25 stycznia osobowy Ford zepsuł się podczas przejazdu przez tory w Błoniu (Mazowieckie). Próby zepchnięcia auta z torowiska się nie powiodły. Choć na miejscu pojawił się patrol policji, nie zapobiegło to zderzeniu. Kiedy opadły rogatki, policjanci i właściciele pojazdu opuścili przejazd. Po chwili w samochód uderzyły dwa pociągi - najpierw skład relacji Szczecin -Rzeszów, a po kilku sekundach jadący z przeciwnego kierunku pociąg Warszawa - Frankfurt.
O kulisach wypadku postanowił opowiedzieć Piotr Szymków, który od blisko 10 lat pracuje jako maszynista w Kolejach Dolnośląskich i w mediach społecznościowych prowadzi kanał "Mój Dzień w KaDe".
"Pomimo obecności policji w auto wjechały dwa pociągi. [...] Czy można było zachować się lepiej? Oczywiście, że tak" - mówił.
Odzew? W komentarzach przeczytał m.in.: "Co kierowca miał zrobić??? Biegać i rogatki łamać? Co ty p******isz???", "tu problem był w trwałym unieruchomieniu auta i wyłamanie rogatki nie zmieniłoby tej sytuacji".
Wyłamana rogatka to sygnał dla maszynisty
W odpowiedzi Szymków nagrał kolejny film, by wyjaśnić, dlaczego wyłamanie rogatki mimo uszkodzonego koła w samochodzie miałoby sens.