CBA zatrzymało byłego senatora PO. Grozi mu 8 lat więzienia

Polska

Aktualizacja:
TVN 24Józef P., były senator PO i europoseł, został zatrzymany rano przez CBA

Centrale Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 11 osób we Wrocławiu w związku z zarzutami korupcyjnymi. Wśród nich jest były senator i legenda wrocławskiej Solidarności Józef P., który jest podejrzany o przyjęcie łapówki i płatną protekcję.

Do zatrzymań doszło we wtorek rano na zlecenie Wielkopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Poznaniu. Właśnie do Poznania trafili bądź trafią zatrzymani.

Piotr Kaczorek z Wydziału Komunikacji Społecznej CBA powiedział, że sprawa dotyczy przestępstwa korupcji.

Operacja realizowana za rządów Wojtunika

Wtorkowe zatrzymania są efektem postępowania prowadzonego już w 2015 roku przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, na zlecenie ówczesnej Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu.

Łącznie zatrzymano 11 osób: dwie osoby przyjmujące i dziewięć wręczających lub obiecujących wręczenie korzyści majątkowych. - Jedną z zatrzymanych osób jest były senator i pracownik jego biura - potwierdza Piotr Baczyński z Prokuratury Krajowej w Poznaniu.

Miał otrzymać 46 tys. złotych

"Józef P. jest podejrzany o przyjęcie korzyści majątkowej w kwocie 40 tysięcy złotych w zamian za załatwienie w instytucjach państwowych i samorządowych korzystnego rozstrzygnięcia spraw biznesmena inwestującego na Dolnym Śląsku" - podała w oficjalnym komunikacie Prokuratura Krajowa.

Zarzut współdziałania w popełnieniu tego przestępstwa został ogłoszony również Jarosławowi W. – asystentowi senatora, podającego się za dyrektora biura senatorskiego.

Były senator oraz jego asystent podejrzani są również o płatną protekcję. Mieli przyjąć 6 tysięcy złotych za podjęcie się załatwienia koncesji na wydobywanie kopalin oraz powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych.

Asystent senatora Jarosław W. podejrzany jest także o kolejne pięć przestępstw dotyczących płatnej protekcji.

Obu grozi nawet 8 lat więzienia. Po przesłuchaniu podejrzanych zapadną decyzje co do środków zapobiegawczych.

Zbierali dowody

Jak się dowiedzieli dziennikarze tvn24.pl, sprawę P. CBA zaczęło realizować jeszcze za rządów poprzedniego szefa Pawła Wojtunika. Dlaczego zatem do zatrzymania doszło dopiero teraz? Nasze źródła wskazują, że Biuro zebrało wszystkie potrzebne dowody przed podaniem się Wojtunika do dymisji w listopadzie 2015 r.

- Zwlekano z tą realizacją prawdopodobnie ze względów politycznych - przypuszczają nasi rozmówcy.

I dodają: - To wygląda na planowanie ruchów prokuratury przez PiS. Rok, czy dwa to nie zwłoka, tylko czekanie na moment, by z realizacją sprawy trafić w odpowiedni kontekst polityczny.

Tymczasem prokuratorzy zbliżeni do śledztwa w sprawie P. twierdzą, że zaszła potrzeba zlecenia agentom CBA przesłuchania jeszcze raz wszystkich nagrań operacyjnych i sporządzenia z nich dokładnych stenogramów.

Z tym zdaniem zgadza się Marek Biernacki, ostatni minister koordynujący służby specjalne w rządzie PO i PSL. - Jak wiemy z mediów, w tej sprawie trwała operacja specjalna. Po jej zakończeniu CBA i prokuratura musiały dobrze przygotować materiał procesowy. Nie widzę w tej sprawie motywacji politycznej, a raczej profesjonalne działanie - twierdzi polityk PO.

Agenci CBA rok temu przygotowali operację wręczenia korzyści majątkowych politykowi.

Dowody gromadzono od kwietnia 2015 r. - Dopiero teraz zebrano na tyle wystarczający materiał dowodowy, że można realizować czynności z osobami zatrzymanymi - wyjaśniał Baczyński.

Jak dodał, 11 zatrzymanych osób to wszystkie zamieszane w sprawę.

Podsłuchy

Wobec Józefa P. i jego współpracowników służba antykorupcyjna wszczęła ogromną operację podsłuchową, która trwała kilka miesięcy. Przyczyną była seria sygnałów, docierających do CBA, że polityk może być skorumpowany.

Według naszych nieoficjalnych informacji, to właśnie z podsłuchów telefonicznych pochodzą najmocniejsze dowody obciążające byłego europarlamentarzystę i senatora Platformy Obywatelskiej. Miał on się podejmować interwencji senatorskich w zamian za przekazywane mu pieniądze. Miało chodzić o sumy od tysiąca złotych do nawet kilkudziesięciu tysięcy.

- Biznesmen, który miał problem z różnymi urzędami zgłaszał się do senatora. Ten interweniował, usuwając przeszkodę - mówi dziennikarzom tvn24.pl osoba znająca kulisy śledztwa. Według naszych rozmówców sprawa jednak nie dotyczy innych znanych polityków - lokalnie, jak i w całym kraju.

Były senator

P. to jeden z historycznych liderów dolnośląskiej "Solidarności" w latach 80. To on wspólnie z Władysławem Frasyniukiem tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego ukrył należące do związku 80 mln zł. Po latach ujawniono, że pieniądze, które posłużyły "Solidarności" do podziemnej działalności, przechowywał metropolita wrocławski kard. Henryk Gulbinowicz. Po 1989 r. związany z różnymi formacjami lewicowymi; w latach 1998-99 wiceszef Unii Pracy. W 2004 r. z ramienia Socjaldemokracji Polskiej dostał się do europarlamentu. W 2011 r. jako bezpartyjny kandydat z listy PO został senatorem. Zarówno w europarlamencie, jak i w Senacie, angażował się m.in. w wyjaśnianie sprawy więzień CIA w Polsce. W 2015 r. startował w wyborach do Senatu. Bez powodzenia.

Autor: Mdo, Zir, js/tr / Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta