Minister edukacji o marszach równości: warto się zastanowić, czy powinny być organizowane

Polska

Minister edukacji narodowej odniósł się do incydentów podczas białostockiego marszu równościtvn24
wideo 2/7

Tego typu marsze wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne budzą ogromny opór. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane - powiedział w rozmowie z TVN24 minister edukacji Dariusz Piontkowski. Odniósł się w ten sposób do incydentów podczas Marszu Równości w Białymstoku.

W sobotę po południu ulicami Białegostoku po raz pierwszy przeszedł Marsz Równości. Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kibice, policja musiała użyć gazu. W uczestników rzucano kamieniami, jajkami i petardami. Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński poinformował, że zatrzymanych zostało 25 osób.

Marsz Równości w Białymstoku. Próby zakłócenia i interwencje policji >

"Środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne"

Sprawę skomentował w rozmowie z TVN24 minister edukacji Dariusz Piontkowski. - Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane - powiedział.

Jego zdaniem, tego typu marsze "powodują zamieszki, a mogą powodować zagrożenie zdrowia wielu przygodnych obywateli". - Trzeba się poważnie zastanowić, w jaki sposób rozwiązać ten problem - mówił.

Prezydent Białegostoku "mógł spróbować nie dopuścić do odbycia takiego marszu"

Pytany, czy uważa, że prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski ponosi za to odpowiedzialność, odpowiedział, że "mógł dążyć do tego, aby spróbować nie dopuścić do odbycia takiego marszu". - Prawo daje taką możliwość. Szkoda, że pan prezydent chociaż nie spróbował takiego rozwiązania - stwierdził Piontkowski.

- Mamy prawo do zgromadzeń, ale prawo bezpieczeństwa, życia ludzkiego wydaje mi się dużo ważniejsze niż prawo do zgromadzeń - dodał.

Pierwszy Marsz Równości

Do najpoważniejszego - zdaniem policji - zdarzenia w czasie przemarszu doszło w pobliżu białostockiej katedry, gdzie uczestnicy kontrmanifestacji, próbując zablokować marsz, rzucali w stronę policji kamieniami, kostką brukową i butelkami, funkcjonariusze musieli użyć środków przymusu.

W ocenie policji w marszu wzięło udział około 800 osób. Służby porządkowe, a także władze Białegostoku informują, że uczestników było około tysiąca.

Białystok. Marsz Równości, próby zakłócenia i interwencje policjitvn24

"Nie ma przyzwolenia na chuligańskie zachowania"

W tej sprawie głos zabrała szefowa MSWiA Elżbieta Witek. "Nie było i nie ma przyzwolenia na chuligańskie zachowania, godzące w prawa innych. Każda osoba, która dopuszcza się łamania prawa lub utrudnia policjantom wykonywanie zadań, musi liczyć się z konsekwencjami. Policja będzie zawsze stanowczo reagować na przejawy takich zachowań" - napisała na Twitterze. Dodała, że funkcjonariusze zapewniają bezpieczeństwo "bez względu na głoszone przez obywateli hasła, światopogląd oraz przekonania". Zaznaczyła również, że funkcjonariusze "działają na podstawie i w granicach obowiązującego prawa".

"Wczoraj w Białymstoku policja robiła wszystko, aby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom legalnych zgromadzeń i mieszkańcom miasta. 25 chuliganów zostało zatrzymanych i usłyszało zarzuty z Kodeku karnego i Kodeksu wykroczeń. Wszyscy, którzy złamali prawo zostaną zidentyfikowani i ukarani" - napisał z kolei na Twitterze wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński.

Wcześniej w tej kwestii wypowiadali się m.in. posłowie opozycji i rzecznik komendanta głównego policji insp. Mariusz Ciarka. "Zapewniam, że nie ma na takie zachowania przyzwolenia i każdy, kto dopuścił się naruszenia prawa, musi liczyć się z konsekwencjami. Policja zawsze reaguje i zebrane dowody przekażemy prokuraturze. Nieważne są sympatie i głoszone hasła - ważne dla nas jest przestrzeganie prawa" - napisał na Twitterze. Odpowiedział w ten sposób m.in. posłowi PO-KO Michałowi Szczerbie, który w swoim wpisie na Twitterze domagał się dymisji szefowej resortu spraw wewnętrznych i administracji.

"Jestem wstrząśnięty atakami fizycznej agresji w Białymstoku. Państwo i podległe mu służby straciły kontrolę i nie zapewniły elementarnego bezpieczeństwa obywatelkom i obywatelom uczestniczącym w pokojowej manifestacji. Bandyci przejęli miasto. Czas na dymisję Elżbiety Witek" - napisał poseł Michał Szczerba (PO).

Marsz, manifestacja, Piknik Rodzinny

W sobotę w Białymstoku, oprócz Marszu Równości, zaplanowano kilkadziesiąt innych zgromadzeń, w sumie - jak informuje miasto - odbyło się kilka. Największe oprócz marszu było zgromadzenie przy pomniku oraz manifestacja kibiców. Z informacji przekazanych przez miasto wynika, że we wszystkich tych zgromadzeniach wzięło udział około 5 tysięcy osób.

Oprócz tych zgromadzeń, na dziedzińcu Pałacu Branickich odbył się też Piknik Rodzinny organizowany przez marszałka województwa podlaskiego, który - jak zapowiadano - miał być alternatywą dla Marszu Równości. Poprzedził go przemarsz rodzin, który przeszedł przez centrum.

Autor: kb//kg / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24