Czy Mateusz Morawiecki chciałby być wicepremierem w rządzie Przemysława Czarnka. Krótka odpowiedź
Mateusz Morawiecki zapewnia, że kandydata partii na kolejnego premiera będzie wspierał, ale zapytany, czy chciałby być wicepremierem w rządzie Czarnka, odpowiada: "Niekoniecznie". Na temat tej deklaracji były premier nie chciał się rozwodzić i jeszcze mniej chętni do tego są partyjni koledzy. - Każdy nosi buławę w tornistrze i chce być (premierem) - mówi Zbigniew Kuźmiuk.
Jacek Sasin, stronnik nominowanego przez prezesa kandydata na premiera odpowiada, że jak były premier nie chce być wicepremierem, "to trudno". - Przecież nikt nikogo nie zmusi do tego, żeby pełnić funkcje jakiekolwiek - mówi.
- Nie ma żadnego rządu, ponieważ rząd jest po wyborach, więc dzisiaj tego rodzaju spekulacje nas nie interesują - ucina Tobiasz Bocheński, przedstawicieli frakcji zwanej maślarzami.
Po chwili pada uwaga, że skoro rząd ma powstać po wyborach, to po co kandydat na premiera? - Ponieważ Polacy są zmęczeni Donaldem Tuskiem, tak rozgoryczeni tym, co się dzieje w Polsce, że muszą widzieć realną alternatywę - wyjaśnia Tobiasz Bocheński.
- Polacy nie mogą kupować kota w worku, nie mogą głosować na kota w worku - stwierdza Jacek Sasin, ale i on "o kandydacie partii na premiera rozmawiać może chętnie", a o innych "nie zamierza".
Prezes zakazuje "publicznej krytyki"
- Życie wewnętrzne w naszej partii jest bardzo bogate. Czasami wychodziło w ostatnich tygodniach na zewnątrz - przyznaje Paweł Jabłoński.
Już nie będzie, bo po raz kolejny, publicznie zabronił tego Jarosław Kaczyński. - Kto będzie kontynuował tę publiczną krytykę, ten będzie musiał się liczyć z tym, że zostanie odrzucony - ostrzega prezes PiS.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: "Na czarny sen prezesa jest Czarnek"
- Jest takie powiedzenie, które się powtarza studentom z łaciny: repetitio mater studiorum est, powtarzanie jest matką nauki. Może niektórym z naszej partii takie powtarzanie się po prostu przyda i jest potrzebne. Dlatego pan prezes Kaczyński zdecydował się to tyle razy powtórzyć - uważa Krzysztof Szczucki w podcaście "News Michalskiego" w TVN24+.
Jednocześnie sam to "wewnętrzne życie partii" postanawia nieco "ubogacić". Zapytany, czy Mateusz Morawiecki już stracił szansę na bycie premierem, odpowiada: "Absolutnie nie stracił". - Uważam, że jest bardzo dobrze przygotowany - dodaje.
Choć prezes już od tygodnia w sercu nosił nazwisko kandydata, to trzymając się kolejowej retoryki: były premier może tu liczyć najwyżej na rolę ważnego pasażera. - Jeżeli będzie działał racjonalnie, to po prostu będzie w tym rządzie kierował sprawami gospodarczymi. Będzie osobą niesłychanie ważną - mówi Jarosław Kaczyński.
- To jest troszeczkę takie dzielenie skóry na niedźwiedziu, który gdzieś tam biega po lesie i ma się dobrze - mówił w niedzielę Mateusz Morawiecki.
PiS skręca na prawo
- Ja się też nie dziwię premierowi Morawieckiemu, że nie chce być wicepremierem u Czarnka, bo ewidentnie jest to człowiek wybrany po to, żeby ścigać się z Braunem - ocenia Magdalena Biejat z Nowej Lewicy.
Politolożka dr Anna Materska-Sosnowska twierdzi, że Jarosław Kaczyński porzucił centrum. - Jest próba przytrzymania Mateusza Morawieckiego, ale za chwilę również Przemysław Czarnek będzie musiał się od niego odcinać - uważa.
Kolejni politycy Konfederacji przekonują, że w walce o ich elektorat Przemysław Czarnek będzie się musiał odciąć nie tylko od byłego premiera, ale i części swojego rządowego dorobku.
Wojciech Machulski, rzecznik partii Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka zwraca też uwagę, że "może to Jarosław Kaczyński powinien być kandydatem PiS-u na premiera, bo byłoby przynajmniej uczciwiej".
- Premierem będzie ten, kto zawsze, czyli Jarosław Kaczyński. Na Nowogrodzkiej będą podejmowane ważne decyzje - przyznaje Jarosław Urbaniak z Koalicji Obywatelskiej.
Autorka/Autor: Tomasz Pupiec
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Paweł Supernak/PAP/EPA