Polska

"Chlebowski zgłosił podatek korzystny dla jednorękich bandytów"

Polska

Aktualizacja:
Miller wskazuje na Chlebowskiego, zgłosił podatek korzystny dla branży hazardowej
TVN24Miller wskazuje na Chlebowskiego, zgłosił podatek korzystny dla branży hazardowej

To Zbigniew Chlebowski zgłosił poprawkę, by za jeden automat od niskich wygranych płacić podatek w wysokości 50 euro, a nie 200 euro - zeznał przed komisją hazardową były premier Leszek Miller. Polityk SLD stwierdził, że nie rozumie, dlaczego były szef klubu PO się tego wstydzi. - Zrobił to ze względów ideowych. Przecież wywodzi się z partii, która przyznaje się do gospodarczego liberalizmu - dodał.

Leszek Miller o lobbingu
Leszek Miller o lobbinguTVN24

Były premier zeznawał w środę przed komisją hazardową (jego przesłuchanie trwało z przerwami trzy godziny) w związku z uchwaloną za jego rządów (w 2003 r.) nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych, która wprowadzała m.in. wideoloterie, telebingo i gry na automatach o niskich wygranych.

Podczas sejmowych prac nad nowelą doszło do zamieszania wokół poprawki dotyczącej podatku od gier na automatach o niskich wygranych. Projekt zakładał, że ma on być zryczałtowany i wynosić 200 euro miesięcznie od jednego automatu. Ale w sejmowej podkomisji zgłoszono poprawkę zmniejszającą podatek z 200 do 50 euro. Do tej pory nie udało się jednoznacznie wyjaśnić, kto był autorem tej poprawki - zapisy z tzw. białej księgi dotyczącej prac nad nowelą wskazują na Anitę Błochowiak z SLD albo Zbigniewa Chlebowskiego z PO.

"Powinien ogłosić: to mój sukces"

Ale Miller nie miał w tej sprawie żadnych wątpliwości. Jednoznacznie wskazał na byłego już szefa klubu Platformy, pytany o aktywność polityka ws. sprawie nowelizacji ustawy hazardowej z 2003 r. - Pan poseł Chlebowski - jak wynika z jednego z dokumentów, który posiadam, zgłosił poprawkę, aby przyjąć zryczałtowaną kwotę od jednego automatu ("jednorękiego bandyty" - red.) do 50 euro - powiedział były premier, powołując się na pismo podpisane przez ówczesnego szefa podkomisji Jana Kubika.

Pan poseł Chlebowski - jak wynika z jednego z dokumentów, który posiadam, zgłosił poprawkę, aby przyjąć zryczałtowaną kwotę od jednego automatu ("jednorękiego bandyty" - red.) do 50 euro (...). Zamiast więc bronić się przed autorstwem tego pomysłu, powinien powiedzieć: proszę państwa zgłosiłem go, został on podzielony, to jest mój sukces. Nie rozumiem, dlaczego się tego wstydzi Leszek Miller

Leszek Miller: Był przeciek z afery hazardowej
Leszek Miller: Był przeciek z afery hazardowejTVN24

Miller stwierdził, że jest zdumiony, iż Chlebowski - tak gorączkowo - jak to określił - przedstawia siebie jako kogoś, kto nie był autorem tej propozycji.

- Przecież odniósł sukces. Jego pomysł - wprawdzie z pewną modyfikacją, bo stawką kroczącą (początkowo podatek miał wynosić 50 euro i zwiększać się aż do 125 euro - red.) - został przyjęty przez rząd i sejmową większość - powiedział były premier. I dodał: - Zamiast więc bronić się przed autorstwem tego pomysłu, powinien powiedzieć: proszę państwa zgłosiłem go, został on podzielony, to jest mój sukces. Nie rozumiem, dlaczego się tego wstydzi.

Miller podał też przyczyny - jakie jego zdaniem - wpłynęły na takie, a nie inne zachowanie Chlebowskiego. - Jestem przekonany, że zgłosił go ze względów ideowych, bo wywodzi się z ugrupowania, które przyznaje się do liberalizmu gospodarczego - powiedział były premier.

Nielegalny lobbing? "Nie zetknąłem się"

Miller pytany o nielegalny lobbing ze strony branży hazardowej powiedział, że nie zetknął się z nim osobiście. Nie słyszał też o tym, by biznesmeni od hazardu naciskali na ministrów z jego rządu. Także posłowie nie donosili mu o prowadzonych wokół nich działaniach lobbingowych.

Były premier przypomniał, że prokuratura prowadziła dwa śledztwa: sprawdzała prawidłowość procesu legislacji ustawy hazardowej, badała też czy jeden z posłów SLD Jerzy Jaskiernia przyjął 10 mln dolarów łapówki za doprowadzenie do tego, by Sejm uchwalił korzystne dla właścicieli automatów do gry zmiany w przepisach hazardowych. - Oba śledztwa umorzono. Ucieszyłem się, że tak się stało. Poseł Jaskiernia mówił mi, kiedy poprosiłem go o wyjaśnienie sprawy, iż oskarżenia pod jego adresem są krzywdzące - dodał Miller.

Dopytywany przez posła Lewicy Bartosza Arłukowicza, czy służby specjalne informowały go o jakichkolwiek nieprawidłowościach i nielegalnym lobbingu w pracach nad ustawą hazardową, stwierdził, że nie pamięta, ale jednocześnie zastrzegł, że również tego nie wyklucza.

Miller: Nie pamiętam "Tony'ego"
Miller: Nie pamiętam "Tony'ego"TVN24

Miller przekonywał, że nie ma nic złego w lobbingu, po warunkiem, że odbywa się jawnie, a nie na stacjach benzynowych (na cmentarzu w pobliżu stacji benzynowej spotkali się bohaterowie afery hazardowej - były szef klubu PO Zbigniew Chlebowski i biznesmen od hazardu Ryszard Sobiesiak).

Zapewnił też, że za jego rządów, "cały proces legislacyjny szedł normalnym trybem, i nie pamięta on, żeby były jakieś odchylenia".

"Honoratka", "Pędzący Królik" i Hiszpan...

Mimo zapewnień Millera, iż nie miał kontaktów z branżą hazardową, posłanka PiS Beata Kempa zapytała go, czy uczestniczył w imprezie, na której bawili się biznesmeni od hazardu.

Miller: Jestem weteranem komisji śledczych
Miller: Jestem weteranem komisji śledczychTVN24

Chodzi o tę zorganizowaną przez biznesmena Wiesława Huszczę (był ostatnim skarbnikiem PZPR), która odbyła się pod koniec lat 90. w warszawskiej restauracji Honoratka. Bawili się tam najważniejsi ludzie lewicy. Miller miał wtedy - jak donosiły media - rozmawiać z Hiszpanem Antonio Grau Manchonem, założycielem pierwszego salonu Bingo w stolicy i właścicielem tysięcy automatów do gier (miał świetne kontakty z politykami, podejrzewano go o bliskie związki z kolumbijskim światem przestępczym; zginął w 2001 roku w wypadku samochodowym).

Jednak Miller stwierdził, że nie pamięta, czy uczestniczył w tej imprezie. - "Honoratka"? Nie "Pędzący Królik" - zażartował były premier.

- O "Pędzącego Królika" (miało tam dojść do przecieku z akcji CBA ws. afery hazardowej - red.) zapytam kogo innego - odpowiedziała Kempa.

A potem zapytała, czy Miller zna osobę określaną jako "Tony" (tak nazywano Hiszpana). - Pani poseł przecenia moje możliwości. Rozmawiałem z tysiącami cudzoziemców. Jeśli chodzi o Hiszpanię, kojarzy mi się były premier José María Aznar i ówczesna minister spraw zagranicznych, bardzo piękna kobieta, dlatego pamiętam. A osoba, o którą pani pyta, nie utkwiła mi w pamięci - stwierdził Miller. I dodał: - Nigdy nie grałem w bingo.

Wcześniej odnosząc się do pytania posła PSL Franciszka Stefaniuka, stwierdził, że jest "weteranem komisji śledczych". - To już czwarta, przed którą staję - powiedział sejmowym śledczym od hazardu Miller.

Były premier zeznawał poprzednio jako świadek przed komisją rywinowską, orlenowską oraz badającą okoliczności śmierci byłej posłanki Barbary Blidy.

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości