządów próbują poza obecnym systemem prawnym bardzo mocno poszerzać swoje kompetencje, co z kolei budzi opór ze strony rodziców. Cześć działań samorządów nie jest zgodna z tym systemem wartości, który większość rodziców w Polsce respektuje- - uważa szef MEN. Podkreślił, że w tej kwestii "być może należałoby doprecyzować pewne zapisy ustawowe, aby jasno określić, co należy do samorządów, a co do państwa".

Dyskusja o pensum

Podczas debaty kilkoro jej uczestników poruszyło temat pensum nauczycieli, czyli wymiaru godzin pracy nauczycieli bezpośrednio z uczniami np. prowadząc lekcje oraz ich wynagrodzeń. Marta Jezierska, nauczycielka z Katolickiej Szkoły Podstawowej im. św. Joanny Beretty Molli w Krakowie apelowała, by pensum nie podnosić, bo to może spowodować obniżenie jakości pracy nauczycieli. - Przepracowanie, przemęczenie spowoduje, że z zawodu odejdą ludzie z pasją, najlepsi, tacy, którzy wkładają najwięcej pracy w swój zawód. Nauczyciele przestaną się przygotowywać, zaczną realizować tylko podstawę programową, nie będą mieli fizycznych sił, by się dokształcać, samemu się dokształcać, oferta zajęć dodatkowych zmaleje - przekonywała. Odmiennego zdania był dyrektor Studium Pedagogicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego dr Jerzy Lackowski.

- To nie jest tak, że mamy pozostać na tym co jest. To jest sprawa otwarta. Trzeba ją odpowiednio zgratyfikować wynagrodzeniem, gdyby doszło do podniesienia pensum - mówił. Zaznaczył, że liczba godzin "przy tablicy" polskich nauczycieli jest niższa niż w innych krajach europejskich czy w Stanach Zjednoczonych. Mówił też o tym, że trzeba powiązać wysokość wynagrodzeń nauczycieli z jakością ich pracy.

Premier: część z podwyżek z budżetu państwa

Premier Morawiecki uznał, że propozycja zwiększenia pensum to "wstępny pomysł, który pojawił się w przestrzeni publicznej". - Wymaga dyskusji, czy w zgodzie ze środowiskiem nauczycielskim podnieść o jedną, dwie godziny, czy więcej, czy nie podnosić wcale. (...) Tutaj nie ma ani żadnych decyzji, to jest raczej coś, co w dłuższej perspektywie chcielibyśmy wydyskutować ze środowiskiem uwzględniając głosy, które się tutaj pojawiły - zapewnił.

Podkreślił, że wiele głosów podczas debaty odnosiło się do powiązania wynagrodzenia z jakością pracy nauczycieli. - To jest o tyle oczywiste, co bardzo trudne do wypracowania, tak żeby było przyjęte jako sprawiedliwe, obiektywne. To zadanie pan minister edukacji narodowej otrzymał ode mnie w pierwszej kolejności, ale nie oczekuję, że za tydzień to rozwiązanie będzie gotowe. To wymaga bardzo głębokiej debaty wraz ze środowiskiem i związkami zawodowymi środowisk nauczycielskich - powiedział premier. Powiedział, że część podwyżek dla nauczycieli będzie przekazanych z budżetu państwa. Przypomniał, że samorządy przez ostatnie cztery lata otrzymały 22 miliardy złotych w wyniku "skutecznego uszczelniania systemu podatkowego". - Pytajmy się wszyscy naszych samorządowców, czy te środki we właściwy sposób spożytkowali. My mamy prawo domagać się (...) wykorzystania tych środków, które się w budżetach samorządów pojawiły - przekonywał.

- Jednak mimo wszystko postaramy się jak najwięcej środków z tego miliarda, które od września będą przeznaczone na 9,6 procent podwyżki, sfinansować z budżetu państwa. Ale te pieniądze powinny się w całości znajdować w samorządach i one tam są - podkreślił.

Premier: propozycje zmian w ciągu kilku tygodni

Szef rządu zgodził się z sugestiami, by dialog dotyczący edukacji zszedł na poziom Wojewódzkich Rad Dialogu Społecznego. - System nie powinien podlegać szokowym terapiom, tylko ewolucji - podkreślił szef rządu. - Myślę, że w ciągu najbliższych kilku tygodni pan minister będzie mógł zaproponować kilka zmian odzwierciedlających naszą debatę, tych które będą się cieszyły największym stopniem konsensusu, porozumienia - powiedział premier.

"Sama szkoła nie jest w stanie dobrze wychować uczniów"

Minister edukacji powtórzył, że szkoła nie potrzebuje kolejnej rewolucji. - Mamy kontynuować tę zmianę, która się dokonała, dokonać minimalnej korekty, gdy jest to potrzebne. Natomiast są sfery, w których powinniśmy jeszcze rozmawiać - powiedział Piontkowski. Wskazał, że są to m.in. jakość nauczania oraz sposób motywowania nauczycieli, w tym awans zawodowy. Zaznaczył, że nie podjęto jeszcze decyzji w sprawie wymiaru pensum. Szef MEN powiedział, że "sama szkoła nie jest w stanie dobrze wychować i przygotować do dorosłego życia naszych dzieci, naszych uczniów". - Bez współpracy z rodzicami i hołdowaniu podobnemu systemowi wartości, nie da się tego po prostu zrobić. Ale to wymaga także zaangażowania rodziców, a nie zawsze rodzice chcą się w to angażować. My spróbujemy przygotować rozwiązania, które im to umożliwią, ale oni sami muszą się w to zaangażować - powiedział. - My traktujemy okrągły stół jako szansę na rozmowę ze środowiskami, z którymi dotąd trudno było rozmawiać, bo rodzice, nauczyciele, specjaliści związani z nauczaniem i dydaktyką nie mieli takiej drogi komunikacji z władzami rządowymi - podkreślił.

Autor: js//rzw / Źródło: PAP